0

W sieci lepiej jak najrzadziej podawać swoje dane

pepson/tylkotu.pl

We wtorek w Polsce po raz trzynasty jest obchodzony Dzień Bezpiecznego Internetu. Eksperci ostrzegają, że jednym z najpopularniejszych oszustw internetowych jest phishing, czyli podszywanie się przez hakerów pod inne osoby w celu wyłudzenia informacji.

Termin „phishing” powstał z połączenia angielskich słów „fishing” (łowienie) i „password” (hasło). Obejmuje kradzież haseł, numerów kart kredytowych, danych kont bankowych i innych poufnych informacji. Wiadomości phishingowe przybierają zazwyczaj formę fałszywych powiadomień z banków i innych instytucji dażonych powszechnym zaufaniem. Ich autorzy próbują zachęcić odbiorców do do przekazania lub aktualizacji poufnych informacji o sobie, aby zapobiec utracie ważnych danych, awarii systemu lub innemu zagrożeniu.

„Internauta musi być świadomy, że w każdej chwili może stać się obiektem ataku phishingowego. Hakerzy, aby osiągnąć swoje cele dążą do budowania relacji opartych na zaufaniu, trzeba się więc liczyć z możliwością przejęcia przez nich skrzynek mailowych naszych znajomych. Dlatego musimy zwracać uwagę, czy w wiadomościach od nich nie zaczęły pojawiać się błędy stylistyczne i ortograficzne” – powiedział PAP dyrektor w dziale zarządzania ryzykiem informatycznym EY Michał Kurek.

Zdaniem Kurka, hakerów często zdradza także brak polskich czcionek w tematach wiadomości. Ekspert radzi, aby szukać w Google danych o domenach adresatów, które wydają się nam podejrzane. „Należy zawsze sprawdzać źródła linków, które pojawiają się w mailach bez klikania w nie. Większość programów pocztowych wyświetli źródło linka po najechaniu na niego kursorem myszy. Jeśli różni się ono od jego opisu i prowadzi do nieznanego adresu internetowego, nie można go otwierać” – dodaje Marcin Lisiecki, manager ds. cyberbezpieczeństwa w Deloitte Advisory.

Lisiecki zwraca też uwagę, że w internecie powinno się jak najrzadziej podawać swoje dane. „Poważne instytucje nigdy nie wysyłają do nas wiadomości e-mail z prośbą o podanie swoich identyfikatorów i haseł. Banki wiedzą o nas tyle, że nie muszą nas pytać o numer karty kredytowej, którą same nam wydały. Nigdy nie proszą również w ten sposób o podanie swojego hasła dostępowego lub SMS-owych kodów do potwierdzania transakcji” – mówi.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

NBP: co piąty Polak nadal nie posiada rachunku w banku

Narodowy Ban Polski strona WWW

„Co piąty Polak nadal nie posiada konta w banku” – wynika z najnowszego badania Narodowego Banku Polskiego.

W dniu 12 grudnia 2016 r. odbyło się osiemnaste plenarne posiedzenie Koalicji na rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności. Podczas konferencji zostały zaprezentowane wybrane wyniki badania Polaków nt. korzystania z usług bankowych i płatności w 2016 r. Prezentację przygotował Tomasz Koźliński z Departamentu Systemu Płatniczego z Narodowego Banku Polskiego.

Z badań wynika, że 21 proc. Polaków nadal nie posiada konta osobistego w banku, a 6 proc. jest współwłaścicielem rachunku bankowego. Oznacza to, iż mimo powszechnej dostępności banków, prawie 1/5 ankietowanych nie korzysta z podstawowej usługi bankowej.

Jednocześnie okazuje się, że najczęściej konta osobistego nie posiadają najmłodsi i najstarsi. Jedynie 58 proc. Polaków w wieku 18 – 24 lat oraz 57 proc. osób powyżej 59 roku życia jest właścicielem konta w banku. Posiadanie rachunku bankowego jest zależne także od dochodów w gospodarstwie domowym. Im wyższe zarobki tym częściej mamy rachunek bankowy.

Badanie NBP skupiło się również na miesięcznych kosztach za posiadanie konta osobistego/ROR. Nieco ponad połowa właścicieli rachunków bankowych (52 proc.) nie ponosiła z tego tytułu miesięcznej opłaty, a 25 proc. ankietowanych płaciło od 6 zł do 10 zł. Najmniej za prowadzenie konta płaciły osoby do 39. roku życia, zamieszkujący miasta powyżej 200 tys. mieszkańców.

