0

Senior plus? Posłowie proponują emerytom i rencistom jednorazowy dodatek Senior plus? Posłowie proponują emerytom i rencistom jednorazowy dodatek

PSL chce, by w 2017 r. emerytom, rencistom i osobom pobierającym świadczenia oraz zasiłki przedemerytalne wypłacony został jednorazowy dodatek w wysokości od 200 do 500 zł. Chcemy upomnieć się o tych, których obecny rząd pomija – powiedział szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ludowcy przygotowali odpowiedni projekt ustawy, który do Sejmu ma trafić we wtorek, najpóźniej w środę. Na wtorkowej konferencji w Sejmie szef PSL podkreślił, że ludowcy chcą się upomnieć o tych, którzy są najbardziej – w jego opinii – „pominięci przez obecny rząd”. „Polityki rodzinnej nie da się budować tylko w oparciu o wspieranie rodzin z dziećmi, ale trzeba pamiętać o seniorach, o osobach w dostojnym wieku. Oni zostali kompletnie pominięci. Nie ma żadnej propozycji dla seniorów” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

„Nie może być tak, że grupa 10 mln naszych rodaków jest zapomniana, jest wykluczona. To jest wykluczenie z życia społecznego. Nie wolno tylko myśleć o rodzinie w kontekście wychowania i opieki nad dziećmi, ale trzeba coraz częściej myśleć o opiece nad starszymi” – przekonywał Kosiniak-Kamysz.

Ocenił, że waloryzacja rent i emerytur w 2017 r. jest „skandaliczna” i podkreślił, że PSL chce wesprzeć polskich emerytów i rencistów. Jak zaznaczył, PSL proponuje, by na specjalne dodatki przekazane zostało ok. 1 mld 800 mln zł. Pomysłodawca projektu, poseł Mieczysław Kasprzak (PSL) stwierdził, że skoro wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki mówi, że nigdy nie było tak dobrej sytuacji budżetowej, to PSL „nie wyobraża sobie, żeby nie skorzystać z tej możliwości”.

Zgodnie z propozycja PSL, z którą zapoznała się PAP, jednorazowy dodatek miałby wynieść od 200 zł do 500 zł – w zależności od świadczenia lub sumy świadczeń przysługujących danej osobie. Jeżeli świadczenie lub ich suma nie przekraczałyby kwoty tysiąca złotych, dodatek wynosiłby 500 zł, jeżeli wynoszą powyżej tysiąca złotych, a nie więcej niż 1,2 tys. zł – 400 zł. Świadczenie w przedziale 1,2 tys. – 1,6 tys. zł – uprawniałoby do 300 zł dodatku, a ci pobierający świadczenie powyżej 1,6 tys. zł, otrzymaliby – zgodnie z projektem PSL – 200 zł.

Oprócz warunków nabywania prawa do jednorazowego dodatku pieniężnego przysługującego w 2017 r. i jego wypłaty, projekt PSL określać ma też zasady finansowania tego dodatku. PSL wskazał, że dodatek oraz koszty jego obsługi są finansowane ze środków budżetu państwa, a z kwoty dodatku nie dokonuje się potrąceń i egzekucji. Proponowane przez PSL przepisy miałyby wejść w życie 1 lipca 2017 r.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Polskie miasta się wyludniają. Które najbardzie

Polskie miasta się wyludniają. Obecnie niespełna 61 proc. Polaków mieszka w miastach, a ośrodków powyżej 100 tys. mieszkańców jest mniej niż było – powiedziała PAP geograf prof. Daniela Szymańska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Procesy wyludniania dotyczą głównie dużych ośrodków, co można w największym stopniu zaobserwować np. w Łodzi i Poznaniu. Są też takie, które jak magnes przyciągają nowych mieszkańców np. Warszawa, Rzeszów.

„Trendem ogólnoświatowym jest cały czas napływ ludności do miast. W większości krajów świata ludzie cały czas podążają do ośrodków miejskich. W państwach bogatszych, które przeszły już transformację, mają rozwinięte usługi wyższego rzędu – wiele osób przemieszcza się na ich obrzeża, w strefę podmiejską. Te procesy nazywamy suburbanizacją” – wyjaśniła prof. Szymańska z Katedry Studiów Miejskich i Rozwoju Regionalnego UMK.

Obecnie w Polsce jest 38 miast liczących ponad sto tysięcy mieszkańców, a kiedyś było ich 41.

„Kiedy ośrodki miejskie się uprzemysławiały wiele osób przenosiło się tam ze wsi. Później, gdy zaczęliśmy się troszeczkę bogacić, ludność nie chcąc kupować mieszkań w dużych skupiskach ludzi budowała się na obrzeżach, gdyż było to tańsze, a jednocześnie zgodne z naturą i zrównoważonym rozwojem. Te osoby nie straciły jednak kontaktu z miastem” – zaznaczyła.

Z danych statystycznych wynika, że osoby przeprowadzające się na wieś lub do miasteczek nie wybierają miejscowości oddalonych daleko od centrów. „Kiedyś istniało w naszym kraju takie określenie jak +miasteczko+. Teraz wraca się do jego używania, chociaż przez pewien okres było ono zapomniane” – dodała geograf.

„Często mówi się, że powstają młode pierścienie dużych miast, bowiem ten trend dotyczy głównie ludzi młodych, którzy wzięli kredyty, pobudowali się i często w suburbiach założyli swoją nową działalność. Oni ożywiają i aktywizują te nowo zasiedlone przestrzenie, co jest zjawiskiem korzystnym” – wskazała.

Prof. Szymańska zauważyła, że „często władze starają się wyhamowywać ten proces i aktywizować miejscowości, zachęcać ludzi do powrotu”. „W miastach tworzy się nowe przestrzenie, wdraża się programy wspierające przedsiębiorczość i aktywność zawodową, uszlachetnia się ich centra, rewitalizuje, zmienia się charakter funkcjonalny, powstają nowe tereny zieleni. Część osób wraca. Ten proces nazywamy gentryfikacją – tj. uszlachetnieniem” – mówiła.

Maleje liczba mieszkańców miast. Obecnie w mieszka w nich niespełna 61 proc. ludności, a było to już 68 proc.

„Nie oznacza to, że nie wzrasta poziom zurbanizowania. Wszystkie przestrzenie, tak wiejskie, jak i miejskie, w krajach wysokorozwiniętych się urbanizują. Gdybyśmy zliczyli całą ludność zurbanizowaną tych krajów, to wyszłoby nam, blisko 90 proc. ludności” – podkreśliła prof. Szymańska.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Absolwenci tych studiów są rozchwytywani. Rząd wesprze kształcenie dualne

Model kształcenia dualnego może liczyć na nasze wsparcie – zapewnił w poniedziałek w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Lesznie minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Wicepremier podkreślił wagę tego typu uczelni dla rynku pracy i lokalnych społeczności.

Na konferencji prasowej po spotkaniu z władzami leszczyńskiej uczelni, szef resortu nauki podkreślił, że absolwenci studiów dualnych – czyli polegających na połączeniu teorii z praktyką – „są rozchwytywani na rynku pracy”. Przypomniał, że PWSZ w Lesznie była prekursorem tego modelu kształcenia w Polsce.

Zdaniem ministra warto zastanowić się nad rozwiązaniami ustawowymi, które będą „jeszcze bardziej zachęcały uczelnie i przedsiębiorców do współpracy w procesie kształcenia”. Przyznał, że ma świadomość, iż taka forma studiów generuje większe koszty. „Jeżeli możliwości przyszłego budżetu na to pozwolą, będziemy się starali dofinansowywać takie studia” – zapewnił.

Gowin podkreślił przy tym wagę PWSZ dla lokalnych społeczności. Jak ocenił, są one „bardzo ważnym elementem poczucia dumy, patriotyzmu lokalnego”, mogą też być kuźnią lokalnych elit.

„Chcę otworzyć ustawową możliwość dodatkowego finansowania uczelni przez samorządy. Te dodatkowe środki będą pozwalały profilować daną uczelnię jeszcze bardziej pod potrzeby regionalnego rynku pracy. Chodziłoby tu przede wszystkim o PWSZ – zwłaszcza one, ulokowane w większości w byłych miastach wojewódzkich są szczególnie ważne dla lokalnych samorządów” – zapowiedział wicepremier.