Z analizy NBP wynika też, że aż 82 proc. Polaków, którzy mają rachunek bankowy, korzysta z karty debetowej. Najczęściej mają ją osoby do 24. roku życia (93 proc.), a najrzadziej w wieku powyżej 59 lat (61 proc.).

Jedną z części prezentacji poświęcono bankowości internetowej. Okazało się, że z tej formy usług korzysta 73 proc. ankietowanych, którzy mają rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy. Najczęściej są to osoby w przedziale wiekowym 25-39 lat. Niemal równie często ze wspomnianej usługi korzystają Polacy w wieku od 18 do 24roku życia. Jednocześnie tylko 29 proc. osób z najstarszej grupy wiekowej używa bankowości internetowej.

Korzystanie z bankowych usług przez internet jest zależne również od zamożności gospodarstwa domowego. W gospodarstwach, w których dochód przekracza 5 tys. zł netto miesięcznie z bankowości internetowej korzysta 90 proc. osób. Z kolei tylko 31 proc. najuboższych rodzin deklaruje, że używa ją.

Z badania wynika również, że w co czwartym gospodarstwie domowym opłaca się miesięcznie średnio 6-7 rachunków, a w 15 proc. Rodzin opłaca do 3 rachunków. Najwięcej rachunków płacą najbogatsze gospodarstwa domowe.

Prezentacja wyników badania dostępna jest na poniższej stronie internetowej NBP:

http://www.nbp.pl/systemplatniczy/obrot_bezgotowkowy/Polacy-na-temat-uslug-bankowych_2016.pdf

mm/Kurier PAP

0

Jak odzyskać pieniądze, gdy wyślemy przelew nie tam gdzie trzeba

Jak odzyskać pieniądze, gdy pomyliliśmy numer konta na przelewie? Czy obecnie odzyskanie środków w takiej sytuacji jest trudne? Szykują się zmiany przepisów, które mają ułatwić odzyskanie środków w przypadku pomyłki w przelewie.

Każdemu się to może przytrafić. Wystarczy pomylić jedną cyfrę w długim przelewie, a nasze pieniądze mogą trafić na konto zupełnie innej osoby czy firmy. Już od października 2011 r. obowiązują przepisy, które pozwoliły na przyspieszenie wykonywania przelewów. Zgodnie z nimi dostawcy nie mają obowiązku weryfikacji danych odbiorcy, takich jak imię i nazwisko czy adres. Do skutecznego zlecenia przelewu wystarczy podanie samego numeru rachunku. A tu łatwo o pomyłkę. Do Rzecznika Finansowego trafiają liczne skargi na to, że w przypadku pomyłki trudno odzyskać pieniądze. Należy też pamiętać, że banki czy kasy spółdzielcze generalnie nie ponoszą odpowiedzialności za pomyłkę klienta.

W przypadku pomyłki – reaguj natychmiast

Jeżeli pomyliliśmy numer konta na przelewie, to przede wszystkim od razu powinniśmy skontaktować się z bankiem, z którego wykonywaliśmy przelew. „Jeżeli zareagujemy od razu, być może uda się przelew wstrzymać – jeżeli transakcja nie została jeszcze zaakceptowana i oczekuje na realizację” – podkreślają eksperci bankowi.

Pieniądze wrócą do nadawcy automatycznie tylko wtedy, gdy wskazany numer konta nie istnieje i system bankowy wychwyci błąd w tzw. numerze kontrolnym.

Niestety, system Elixir, przez który odbywają się przelewy międzybankowe, nie weryfikuje automatycznie danych odbiorcy przelewu takich jak nazwa czy adres.

„Kiedy pomyłka dotyczy istniejącego rachunku, reklamacja złożona przez klienta daje bankowi podstawę do działania, przy czym warto zaznaczyć, że jego możliwości są ograniczone” – zauważa Rafał Dębski, jeden z wolontariuszy w projekcie Bankowcy dla Edukacji Finansowej Młodzieży BAKCYL.

Dochodzenie zwrotu przez klienta odbywa się na podstawie Kodeksu cywilnego, a banki jedynie pośredniczą w kontakcie między nadawcą a odbiorcą. Nie wolno im ujawniać danych odbiorcy przelewu.