Rektor PWSZ w Lesznie prof. Maciej Pietrzak powiedział PAP, że wprowadzone kilka lat temu studia dualne świetnie się sprawdzają i są cenione przez studentów.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Urząd Skarbowy wypełni PIT za podatnika

PIT za podatnika będzie mógł wypełnić Urząd Skarbowy – poinformował w środę na konferencji prasowej w Ministerstwie Finansów wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Wystarczy teraz przesłać do urzędu odpowiedni wniosek o sporządzenie zeznania podatkowego.

Jak poinformował resort finansów Urząd Skarbowy na podstawie danych z wniosku PIT-WZ oraz informacji od pracodawców lub organów rentowych samodzielnie przygotuje zeznanie podatkowe. Podatnik drogą elektroniczną przedstawi tylko informacje o korzystaniu z odliczeń od podatku lub dochodu, takich jak np. ulga na dzieci, wydatki na cele rehabilitacyjne, podwyższonych kosztów uzyskania przychodów czy przekazaniu 1 proc. podatku na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego

„Wchodzimy w nowy etap relacji urzędów skarbowych, całego fiskusa z podatnikiem” – powiedział Morawiecki. „To urząd wypełni zeznanie podatkowe osoby indywidualnej, a podatnik tylko je sprawdzi” – wyjaśnił.

Usługa jest dostępna od środy. Wniosek można złożyć poprzez bankowość elektroniczną lub profil zaufany.

Według MF PIT w ten sposób może złożyć nawet 13 mln Polaków.

Uczestnicząca w konferencji minister cyfryzacji Anna Streżyńska określiła nowy sposób rozliczenia jako „rewolucję”. „Żeby było jeszcze łatwiej składać dokumenty, o których dzisiaj mówimy – PIT-WZ, to zeznanie podatkowe zostanie przygotowane przez urzędnika skarbowego. Można to zrobić nie tylko za pomocą certyfikatu kwalifikowanego (podpisu elektroniczego – PAP) czy kwoty zeznania podatkowego z poprzedniego roku, ale także za pomocą profilu zaufanego” – tłumaczyła Streżyńska.

mm/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Dlaczego niektórzy ludzie zarabiają tak dużo?

pepson/tylkotu.pl

O wysokości zarobków decydują dwa czynniki: popyt oraz umiejętności trudno zastępowalne. Duże zarobki są zagwarantowane wyłącznie wtedy, gdy oba kryteria są spełnione – powiedział dr Piotr Maszczyk z SGH podczas warsztatu „Wprowadzenie do ekonomii” organizowanego w ramach projektu Prasowa Akademia Pieniądza XXI.

Jak wskazał wykładowca podczas pierwszego spotkania w ramach projektu realizowanego przez Polską Agencję Prasową we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, wysokość wynagrodzeń zależy od popytu na pracę.

„Spójrzmy na celebrytów – ludzi znanych z tego, że są znani – i zastanówmy się, dlaczego zarabiają tak dużo? To my jesteśmy gwarantem ich dochodów. Płacimy im pensję, oglądając telewizję śniadaniową, czytając plotkarskie gazety lub portale. Każdy kto to robi, dokłada się do ich zarobków”- tłumaczył wykładowca.

Podał jeszcze kilka przykładów odnoszących się bezpośrednio do warsztatu PAP XXI.
„Wysokość wynagrodzenia dziennikarzy zależy od popytu na stworzoną przez nich treść. Natomiast moja pensja jest uzależniona od zapotrzebowania na wykłady z ekonomii” – wskazał Maszczyk.

Dodał, że wysoki popyt na dobra w pewnych warunkach nie gwarantuje dużych zarobków. Dzieje się tak w przypadku, kiedy wiele osób na rynku pracy jest w stanie wykonywać czy produkować konkretne dobra lub usługi.

„W przypadku gdy wasze umiejętności posiada bardzo dużo ludzi, wtedy musicie konkurować o stanowisko” – mówił do uczestników warsztatu Maszczyk. Dodał, że taką osobę można łatwiej zastąpić, co z kolei daje przewagę pracodawcy.

Jak podkreślił wykładowca, drugim czynnikiem wpływającym na wielkość zatrudnienia jest posiadanie rzadkich umiejętności.

„Robert Lewandowski zarabia dużo, ponieważ jego umiejętności są trudne do zastąpienia. Takimi zasobami dysponuje kilkanaście osób na świecie” – powiedział ekonomista.

Zaznaczył również, że rzadkie umiejętności nie zawsze gwarantują powodzenie na rynku pracy.
„Większość osób, chcąc zainwestować w naukę języka obcego, jako pierwszy wybiera angielski. Myśląc o drugim języku, zastanawia się nad mniej popularnym. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że wybierając lekcje języka masajskiego, nie będziemy +sprzedawalni+ na rynku pracy. Mówiąc o rynkowych uwarunkowaniach, warto dysponować rzadkimi zasobami, które są rynkowo sprzedawalne. W tym przypadku dobrym rozwiązaniem będzie nauka koreańskiego czy jednego z języków skandynawskich” – tłumaczył wykładowca.

Dr Maszczyk w swoim wykładzie wskazał na jedną z koncepcji obecną w polskiej ekonomii.

„W środowisku ekonomistów funkcjonuje określenie + polski model kapitalizmu+, który zakłada, że kapitalizm jest stworzony dla pięciu procent najlepszych. Jeśli jesteście państwo w grupie najlepszych w swojej dziedzinie, to jest to gwarant dostatniego życia. Jednak problem wysokich zarobków polega w dużej mierze na tym, że nasze społeczeństwo składa się też z pozostałych 95 proc. ludzi”- podkreślił wykładowca.

Jeden z uczestników warsztatu wskazał, że na rynku pracy duża rolę odgrywają również znajomości.
„Zgadza się, jednak jest to bardzo rzadki zasób, który nieliczna grupa osób ma możliwość zmonetyzować. Taki sam jak znajomość jednego z języków skandynawskich” – skwitował dr Maszczyk.

Pierwszy warsztat w ramach projektu Prasowa Akademia Pieniądza XXI odbył się w sobotę 11 marca w Centrum Prasowym PAP.

0

Fikcyjne kontrole. Połowa stacji diagnostycznych źle badała pojazdy

pepson/tylkotu.pl

Ponad połowa skontrolowanych Stacji Kontroli Pojazdów (SKP) wykonywała badania samochodów powierzchownie – w niepełnym zakresie lub urządzeniami, które nie spełniały wymagań – wynika z ustaleń kontroli Najwyższej Izby Kontroli.

Jak informuje NIK w dużej mierze jest to konsekwencja słabego nadzoru starostów nad przedsiębiorcami prowadzącymi stacje kontroli pojazdów i zatrudnionymi w nich diagnostami. Izba ustaliła, że niemal wszystkie starostwa (19 z 21 skontrolowanych) nie przeprowadzały obowiązkowych, corocznych kontroli stacji kontroli pojazdów, bądź przeprowadzały je po terminie.

Trzy starostwa w latach 2014-2015 nie przeprowadziły okresowej, corocznej kontroli we wszystkich nadzorowanych stacjach. W rezultacie niektóre stacje diagnostyczne funkcjonowały poza kontrolą nawet przez kilkanaście lat.

Według NIK nie przeprowadzano powtórnych kontroli w SKP, które dopuściły pojazdy do ruchu, a których stan techniczny został w niedługim czasie zakwestionowany przez policję. Jak informuje izba starostowie nie interesowali się również znaczną liczbą zatrzymanych dowodów rejestracyjnych ze względu na stan techniczny, a nieodebranych przez właścicieli pojazdów.

„Należy podkreślić, że w ciągu 6 lat do skontrolowanych urzędów przesłano ponad 114 tys. zatrzymanych dowodów, z czego ponad 14 tys. nie zostało odebranych” – napisano w komunikacie NIK. Z ustaleń kontroli wynika, że zdecydowana większość starostów (18 z 21) nienależycie nadzorowała stacje kontroli pojazdów pod względem tego czy mają odpowiednie warunki lokalowe i sprzęt do prowadzenia diagnostyki pojazdów.

„W toku kontroli NIK okazało się, że dwie trzecie zbadanych stacji (41 z 63 SKP) nie spełniało wszystkich wymagań do prowadzenia badań diagnostycznych. W 27 stacjach wyposażenie kontrolno-pomiarowe było niesprawne bądź niedopuszczone do użytkowania przez właściwe organy dozoru technicznego, a w 21 stacjach stwierdzono też szereg braków w zakresie wymaganej dokumentacji” – informuje NIK.