Jeśli zauważymy błąd, to dyspozycja wstrzymania przelewu w jednym z banków kosztuje np. 25 zł. „Jeżeli przelew został już przekazany do banku odbiorcy lub sami spostrzegliśmy nasz błąd z opóźnieniem i pieniądze trafiły na cudze konto, to nadal możemy je odzyskać. Trzeba złożyć reklamację w banku – resztą zajmą się już między sobą: nasz bank i bank odbiorcy przelewu” – tłumaczy Urszula Jakubska-Żuk, wolontariusz w projekcie Bankowcy dla Edukacji Młodzieży BAKCYL.

Łatwiej jest, gdy sprawa dotyczy posiadaczy rachunków w tym samym banku – informację o pomyłce i zgłoszenie nadawcy przekazywane jest wtedy znacznie szybciej. Jeśli pomyłka dotyczy rachunku w innym banku – reklamacja klienta przekazywana jest poprzez międzybankowy system wymiany informacji – Ognivo.

„Bank odbiorcy zobowiązany jest przyjąć reklamację w ciągu 3 dni. Nie ma jednak póki co określonego terminu dotyczącego informacji zwrotnej do banku klienta, który błędnie zlecił przelew. Warto to dodatkowo uregulować” – uważają eksperci bankowi.

Wiele zależy od uczciwości

Bank, do którego trafił przelew ma obowiązek skontaktować się z właścicielem konta, na które został błędnie skierowany przelew, w celu uzyskania zgody na dokonanie zwrotu. Zgoda taka musi zostać wyrażona na piśmie. Później wiele zależy od uczciwości osoby lub firmy, która pomyłkowo otrzymała pieniądz – jeśli zgodzi się na zwrot, pieniądze wracają na konto, jeśli nie – pozostaje droga sądowa.

Jeżeli zgodzi się ona na zwrot, pieniądze wracają na konto. Niestety zdarzają się też przypadki braku takiej zgody – wtedy pozostaje tylko droga sądowa.

„Odzyskanie pieniędzy może być trudne właśnie w tym ostatnim przypadku – jeżeli trafimy na nieuczciwą osobę. Droga sądowa jest trudna i w przypadku mniejszych kwot skorzystanie z tego sposobu może być ekonomicznie nieuzasadnione” – zauważają eksperci bankowi.

Obecnie tego typu sytuacje są możliwe, ponieważ banki dokonują weryfikacji przelewu tylko na podstawie numeru konta zgodnie z ustawą o usługach płatniczych – powrót do weryfikacji także na podstawie danych odbiorcy na pewno uniemożliwiłby przelanie pieniędzy na niewłaściwe konto. Drugim rozwiązaniem byłaby zmiana prawna umożliwiająca bankom dokonywanie zwrotu bez zgody właściciela konta, jeżeli dane odbiorcy i posiadacza konta są niezgodne.

amk/Kurier PAP

0

Co czwarty Polak korzystający z internetu jest on-line cały czas

pepson/tylkotu.pl

Co czwarty Polak, który korzysta z sieci jest on-line przez całą dobę, a 36 proc. od ośmiu do dwunastu godzin dziennie – wynika z raportu firmy doradczej PwC.

„Dla firm to ogromne wyzwanie, ponieważ coraz więcej konsumentów wybiera te firmy, które są cyfrowe” – oceniają autorzy badania przeprowadzonego na potrzeby raportu PwC „Connected living. Dlaczego ludzie są bardziej digital niż firmy?”.

Z raportu PwC wynika, że kobiety dużo częściej korzystają z różnych rozwiązań technologicznych we wszystkich analizowanych obszarach (łączność, transport, praca, opieka zdrowotna, media i rozrywka, zakupy). Wyjątkiem są finanse, większość korzystających z kantorów internetowych czy płatności mobilnych lub porównywarek ofert bankowych stanowią mężczyźni.

Według autorów raportu o znaczeniu nowych technologii w życiu Polaków świadczy też to, jak intensywnie korzystamy z internetu. „Co czwarty badany stwierdził, że jest on-line przez całą dobę, 36 proc. od 8 do 12 godzin, a 19 proc. od 6 do 8 godzin” – podkreślili.

„Nowe technologie całkowicie zdominowały nasze życie, prywatne i zawodowe. Wpłynęły też znacząco na zmianę zachowań, przyzwyczajeń i potrzeb konsumentów. Nie bez przyczyny aż 61 proc. prezesów firm z regionu Europy Środkowo-Wschodniej w naszym badaniu +CEO Survey 2017+ właśnie ten obszar wskazało jako jedno z kluczowych wyzwań dla biznesu” – powiedział Piotr Łuba z PwC.

98 proc. Polaków korzystających na co dzień z internetu pozytywnie ocenia wpływ nowych technologii na swoje życie, a 70 proc. – nie ma problemu z udostępnianiem swych danych platformom internetowym – wskazano w raporcie. Dodano, że niemal 44 proc. wskazało na „ogromną rolę” technologii, a pozostali określają je jako narzędzie, „które pomaga w kontroli życia”. W opinii respondentów cyfrowe narzędzia odgrywają ważną rolę w zacieśnianiu więzi z przyjaciółmi (58 proc. wskazań), rodziną (44 proc.) i współpracownikami (42 proc.).

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Budżet domowy to podstawowe narzędzie do zarządzania własnymi finansami

Budżet domowy to podstawowe narzędzie do zarządzania własnymi finansami. Niewielu Polaków jednak planuje swoje budżety na cały rok. Tymczasem taki plan pozwala na realne spojrzenie na przychody i wydatki.

Budżet domowy to planowanie przyszłości. Dave Ramsey’a, amerykański ekspert w zakresie finansów osobistych i wychodzenia z długów, proponuje taką definicję: „budżet to mówienie Twoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast zastanawiania się, dokąd one same sobie poszły”.

„Mówi się, że 95 proc. osób nie ma planu finansowego. Ja uważam, że znacznie większa liczba Polaków nie ma planu, to nie jest nawet 5 proc., nawet takiego zapisanego na kartce” – podkreśla ekspert finansowy Sławek Śniegocki, autor bloga finansowego w audycji „Jakie decyzje podejmują ludzie inteligentni finansowo?” PigułkiWiedzy.TV.

„Ogólnie nie planujemy budżetu rodzinnego, żyjemy z dnia na dzień. Jedyne o czym myślimy, planując budżet to wyjazdy wakacyjne i na ferie (około 10 tys. rocznie)” – przyznaje Karolina, mama dwójki dzieci. Stałe wydatki, jakie miesięcznie ponosi jej rodzina to: zajęcia dodatkowe dzieci, takie jak angielski, basen, tańce córki (około 400 zł miesięcznie) opłaty – zimą około 1000 zł miesięcznie, latem – około 400 zł miesięcznie.

„Rozrywki typu kino, koncert są u nas w miarę często, ale jest to typowo spontaniczny wypad nieplanowany” – podkreśla. „Zdecydowanie największym wydatkiem, który najbardziej mnie boli, to wizyty prywatne u lekarzy, badania i dentysta” – dodaje.

Jak zabrać się za sporządzenie budżety domowego?

Stworzenie budżetu domowego to pierwszy krok na drodze do zapanowania nad własnymi finansami.
„Dobrze przygotowany budżet to podstawowe narzędzie w skutecznym zarządzaniu pieniędzmi. W połączeniu z systematycznym spisywaniem wydatków realizuje on bowiem dwa cele: pozwala zaplanować co mamy zrobić z pieniędzmi, które mamy do dyspozycji oraz pozwala zweryfikować ile tak naprawdę wydajemy w skali miesiąca i na co, oraz podjąć decyzje, które w kolejnym miesiącu pozwolą nam lepiej gospodarować pieniędzmi” – pisze na swoim blogu jakoszczedzacpieniadze.pl Michał Szafrański.

Blogerzy finansowi udostępniają gotowe aplikacje budżetowe wspierające monitoring budżetu domowego. Narodowy Bank Polski przygotował bezpłatną aplikację „NBP Portfel”, która dostępna jest na stronie http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/aplikacje/portfel.html. Można za jej pomocą m.in. zapisywać zakupy w podziale na kategorie oraz dodawać zdjęcia paragonów do każdego wydatku.

Można też skorzystać z aplikacji budżetowych na urządzenia mobilne, internetowych agregatorów informacji o wydatkach i przychodach.

Na co zaplanować?

Aby zacząć prace nad budżetem, warto przyjrzeć się swoim przychodom (z pracy na etacie, zleceń, spadków i darowizn, z inwestycji, wygranych i prezentów). Z danych GUS wynika, że w poziom przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę (czyli po potrąceniu wszystkich podatków) wyniósł w 2015 r. 1386 zł i był realnie wyższy o 4,3 proc. od dochodu z roku 2014. Wraz ze wzrostem dochodów rosły także przeciętne miesięczne wydatki. W 2015 r. osiągnęły one w gospodarstwach domowych wartość 1091 zł na osobę.

Niemal jedną czwartą (24 proc.) miesięcznych wydatków na osobę w gospodarstwie domowym pochłaniają zakupy żywności i napojów bezalkoholowych. Kolejny duży dział to opłaty za użytkowanie mieszkania i nośniki energii – 20 proc. wydatków. Niemal 9 proc. przeciętnych wydatków na osobę to wydatki na transport. Po około 5 proc. przeznaczamy na: odzież i obuwie (5,4 proc.), zdrowie (5,3 proc.), wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego (5 proc.) oraz łączność, w tym internet (5 proc.). W strukturze przeciętnych miesięcznych wydatków na osobę 6,7 proc. to rekreacja i kultura, 4,2 proc. – restauracje i hotele, 2,5 proc. – napoje alkoholowe. Udział wydatków na edukację to zaledwie 1 proc.

Planując budżet, to my decydujemy, na co i ile przeznaczymy. Część wydatków gospodarstwa domowe przeznaczają na spłatę kredytów. Z Diagnozy Społecznej 2015 wynika, że w 2015 r. niespełna 34 proc. gospodarstw było zadłużonych. Najwięcej kredytów i pożyczek Polacy mają na zakup domu lub mieszkania. Ich wartość to prawie 67 proc. całości zobowiązań.

Deficyt w domowym budżecie

Trudności ze zbilansowaniem domowych budżetów miało w 2015 r. roku 37 proc. gospodarstw, przy czym duże problemy miało z tym aż 13 proc. rodzin. Najwyższy odsetek gospodarstw domowych ledwo wiążących koniec z końcem dotyczył rodzin utrzymujących się z niezarobkowych źródeł (ponad 50 proc. gospodarstw) oraz rencistów (ponad 31 proc. gospodarstw).

Co w sytuacji, kiedy rozchody przewyższają dochody i w budżecie domowym pojawi się deficyt? Polacy radzą sobie w takich sytuacjach, ograniczając bieżące potrzeby (86 proc. gospodarstw domowych w 2015 r.) , a z drugiej strony – korzystając z pomocy krewnych (prawie 36 proc. gospodarstw). Dopiero na trzecim miejscu Polacy deklarują, że zaciągają pożyczki (prawie 26 proc. gospodarstw) – wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r. Tylko w niecałych 14 proc. gospodarstw znajdujących się w trudnej sytuacji, członek gospodarstwa podejmuje dodatkową pracę.

A gdzie oszczędności?

Sytuacja jest komfortowa, jeśli rozchody są niższe niż przychody i pojawia się nadwyżka. Wtedy możemy pozwolić sobie na oszczędności. Eksperci finansowi radzą, aby z dochodów odkładać chociaż 10 proc. na oszczędności. I z roku na rok zwiększa się odsetek gospodarstw domowych, które deklarują posiadanie oszczędności – w 2007 r. było ich tylko 28 proc., ale już w 2013 r. ok. 40 proc., a w 2015 r. – 45 proc.

Jak wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r., największa część oszczędności polskich gospodarstw domowych zgromadzona jest na starość (22 proc.), na tzw. „czarną godzinę” lub wypadek sytuacji losowych (18 proc.). Na wypoczynek oszczędza tylko 8 proc. badanych gospodarstw. To wciąż mniej niż w krajach strefy euro, gdzie oszczędności deklaruje 96 proc. gospodarstw domowych. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują wzrost wartości oszczędności gospodarstw domowych o 15 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat.

Źródło:

20 historii dlaczego warto prowadzić budżet domowy – rozstrzygnięcie konkursu

Książka „Jak zadbać o własne finanse?” – praktyczny plan wychodzenia z długów i zarządzania domowymi finansami

Jak zaplanować prosty budżet domowy – przewodnik krok po kroku

36 blogów finansowych, które warto czytać


http://wlasnefinanse.pl/

0

Ranking bogactwa samorządów

Ranking Powiatów Włodawa NET na koncu

Kleszczów, Rząśnia, Mielnik, Polkowice i Jerzmanowa – to pierwsza piątka najbogatszych gmin w Polsce. Za serwisem www.samorzad.pap.pl publikujemy zestawienie najbogatszych i najbiedniejszych samorządów.

Dochody najbogatszej gminy w Polsce, Kleszczowa, są ponad 80-krotnie większe od wpływów podatkowych najbiedniejszego samorządu – Radgoszczy. Trzy lata wcześniej różnice te były jeszcze większe, prawie 100-krotne.

Ministerstwo Finansów co roku publikuje wskaźniki dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca dla poszczególnych gmin (wskaźnik G). Stanowi to podstawę do obliczenia tzw. janosikowego, zarówno dla jego beneficjentów, jak i płatników. Podstawą wyliczeń resortu finansów na 2017 r. były dane o finansach gmin za 2015 r.

Wskaźnik gminny Gg, który odzwierciedla dochód podatkowy na jednego mieszkańca dla wszystkich gmin w kraju, oszacowano w tym roku na 1 596,67 zł. Najbliżej średniej krajowej ulokowała się Częstochowa, w której wpływy z podatków w przeliczeniu na jednego mieszkańca to 1 597,53 zł.

PEŁNY RANKING „NAJBOGATSZE I NAJBIEDNIEJSZE GMINY W POLSCE” (2478 miejsc)

Dochody powyżej średniej uzyskało 449 gmin (na 2478), w niektórych przypadkach znacznie przekraczając wskaźnik Gg. Rekordzistą pod tym względem jest gmina wiejska Kleszczów, która osiągnęła najwyższe wpływy z podatków. Na jednego mieszkańca przypadło tam 34 825,79 zł.

To blisko 22-krotnie więcej niż średnia krajowa i niemal 82-krotnie więcej niż najniższy odnotowany wynik, który należy do gminy wiejskiej Radgoszcz (woj. małopolskie).

Na drugim miejscu wśród najzamożniejszych gmin uplasowała się Rząśnia (woj. łódzkie), będąca gminą wiejską. Wpływy z podatków dały jednostce 8 090,04 zł per capita. W pierwszej trójce znalazła się ponadto gmina wiejska Mielnik (woj. podlaskie) z dochodem w wysokości 6 168,21 zł na jednego mieszkańca.

Kolejne miejsca na liście najbogatszych zajęły: Polkowice – gmina miejsko-wiejska w województwie dolnośląskim (6 108,4 zł), Jerzmanowa – gmina wiejska w województwie dolnośląskim (5 975,16 zł) i Rewal – gmina wiejska w województwie zachodniopomorskim (5 544,85 zł). Pierwszą dziesiątkę zamyka gmina wiejska Nadarzyn (woj. mazowieckie) z kwotą wpływów podatkowych w przeliczeniu na mieszkańca wynoszącą 4 923,92 zł.

Pierwszym miastem w zestawieniu jest Podkowa Leśna. Dochody na poziomie 3 772,43 zł dały tej podwarszawskiej miejscowości 20. miejsce w klasyfikacji. Dla porównania w Warszawie było to 3 126,34 zł per capita (43. lokata).

Najbiedniejszą gminą pod względem dochodów per capita okazała się Radgoszcz, gdzie podatki przyniosły 424,77 zł na głowę mieszkańca. Wśród gmin o najniższych dochodach znalazły się trzy inne gminy wiejskie: Lipnica Wielka w woj. małopolskim (433,53 zł), Rusinów w woj. mazowieckim (440,57 zł) oraz Ropa w woj. małopolskim (456,45 zł). W sumie w 11 gminach dochody nie przekroczyły 500 zł na osobę (trzy lata wcześniej było ich 64).

Więcej na temat racjonalnego zarządzania budżetami lokalnymi dowiedzą się Państwo z wykładów i publikacji w ramach Samorządowej Akademii Finansów V edycja – projektu szkoleniowego realizowanego przez PAP we współpracy z NBP w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Źródło: www.samorzad.pap.pl

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Polskie nastolatki nie potrafią żyć bez internetu. Sprawdź co robią w sieci

pepson/tylkotu.pl

Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa przedstawiła we wtorek wyniki badań „Nastolatki 3.0.” Wynika z nich, że 93,4 proc. polskich gimnazjalistów i licealistów korzysta codziennie z internetu. Około 30 proc. pozostaje on-line przez cały czas.

Koordynowane przez NASK badania „Nastolatki 3.0” zostały przeprowadzone przez Fundację Pedagogium przy współpracy z Ośrodkiem Sondaży Społecznych „Opinia”. To druga edycja raportu – pierwsza została opublikowana w 2014 r.

Badania pokazują, że internet jest dla polskich gimnazjalistów i licealistów podstawowym narzędziem komunikacji. „Aplikacje internetowe, takie jak komunikaty i serwisy społecznościowe, zastępują nastolatkom kontakt telefoniczny, poszerzają też i zmieniają formy interakcji” – powiedział podczas prezentacji raportu prof. Maciej Tanaś, kierownik Pracowni Edukacyjnych Zastosowań Technologii Informacyjno-Komunikacyjnych w NASK.

Około 30 proc. polskich nastolatków pozostaje on-line cały czas bez względu na miejsce pobytu. 93,4 proc. korzysta z internetu codziennie w domu, 62,5 proc. – w szkole. 31,3 proc. badanej młodzieży przyznało, że codziennie korzysta przez przynajmniej 5 godzin ze smartfona – czytamy w raporcie.

Dla 90,6 proc. uczestników badania internet to środek komunikacji ze znajomymi ze szkoły, 85,4 proc. – z kolegami spoza szkoły. Znacznie rzadsze są kontakty on-line z nauczycielami. 58,7 proc. uczniów nigdy nie porozumiewało się z nimi przez internet – wynika z raportu.

78,1 proc. polskich nastolatków codziennie korzysta z serwisów społecznościowych, 68,7 proc. – z komunikatorów internetowych. 68,2 proc. badanych słucha muzyki i ogląda filmy przez internet. Inne popularne sposoby wykorzystywania internetu przez młodzież szkolną, to m.in. poszerzanie wiedzy w ramach hobby (41,8 proc.), poszukiwanie bieżących informacji (34 proc.) i gry on-line (23,1 proc.) – poinformowała NASK.

79,7 proc. badanych wykorzystuje internet jako pomoc w odrabianiu lekcji. Najczęściej uczniowie korzystają w tym celu z Google (60 proc.) i Wikipedii (43,3 proc.). 22,7 proc. odpowiedziało, że nie zwraca uwagi, z jakich internetowych źródeł wiedzy czerpie. „40,3 proc. nastolatków przyznało, że korzysta z urządzeń mobilnych jako ściągi na sprawdzianach i klasówkach” – zwróciła uwagę współautorka raportu, dr Agnieszka Wrońska z NASK.

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Firmy korzystają z e-administracji, ale są wyjątki: niechętnie startują w e-przetargach

Już ponad 93 proc. firm korzysta z usług e-administracji, najwięcej z woj. dolnośląskiego – poinformował GUS.

Spośród usług jakie oferuje Internet, e-administracja należy do tych, z których przedsiębiorcy korzystają coraz chętniej. Możliwość wypełnienia i wysyłania dokumentów online pozwala zaoszczędzić czas, a zamieszczanie informacji na stronach administracji publicznej ułatwia śledzenie zmian w przepisach.

Według raportu GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce” w latach 2012-2015 z usług e-administracji najczęściej korzystały firmy duże i w nieco mniejszym stopniu – średnie. W 2015 r. w większości sekcji dziewięć na dziesięć przedsiębiorstw (93,6 proc.) używało Internetu w kontaktach z administracją publiczną.

W 2015 r. w dziesięciu województwach wskaźnik wykorzystywania Internetu do kontaktów z urzędami ukształtował się na poziomie wyższym niż średnio w kraju. Z takiej formy kontaktu najchętniej korzystały firmy z województw dolnośląskiego (95,7 proc.), opolskiego (94,4.) i pomorskiego (94,2 proc.).

Najmniejsze zainteresowanie usługami tego rodzaju wykazały podmioty z województw łódzkiego i wielkopolskiego, w których wskaźnik był niższy od średniej krajowej odpowiednio o 2,6 p. proc. i 2,0 p. proc.

Przedsiębiorcy najczęściej korzystają z e-administracji w celu odsyłania wypełnionych formularzy i pobierania formularzy oraz pozyskiwania informacji. Ten typ kontaktów preferują głównie firmy duże, a nieco rzadziej stosują firmy średnie.

Mapa Polski e-usługii

Przedsiębiorstwa prowadzące działalność związaną z naprawą i konserwacją komputerów i sprzętu komunikacyjnego oraz z działalnością finansową i ubezpieczeniową należą do najaktywniej korzystających z omawianych form współpracy z administracją.

Niezmiennie od kilku lat, najmniejsze zainteresowanie dotyczy składania ofert w elektronicznym systemie zamówień publicznych. W 2015 r. niemal co szósta firma wybrała tę formę kontaktów z e-administracją.

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Bunt listonoszy Poczty Polskiej. „Pracuję 19 lat, zarabiam mniej niż 2 tys. zł” — Dziennik Wschodni

17 grudnia pracownicy Urzędu Pocztowego Lublin 50 będą pikietować przed Ratuszem. O problemach pracowników Poczty Polskiej rozmawiamy z Piotrem Skrzypczakiem, organizatorem pikiety.

via Bunt listonoszy Poczty Polskiej. "Pracuję 19 lat, zarabiam mniej niż 2 tys. zł" — Dziennik Wschodni

0

Mądry Polak przed szkodą: uważnie wybieraj ubezpieczyciela

Oferta ubezpieczeń komunikacyjnych jest bardzo zróżnicowana. Za pełen pakiet dla Skody Octavia zapłacimy od 1900 zł do 2900 zł przy zachowaniu tych samych parametrów oferty. Różnice nie są wyłącznie w cenie – czasami za więcej, otrzymamy mniej. Polski Instytut Badań Jakości (PIBJA) przeanalizował ofertę ubezpieczeń komunikacyjnych 17 największych firm działających w Polsce.

Wybór ubezpieczenia samochodu to problem co roku dotykający właścicieli ok. 15 milionów aut z polisą OC i 5,5 miliona z pakietem OC/AC. Przeciętny klient nie jest w stanie porównać oferty każdej z firm i uważnie przeczytać ich ogólnych warunków ubezpieczenia (OWU). Dopiero gdy ma miejsce wypadek, konsument poznaje co tak naprawdę pokrywa jego polisa, a za co będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni.

Celem wsparcia klientów, PIBJA przeanalizował ofertę 17 firm, które łącznie mają 98% rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. W zrealizowanym teście posłużono się ponad 200 kryteriami oceny w podziale na polisy OC oraz pakiety OC z AC i Assistance. Przeprowadzono również symulacje wycen składek dla samochodów w trzech kategoriach wartości pojazdu: do 20 tysięcy złotych (Golf V z 2006 roku), do 40 tysięcy złotych (Skoda Octavia II z 2010 roku) oraz do 80 tysięcy złotych (Audi A5 z 2012 roku). Uwzględniono także różny wiek kierowców i ich historię ubezpieczeniową.

Dla samochodu ze średniego segmentu cenowego różnica w składce może wynieść nawet 1000 zł, przy zachowaniu innych parametrów ubezpieczenia bez zmian i posługując się takim samym profilem kierowcy. Ważniejsze jednak od ceny polisy są jej warunki np. niektóre firmy oferują opcję zachowania zniżek nawet po szkodzie. A jeśli zdarzy się wypadek to warto zawczasu wiedzieć, czy wszystkie rodzaje szkód nasza polisa pokrywa – może być tak, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, bo od konkretnego zdarzenia nie byliśmy ubezpieczeni lub wypłaci je pomniejszone o tzw. udział własny.

Zrealizowany test pokazał najlepsze firmy w poszczególnych kategoriach: najtaniej za polisę zapłacimy w AXA Direct, szczególnie za samochód o wartości nie wyższej niż 20 tysięcy złotych. Przy nieco droższych pojazdach – do 40 tysięcy złotych – to oferta LINK4 będzie najkorzystniejsza cenowo (1906 zł), a za polisę w TUW „TUW” zapłacimy 185 zł więcej (2091 zł). Ubezpieczenie ekskluzywnego samochodu wyjdzie najtaniej w Proama (3342 zł), nieco tylko drożej w Generali (3415 zł). W kategorii „przejrzystość i komfort” zwycięzcą testu również okazała się AXA Direct. Najlepszą obsługą klienta może pochwalić się PZU, które zajęło również pierwsze miejsce jeśli chodzi o szerokość oferty.

Polski Instytut Badań Jakości jest częścią niemieckiej Consumer Guidance Group, która przeprowadza testy usług i produktów łącząc najlepsze praktyki z biznesu i nauk społecznych. Badania jakości obsługi klienta realizowane przez PIBJA są innowacyjnym podejściem poprawiającym transparentność i konkurencyjność rynku.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

mp/Kurier PAP,

źródło: http://kurier.pap.pl/