W ocenie NIK, konieczne jest wprowadzenie zmian obowiązujących uregulowań prawnych, które stanowią podstawę funkcjonowania systemu badań technicznych pojazdów.

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Nie(ład) przestrzenny. NIK krytycznie o zarządzaniu przestrzenią przez gminy

pepson/tylkotu.pl

Niekontrolowana urbanizacja, lokowanie inwestycji na obszarach zagrożonych powodzią, brak pełnej ochrony zabytków przyrody, dewastacja ładu przestrzennego i niska ocena atrakcyjności polskich miast dla inwestorów, to skutki wadliwie zarządzanej przestrzeni – ocenia NIK.

„Funkcjonujący system planowania i zagospodarowania przestrzennego nie zapewnia racjonalnego gospodarowania przestrzenią, jako dobrem publicznym. Polska przestrzeń jest źle zarządzana, a chaos i brak ładu przestrzennego negatywnie wpływają na szeroko rozumianą jakość życia mieszkańców.

Skutki wadliwie zarządzanej przestrzeni to m.in.: niekontrolowana urbanizacja, lokowanie inwestycji na obszarach zagrożonych powodzią, brak pełnej ochrony zabytków przyrody, dewastacja ładu przestrzennego oraz niska ocena atrakcyjności polskich miast dla inwestorów” – poinformowała we wtorek Najwyższa Izba Kontroli w komunikacie na temat gospodarowania przestrzenią gminy jako dobrem publicznym.

Jak dodano, „w ocenie NIK bezzwłocznie należy podjąć działania prowadzące do zmiany systemu planowania i zagospodarowania przestrzennego w Polsce, w ramach którego możliwe byłoby wypracowanie kompromisu pomiędzy interesem społeczności lokalnej zapewnianiającym wysoką jakość życia (dostęp do oświaty, kultury, usług, transportu, itp.), interesami inwestorów gwarantującymi gminie rozwój, dochody podatkowe oraz potencjalne miejsca pracy, a także wymogami niezbędnymi dla zachowania wartości przyrodniczych, historycznych i kulturowych”.

Według Izby w Polsce dla gospodarowania przestrzenią jako dobrem publicznym, niezbędny jest system, w którym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, określające kluczowe uwarunkowania w procesie kształtowania ładu przestrzennego, powinno być wiążące przy ustalaniu lokalizacji inwestycji na podstawie decyzji administracyjnej.

Ponadto, „miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego powinny odgrywać główną rolę w procesie kształtowania ładu przestrzennego, a ich opracowanie powinno być obligatoryjne, co najmniej dla terenów objętych ochroną przyrody, krajobrazu i zabytków oraz przeznaczonych na realizację zadań gmin, w tym przeznaczonych pod inwestycje celu publicznego dla obszarów przestrzeni publicznej oraz dla obszarów zagrożonych klęskami żywiołowymi”.

Zdaniem NIK decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu nie mogą być sprzeczne z ustaleniami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, a okres ich obowiązywania powinien być ograniczony.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Trzy czwarte budynków w UE charakteryzuje się niską efektywnością energetyczną

Wycinka drzew zezwolenie - co wiedziec trzeba

Około 75 proc. budynków w UE charakteryzuje się niską efektywnością energetyczną i jedynie 0,4-1,2 proc. zasobów podlega renowacji każdego roku – wynika z danych Komitetu Regionów UE (KR), instytucji, która skupia samorządowców z państw UE.

Według roboczego dokumentu KR dotyczącego efektywności energetycznej, aby było możliwe osiągnięcie celów porozumienia paryskiego, potrzebne jest zwiększenie unijnych poziomów redukcji konsumpcji energii do 2030 r. z zakładanych 27 proc. do 40 proc. Zdaniem autorów dokumentu, choć Komisja Europejska przy opracowaniu wytycznych brała pod uwagę złożone realia, należy poprzeć wyższy cel, sformułowany przez Parlament Europejski.

„Podniesienie wartości docelowej w zakresie oszczędności energii (…) zaowocuje wyższym wzrostem gospodarczym, dodatkowymi miejscami pracy i zmniejszeniem importu energii” – czytamy w analizie.

Podkreślono w niej, że ogromny potencjał w zakresie oszczędności energii kryje w sobie poprawa charakterystyki energetycznej budynków. „Około 75 proc. budynków w UE charakteryzuje się niską efektywnością energetyczną i jedynie 0,4-1,2 proc. zasobów podlega renowacji każdego roku” – wyliczono.

Jak zauważył Witold Stępień, marszałek woj. łódzkiego, który zasiada w komisji środowiskowej (ENVE) Komitetu Regionów, energooszczędność jest jak najbardziej pożądana, problemem jest natomiast proponowane w dokumencie tempo redukcji zużycia energii.

„Z tego tempa wynikają nakłady choćby na termomodernizację, na bardziej sprawne źródła ciepła, które trzeba wymieniać, czy na mniejsze strat przesyłu energii (…). Tego nie da się zrobić bez dużych nakładów” – podkreślił marszałek.

Dodał, że Komisja Europejska nie przyjęła wskaźników przypadkowo, ale w efekcie szacunków opartych na możliwościach. „Jeśli komuś będzie udawało się to zrobić szybciej, tutaj barier nie będzie, ale myślę, że z jednej strony trzeba stawiać ambitne cele, a z drugiej – realistyczne” – powiedział.

Zanim postulat zwiększenia wskaźników efektywności energetycznej znajdzie się w oficjalnym dokumencie (tzw. opinii) musi zostać przegłosowany przez członków Komitetu Regionów na posiedzeniu plenarnym. Następnie opinia przekazywana jest unijnym instytucjom, m.in. Komisji Europejskiej, jako stanowisko europejskiego samorządu.

„Zobaczymy, jaki będzie rezultat głosowania (…), są różne głosy, będzie to pewnie zależało jeszcze od argumentów liczbowych, które się pojawią” – zastrzegł Stępień.

Jak powiedział, jeśli okaże się, że decyzje Parlamentu Europejskiego i Rady UE pójdą w kierunku przesunięcia finansowania na osiąganie oszczędności w zużyciu energii, wtedy pojawi się szansa, by efektywność energetyczną zwiększyć do poziomu 40 proc. do 2030 r., bez tego będzie to postulat trudny do osiągnięcia.

„Może należałoby to traktować właśnie w ten sposób, jako impuls, aby strumień interwencji unijnej ustawić tak, by finansowanie w większym stopniu sprzyjało oszczędnościom energii, czyli zwiększeniu finansowania nowych technologii energooszczędności” – zaznaczył marszałek.

Głosowanie w sprawie przyjęcia opinii odbędzie się w lipcu.

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Najbogatszym powiatem jest Warszawa, najbiedniejszym powiat kazimierski

Najzamożniejszym powiatem jest Warszawa, a najbiedniejszym powiat kazimierski – wynika z danych resortu finansów.

Ministerstwo Finansów opublikowało wskaźniki dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca dla wszystkich powiatów w Polsce na 2017 r. (wskaźnik P), wyliczone na podstawie informacji o dochodach podatkowych za 2015 r. wg stanu na 30 czerwca 2016 r.

Jak wynika z danych, średnie dochody podatkowe na jednego mieszkańca dla wszystkich powiatów w kraju wyliczono na 216,38 zł. Spośród 380 powiatów, jedynie 82 odnotowały dochody podatkowe przekraczające średnią. Wpływy najbardziej do niej zbliżone uzyskał powiat oświęcimski z woj. małopolskiego (218,30 zł per capita). Podobne wartości wskaźnika odnotowano w powiecie gliwickim z woj. śląskiego (221,63 zł) i w Świnoujściu (221,80 zł).

Najzamożniejszym powiatem, według danych Ministerstwa Finansów, jest Warszawa, której dochody podatkowe wyniosły 582,54 zł na mieszkańca. Drugie miejsce w rankingu zajął powiat piaseczyński z woj. mazowieckiego z dochodami rzędu 490,21 zł, a trzecie – powiat warszawski zachodni (444,17 zł). Zaraz za nim uplasowało się miasto na prawach powiatu Sopot (441,47 zł) oraz mazowiecki powiat pruszkowski (411,15 zł). Kolejne miejsca zajęły: Poznań (371, 53 zł), powiat polkowicki z woj. dolnośląskiego (370,31 zł), grodziski z woj. mazowieckiego (354,78 zł) i Katowice (353,74 zł).

Tymczasem najniższe dochody z podatków osiągnął powiat kazimierski z woj. świętokrzyskiego. Wpływy te wyniosły 75,33 zł per capita, czyli nieznacznie więcej niż dwa lata wcześniej (61,7 zł). Niskim wskaźnikiem dochodów podatkowych na jednego mieszkańca odznaczył się też powiat moniecki z woj. podlaskiego (79,95 zł), a także powiat chełmski z woj. lubelskiego (83,16 zł) oraz kolneński z woj. podlaskiego (87,5 zł).

W porównaniu z sytuacją finansową sprzed dwóch lat, największy awans w rankingu odnotował powiat zielonogórski (woj. lubuskie), który powiększył dochody podatkowe per capita o 80,42 zł, ze 154,22 zł do 234,64 zł. Wartość tego wskaźnika wzrosła znacząco również w powiecie piaseczyńskim (woj. mazowieckie), gdzie wpływy z dochodów zwiększyły się o 66,59 zł zł i wyniosły 490,21 zł na mieszkańca.

Z kolei spadek dochodów podatkowych, z 395,63 per capita do 370,31 zł, dotyczył powiatu polkowickiego (woj. dolnośląskie). Ubytki w dochodach odnotowano również w Zielonej Górze, powiecie gostyńskim (woj. wielkopolskie) i zambrowskim (woj. podlaskie).

Więcej informacji na temat racjonalnego zarządzania budżetami lokalnymi mogą uzyskać Państwo z wykładów i publikacji w ramach V edycji Samorządowej Akademii Finansów – projektu szkoleniowego realizowanego przez PAP we współpracy z NBP w ramach programu edukacji ekonomicznej.

PEŁNY RANKING NAJBOGATSZYCH I NAJBIEDNIEJSZYCH POWIATÓW W POLSCE

0

Co czwarty Polak korzystający z internetu jest on-line cały czas

pepson/tylkotu.pl

Co czwarty Polak, który korzysta z sieci jest on-line przez całą dobę, a 36 proc. od ośmiu do dwunastu godzin dziennie – wynika z raportu firmy doradczej PwC.

„Dla firm to ogromne wyzwanie, ponieważ coraz więcej konsumentów wybiera te firmy, które są cyfrowe” – oceniają autorzy badania przeprowadzonego na potrzeby raportu PwC „Connected living. Dlaczego ludzie są bardziej digital niż firmy?”.

Z raportu PwC wynika, że kobiety dużo częściej korzystają z różnych rozwiązań technologicznych we wszystkich analizowanych obszarach (łączność, transport, praca, opieka zdrowotna, media i rozrywka, zakupy). Wyjątkiem są finanse, większość korzystających z kantorów internetowych czy płatności mobilnych lub porównywarek ofert bankowych stanowią mężczyźni.

Według autorów raportu o znaczeniu nowych technologii w życiu Polaków świadczy też to, jak intensywnie korzystamy z internetu. „Co czwarty badany stwierdził, że jest on-line przez całą dobę, 36 proc. od 8 do 12 godzin, a 19 proc. od 6 do 8 godzin” – podkreślili.

„Nowe technologie całkowicie zdominowały nasze życie, prywatne i zawodowe. Wpłynęły też znacząco na zmianę zachowań, przyzwyczajeń i potrzeb konsumentów. Nie bez przyczyny aż 61 proc. prezesów firm z regionu Europy Środkowo-Wschodniej w naszym badaniu +CEO Survey 2017+ właśnie ten obszar wskazało jako jedno z kluczowych wyzwań dla biznesu” – powiedział Piotr Łuba z PwC.

98 proc. Polaków korzystających na co dzień z internetu pozytywnie ocenia wpływ nowych technologii na swoje życie, a 70 proc. – nie ma problemu z udostępnianiem swych danych platformom internetowym – wskazano w raporcie. Dodano, że niemal 44 proc. wskazało na „ogromną rolę” technologii, a pozostali określają je jako narzędzie, „które pomaga w kontroli życia”. W opinii respondentów cyfrowe narzędzia odgrywają ważną rolę w zacieśnianiu więzi z przyjaciółmi (58 proc. wskazań), rodziną (44 proc.) i współpracownikami (42 proc.).

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP