0

Wzrosną opłaty za zaopatrzenie w wodę i odbiór ścieków

Licznik, Wodomierz, Woda, koszt Wody

Średnio 20 zł rocznie – o tyle więcej zapłaci za wodę i ścieki trzyosobowa rodzina po wejściu w życie nowego Prawa wodnego, przy obecnie zakładanych stawkach – szacuje Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.

W środę do Sejmu trafił projekt nowego Prawa wodnego, który zakłada m. in. powołanie nowej jednostki – państwowej osoby prawnej Wody Polskie, której zadaniem będzie finansowanie inwestycji w gospodarce wodnej oraz pozyskiwanie środków finansowych na te inwestycje.

Projekt określa też maksymalne opłaty za usługi wodne, m.in. za pobór wody dla przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. W zależności od wielkości aglomeracji, stawka opłaty zmiennej wahać się będzie od 15 (w miejscowościach do 50 tys. mieszkańców) do 40 groszy (w większych miastach) za metr sześcienny wody powierzchniowej lub podziemnej. Jednak według zapowiedzi resortu środowiska, w 2017 i 2018 r. opłaty pozostaną na poziomie 2016 r., czyli 6,8 grosza i 4 grosze odpowiednio za metr sześcienny wody podziemnej i powierzchniowej.

Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” zwróciła uwagę, że wersja przesłana do Sejmu nie odbiega zasadniczo od tej z października 2016 r. „Nasze uwagi i obawy zgłoszone do tego projektu pozostają nadal aktualne i Izba wyraża przekonanie, że pochyli się nad nimi Sejm i Senat” – zaznaczyła.

Jej zdaniem nowe opłaty za pobór wód spowodują wzrost obciążenia odbiorców opłatami za świadczone usługi zaopatrzenia w wodę i odbiór ścieków.

„Zgodnie z obecną wersją projektu od 1 lipca 2017 r. wprowadzona zostanie opłata stała za pobór wód i opłata stała za wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi. Wzrost jaki spowoduje ta opłata to około 2 proc. zarówno na cenie wody jak i na cenie ścieków; średnio dla trzyosobowej rodziny będzie to kwota ok. 20 zł rocznie” – oceniła szefowa IGWP.

Jakuta odniosła się też do planów stosowania opłat z tytułu wprowadzania wód opadowych i roztopowych do środowiska i podkreśliła, że mogą one pośrednio wpłynąć na sytuację ekonomiczną części polskich gospodarstw domowych.

Prezes Izby zwróciła też uwagę na brak zapisów odzwierciedlających deklarowane przez Ministerstwo Środowiska odroczenia wzrostu opłat dla firm wodociągowych na rok 2017 i 2018.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu, w tym premier Beaty Szydło, podwyżki opłat za wodę dla mieszkańców, rolników czy przedsiębiorców w tym roku nie będzie. Na początku marca wiceminister środowiska Mariusz Gajda w rozmowie z PAP mówił, że opłaty mają wzrosnąć najprawdopodobniej od 2019 r.

Przedstawiciel resortu tłumaczył, że wyszczególnione w projekcie ustawy opłaty za pobór wód powierzchniowych bądź podziemnych będą stawkami maksymalnymi. Co roku ma być wydawane rozporządzenie, które określać będzie opłaty na przyszły rok. Jak mówił wiceminister, będą one stopniowo rosły, do stawek zawartych w projekcie ustawy.

mp/

0

Rada: strzeż karty płatniczej, jak oka w głowie

W razie utraty karty płatniczej trzeba natychmiast zastrzec ją w banku, a fakt ewentualnej kradzieży zgłosić do najbliższej jednostki policji.

Skradzione karty płatnicze i inne nasze dokumenty mogą być wykorzystane np. do wyłudzenia pożyczki, wynajęcia mieszkania lub pokoju hotelowego, kradzieży lub wypożyczenia samochodu lub innych przedmiotów, założenia fikcyjnych firm w celu wyłudzenia kredytów lub zwrotu podatków.

Niebezpieczeństwo rośnie wraz z rosnącą popularnością płatności bezgotówkowych. Według danych Ministerstwa Rozwoju, dostęp do konta bankowego ma obecnie większość z 16 mln osób pracujących w Polsce, a liczba umów umożliwiających klientom indywidualnym korzystanie z bankowości przez Internet przekracza 33 mln.

Z poradnika Związku Banków Polskich „Cyberbezpieczny portfel” wynika, że do największych błędów użytkowników kart płatniczych należą: noszenie kart w portfelu z pieniędzmi (64 proc. mężczyzn, 67 proc, kobiet), noszenie ze sobą wszystkich kart płatniczych, bez względu na to, czy są potrzebne (56 proc. mężczyzn, 57 proc, kobiet), noszenie przy sobie zapisanego PIN do karty (12 proc. mężczyzn, 19 proc. kobiet), brak dbałości o to, by wpisywać PIN w taki sposób, by nie zobaczyły go inne osoby (po 29 proc. mężczyzn i kobiet).

Ogólnopolską bazą danych dla wszystkich dokumentów zastrzeżonych jest system Dokumenty Zastrzeżone. Baza ta jest powszechnie dostępna, dane trafiają do banków, ale też operatorów sieci komórkowych, pośredników finansowych, Poczty Polskiej, agencji rozliczeniowych, hoteli, firm ochroniarskich, wypożyczalni, agencji pośrednictwa handlu i wynajmu nieruchomości.

Według wydanego przez Związek Banków Polskich poradnika „Cyberbezpieczny portfel”, do największych zagrożeń, związanych z korzystaniem z kart płatniczych należą: udostępnianie karty i kodu PIN osobom trzecim, nakłanianie do odwiedzania fałszywej strony internetowej (phishing), przekierowywanie na sfałszowane strony banków (pharming), posługiwanie się kartami skradzionymi lub zagubionymi, zakupy na odległość z wykorzystaniem cudzej karty, klonowanie kart z bankomatów.

Są też zagrożenia mało prawdopodobne, np. legenda o przechwytywaniu danych z kart w środkach komunikacji. To prawda, że niektóre telefony komórkowe mogą odbierać i przesyłać dane przy użyciu komunikacja bliskiego zasięgu. Teoretycznie można by je wykorzystać w celu obciążenia karty płatniczej ofiary. Praktycznie jest to jednak niewykonalne, bo jedno urządzenie pośredniczące musiałoby się znaleźć (np. w tramwaju) blisko karty ofiary dla ściągnięcia danych, a drugie urządzenie w tym samym czasie przyłożone do terminala płatniczego.

Pamiętajmy więc, żeby nie nosić ze sobą wszystkich kart płatniczych zgromadzonych jednym pliku w portfelu z pieniędzmi , na dodatek w towarzystwie wypisanych w sposób widoczny dla osób postronnych numerów PIN. I najważniejsze: nie zwlekajmy z zastrzeżeniem w banku utraconej karty płatniczej.
Warto zapamiętać ten numer: +48 828828828.

0

MR: ruszył program upowszechniania płatności bezgotówkowych w urzędach

Uruchomienie płatności bezgotówkowych w urzędach przybliży nas do urzeczywistnienia idei nowoczesnej Polski cyfrowej – powiedział wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński.

Ministerstwo Rozwoju i Krajowa Izba Rozliczeniowa uruchomiły na początku kwietnia Program upowszechniania płatności bezgotówkowych w administracji publicznej. Jak poinformował resort rozwoju w komunikacie, celem projektu jest upowszechnienie płatności kartą i telefonem w urzędach jednostek samorządu terytorialnego. Według MR, pomimo stopniowego wzrostu popularności płatności bezgotówkowych wśród Polaków, obecnie jedynie ok. 10 proc. samorządów umożliwia przeprowadzanie tego rodzaju transakcji.

W komunikacie podkreślono, że płatności z użyciem karty płatniczej lub telefonu w urzędzie będą odbywać się tak samo, jak w dowolnym sklepie wyposażonym w terminal POS. Natomiast WebPOS Paybynet umożliwi przyjęcie płatności telefonem bezpośrednio przy stanowisku obsługi klienta. Dzięki wykorzystaniu usługi uruchamianej w przeglądarce internetowej nie będzie konieczności instalacji dodatkowych urządzeń.

Adresatami programu są urzędy miast i gmin, starostwa, a także urzędy wojewódzkie i marszałkowskie. W przyszłości ma być nim objęta również policja, gdzie planowane jest udostępnienie możliwości opłacania mandatów w terminalach POS.

Resort rozwoju zapewnił, że jednostki administracji publicznej uczestniczące w programie nie ponoszą kosztów związanych z akceptacją płatności bezgotówkowych. Urzędy nie płacą za instalację i używanie terminali POS i WebPOS Paybynet. Także klienci nie ponoszą żadnych opłat z tytułu płatności realizowanych w urzędach.
Aby przystąpić do programu, należy wypełnić formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie internetowej Krajowej Izby Rozliczeniowej S.A.: www.kir.pl/program.

Zdaniem podsekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju Tadeusza Kościńskiego, płatności bezgotówkowe w urzędach wpisują się w program „Od papierowej do cyfrowej Polski”, wyznaczający kierunki rozwoju e-państwa i e-gospodarki. „Uruchomienie płatności bezgotówkowych w urzędach przybliży nas do urzeczywistnienia idei nowoczesnej Polski cyfrowej” – powiedział.

Z kolei prezes Zarządu Krajowej Izby Rozliczeniowej Piotr Alicki stwierdził, że reprezentowana przez niego instytucja konsekwentnie realizuje strategię cyfrowego przyspieszenia, angażując się także w projekty sektorowe na rzecz cyfryzacji usług publicznych. „Naszym zadaniem jest wspieranie d

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Nie nagradzaj dzieci pieniędzmi. Ucz je zarządzać finansami

pepson/tylkotu.pl

Regularne przekazywanie kwoty, którą dziecko samo zarządza, jest jednym z najlepszych sposobów wprowadzania w świat finansów.

Ważne jest, że jeśli dziecko wyda z kieszonkowego wszystko pierwszego dnia (np. na słodycze), to konsekwentnie rodzice powinni wstrzymać wypłaty aż do terminu następnego kieszonkowego. Dziecko uczy się w ten sposób, że w dorosłym życiu ma się do dyspozycji ograniczoną kwotę pieniędzy.

Rada: Nie nagradzaj dzieci pieniędzmi. Płacenie nie ma nic wspólnego z edukacją. Ucz dzieci zarządzać finansami, przyznając stałe kieszonkowe

Młodzież zazwyczaj odkłada pieniądze, które zostają im na koniec danego miesiąca, ale nie oszczędza w sposób zaplanowany i systematyczny.

Uczniowie kończący szkołę podstawową wydają miesięcznie średnio 63 zł, gimnazjaliści z III klasy średnio 108 zł, a uczniowie przedostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych – 172 zł.

Oszczędności gromadzi 26 proc. uczniów szkoły podstawowej, 31 proc. uczniów gimnazjum oraz 36 proc. uczniów szkoły ponadgimnazjalnej. Oszczędzający uczniowie szkoły podstawowej mają średnio 358 zł, uczniowie gimnazjum średnio 455 zł, uczniowie w szkole ponadgimnazjalnej średnio 486 zł oszczędności – wynika z badania „Diagnoza wiedzy i świadomości ekonomicznej dzieci i młodzieży w Polsce” wykonanego 2014 roku na zlecenie NBP.

Zgodnie z cytowaną wyżej diagnozą rodzice starają się wprawdzie nadzorować wydatki dzieci, ale wraz z ich dorastaniem tracą kontrolę nad ich zachowaniami ekonomicznymi.

Wielu rodziców jest przeświadczonych, że pierwsze nauki dotyczące zarządzania finansami potrzebne są człowiekowi dopiero wtedy, kiedy staje się dorosły, kończy szkołę i myśli o braniu kredytu” – twierdzi psycholog dziecięcy dr Aleksandra Piotrowska.

Zwraca uwagę, że nagradzanie kwotami pieniędzy ma niewiele wspólnego z edukacją finansową. Natomiast regularne przekazywanie dziecku (raz w tygodniu czy raz w miesiącu – to zależy m.in. od wieku dziecka) kwoty, którą dziecko samo zarządza, jest jednym z najlepszych sposobów wprowadzania dziecka w świat finansów.

Ważne jest, że jeśli dziecko wyda z kieszonkowego wszystko pierwszego dnia (np. na słodycze), to konsekwentnie rodzice powinni wstrzymać wypłaty aż do terminu następnego kieszonkowego. Dziecko uczy się w ten sposób, że w dorosłym życiu ma się do dyspozycji ograniczoną kwotę pieniędzy, którą warto przeznaczyć na dobrze zaplanowany cel.

Dobrze też jest zachęcać dziecko do odkładania np. 10 proc. otrzymanej kwoty (np. obiecując premię po uskładaniu pewnej sumy).

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Emerytury w górę. Od 1 marca minimalne świadczenie wzrośnie o ponad 100 zł

Od 1 marca minimalna emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy oraz renta rodzinna wzrosły o ponad 100 zł, do wysokości 1 tys. zł. W ten sposób osiągnęły one poziom 50 proc. minimalnego wynagrodzenia – przypomniał resort pracy.

Do tej pory najniższa emerytura wynosiła 882,56 zł. Prawo do minimalnej emerytury zyskały kobiety, mające co najmniej 20 lat stażu pracy i mężczyźni mogący się wykazać 25 lat stażu.

Jak zaznacza ministerstwo pracy, wszystkie świadczenia zostaną też zwaloryzowane. Minimalna gwarantowana podwyżka wyniesie 10 zł.

Wskaźnik waloryzacji świadczeń to średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w poprzednim roku kalendarzowym, zwiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim roku kalendarzowym.

Zawarta w uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej prognoza średniorocznego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem w 2016 r. kształtowała się na poziomie 99,5 proc. (deflacja na poziomie 0,5 proc.). Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2016 r. prognozowano na 4,1 proc. W efekcie wskaźnik waloryzacji w 2017 r. miał osiągnąć poziom ok. 100,73 proc.

Rzeczywistość okazała się inna, niż prognozowano. Według danych, ogłoszonych przez GUS, do ustalenia wskaźnika waloryzacji w 2017 r. został przyjęty średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów w 2016 r., na poziomie 99,6% (deflacja na poziomie 0,4%). Ponieważ realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w 2016 r. w stosunku do 2015 r. wyniósł 4,2%, wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w 2017 r. wynosi 100,44%.

„Rząd zdecydował się na mieszany model waloryzacji, tzw. kwotowo-procentowy, ponieważ podwyżka wynikająca jedynie ze wskaźników ekonomicznych byłaby bardzo niewielka, praktycznie nieodczuwalna w budżetach emerytów” – powiedziała minister Elżbieta Rafalska. Dodała przy tym, że z minimalnej gwarantowanej podwyżki skorzysta przeszło 2 mln osób pobierających świadczenia z ZUS i prawie wszyscy rolnicy, bo aż 1,1 mln osób ubezpieczonych w KRUS.

W związku z uzyskaniem niższego wskaźnika waloryzacji, niż zakładano, większa grupa świadczeniobiorców została objęta gwarantowaną minimalną podwyżką waloryzacji, gdyż dotyczy ona świadczeń wypłacanych w wysokości do 2272,73 zł. Liczba świadczeniobiorców z FUS objętych gwarantowaną podwyżka świadczeń (minimalnego i 10 zł) wzrośnie z ok. 2,1 mln do 5,2 mln osób.

MRPiPS przypomniało też, że wzrastają także minimalne renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy z 676,75 zł do 750 zł, czyli o 73,25 zł miesięcznie. Renty socjalne zaś z 741,35 zł do 840 zł, czyli o 98,65 zł miesięcznie. Świadczenie przedemerytalne wzrasta do 1040 zł.

Rosną także świadczenia pochodne, wypłacane osobom spełniającym specjalne warunki.

Źródło: MRPiPS

mp/Kurier PAP

0

Kolejne grupy będą mogły skorzystać z bezpłatnej pomocy prawnej

Porady prawne w Polsce

Ministerstwo Sprawiedliwości chce poszerzyć krąg osób uprawnionych do bezpłatnej pomocy prawnej – poinformował wiceminister Marcin Warchoł. Zapowiedział, że z takiej pomocy będą mogli korzystać m.in. beneficjenci programu 500 plus, bezrobotni i niepełnosprawni.

W czwartek w Sejmie o ewentualne zmiany w bezpłatnej pomocy prawnej pytali posłowie PiS. Zdaniem posła Jarosława Szlachetki, obecnie pomoc prawna działa źle, a przeznaczane na nią środki (ok. 100 mln rocznie) są marnotrawione.

Krytycznie funkcjonowanie bezpłatnej pomocy prawnej ocenił także wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. „Jedna ze sztandarowych reform PO-PSL, tak szumie reklamowana w mediach w okresie kampanii wyborczej, okazała się fiaskiem, totalną klapą” – powiedział. Poinformował, że z bezpłatnej pomocy prawnej korzysta jedynie ok. 2 proc. uprawnionych, a 77 proc. osób nie wie o możliwości skorzystania z niej.

Warchoł skrytykował też jakość świadczonych usług. „W większości są to informacje, które można uzyskać na infolinii, a nie porady prawne, że już nie wspomnę o bezpośredniej pomocy w sporządzeniu pisma procesowego” – powiedział.

Wiceminister poinformował, że resort przygotował propozycje zmian w funkcjonowaniu bezpłatnej pomocy prawnej, a część tych reform już jest wprowadzana. Przypomniał, że w wyniku ustawy „Za życiem” od 1 stycznia tego roku z bezpłatnej pomocy prawnej mogą także korzystać kobiety w ciąży. „Szacujemy, że 560 tys. nowych beneficjentów trafi do tego systemu. To są te kobiety, które potrzebują tej pomocy” – powiedział Warchoł.

Zdaniem wiceministra obecnie krąg osób, które mogą korzystać z bezpłatnych porad „nie pokrywa się z realnymi potrzebami”. Wskazał, że resort chce, by z bezpłatnej pomocy mogły też korzystać osoby otrzymujące świadczenie 500 plus (są to prawie 3 mln rodzin). MS planuje, że z bezpłatnych porad będą też mogły korzystać osoby z niepełnosprawnością (ponad 3 mln osób) i bezrobotne.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

W sieci lepiej jak najrzadziej podawać swoje dane

pepson/tylkotu.pl

We wtorek w Polsce po raz trzynasty jest obchodzony Dzień Bezpiecznego Internetu. Eksperci ostrzegają, że jednym z najpopularniejszych oszustw internetowych jest phishing, czyli podszywanie się przez hakerów pod inne osoby w celu wyłudzenia informacji.

Termin „phishing” powstał z połączenia angielskich słów „fishing” (łowienie) i „password” (hasło). Obejmuje kradzież haseł, numerów kart kredytowych, danych kont bankowych i innych poufnych informacji. Wiadomości phishingowe przybierają zazwyczaj formę fałszywych powiadomień z banków i innych instytucji dażonych powszechnym zaufaniem. Ich autorzy próbują zachęcić odbiorców do do przekazania lub aktualizacji poufnych informacji o sobie, aby zapobiec utracie ważnych danych, awarii systemu lub innemu zagrożeniu.

„Internauta musi być świadomy, że w każdej chwili może stać się obiektem ataku phishingowego. Hakerzy, aby osiągnąć swoje cele dążą do budowania relacji opartych na zaufaniu, trzeba się więc liczyć z możliwością przejęcia przez nich skrzynek mailowych naszych znajomych. Dlatego musimy zwracać uwagę, czy w wiadomościach od nich nie zaczęły pojawiać się błędy stylistyczne i ortograficzne” – powiedział PAP dyrektor w dziale zarządzania ryzykiem informatycznym EY Michał Kurek.

Zdaniem Kurka, hakerów często zdradza także brak polskich czcionek w tematach wiadomości. Ekspert radzi, aby szukać w Google danych o domenach adresatów, które wydają się nam podejrzane. „Należy zawsze sprawdzać źródła linków, które pojawiają się w mailach bez klikania w nie. Większość programów pocztowych wyświetli źródło linka po najechaniu na niego kursorem myszy. Jeśli różni się ono od jego opisu i prowadzi do nieznanego adresu internetowego, nie można go otwierać” – dodaje Marcin Lisiecki, manager ds. cyberbezpieczeństwa w Deloitte Advisory.

Lisiecki zwraca też uwagę, że w internecie powinno się jak najrzadziej podawać swoje dane. „Poważne instytucje nigdy nie wysyłają do nas wiadomości e-mail z prośbą o podanie swoich identyfikatorów i haseł. Banki wiedzą o nas tyle, że nie muszą nas pytać o numer karty kredytowej, którą same nam wydały. Nigdy nie proszą również w ten sposób o podanie swojego hasła dostępowego lub SMS-owych kodów do potwierdzania transakcji” – mówi.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

NBP: co piąty Polak nadal nie posiada rachunku w banku

Narodowy Ban Polski strona WWW

„Co piąty Polak nadal nie posiada konta w banku” – wynika z najnowszego badania Narodowego Banku Polskiego.

W dniu 12 grudnia 2016 r. odbyło się osiemnaste plenarne posiedzenie Koalicji na rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności. Podczas konferencji zostały zaprezentowane wybrane wyniki badania Polaków nt. korzystania z usług bankowych i płatności w 2016 r. Prezentację przygotował Tomasz Koźliński z Departamentu Systemu Płatniczego z Narodowego Banku Polskiego.

Z badań wynika, że 21 proc. Polaków nadal nie posiada konta osobistego w banku, a 6 proc. jest współwłaścicielem rachunku bankowego. Oznacza to, iż mimo powszechnej dostępności banków, prawie 1/5 ankietowanych nie korzysta z podstawowej usługi bankowej.

Jednocześnie okazuje się, że najczęściej konta osobistego nie posiadają najmłodsi i najstarsi. Jedynie 58 proc. Polaków w wieku 18 – 24 lat oraz 57 proc. osób powyżej 59 roku życia jest właścicielem konta w banku. Posiadanie rachunku bankowego jest zależne także od dochodów w gospodarstwie domowym. Im wyższe zarobki tym częściej mamy rachunek bankowy.

Badanie NBP skupiło się również na miesięcznych kosztach za posiadanie konta osobistego/ROR. Nieco ponad połowa właścicieli rachunków bankowych (52 proc.) nie ponosiła z tego tytułu miesięcznej opłaty, a 25 proc. ankietowanych płaciło od 6 zł do 10 zł. Najmniej za prowadzenie konta płaciły osoby do 39. roku życia, zamieszkujący miasta powyżej 200 tys. mieszkańców.

Z analizy NBP wynika też, że aż 82 proc. Polaków, którzy mają rachunek bankowy, korzysta z karty debetowej. Najczęściej mają ją osoby do 24. roku życia (93 proc.), a najrzadziej w wieku powyżej 59 lat (61 proc.).

Jedną z części prezentacji poświęcono bankowości internetowej. Okazało się, że z tej formy usług korzysta 73 proc. ankietowanych, którzy mają rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy. Najczęściej są to osoby w przedziale wiekowym 25-39 lat. Niemal równie często ze wspomnianej usługi korzystają Polacy w wieku od 18 do 24roku życia. Jednocześnie tylko 29 proc. osób z najstarszej grupy wiekowej używa bankowości internetowej.

Korzystanie z bankowych usług przez internet jest zależne również od zamożności gospodarstwa domowego. W gospodarstwach, w których dochód przekracza 5 tys. zł netto miesięcznie z bankowości internetowej korzysta 90 proc. osób. Z kolei tylko 31 proc. najuboższych rodzin deklaruje, że używa ją.

Z badania wynika również, że w co czwartym gospodarstwie domowym opłaca się miesięcznie średnio 6-7 rachunków, a w 15 proc. Rodzin opłaca do 3 rachunków. Najwięcej rachunków płacą najbogatsze gospodarstwa domowe.

Prezentacja wyników badania dostępna jest na poniższej stronie internetowej NBP:

http://www.nbp.pl/systemplatniczy/obrot_bezgotowkowy/Polacy-na-temat-uslug-bankowych_2016.pdf

mm/Kurier PAP

0

ZUS na tropie lewych zwolnień. Cofnięto świadczenia na ponad 200 mln zł

www ZUS - Zakład Ubezpieczeń Spolecznych

Wstrzymanie lub cofnięcie świadczeń na kwotę 203,8 mln zł – to efekt kontroli zwolnień lekarskich prowadzonej przez ZUS w 2016 r – poinformował Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Rok wcześniej była to kwota o 8 mln zł mniejsza.

Rzecznik prasowy ZUS Wojciech Andrusiewicz poinformował na stronie internetowej, że kontrolerzy Zakładu w 2016 r. przeprowadzili 569,5 tys. kontroli osób posiadających zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. „W konsekwencji wydanych zostało 22,2 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłków chorobowych na kwotę prawie 16,3 mln zł.” – napisał.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przypomniał, że ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa nakłada na ZUS również obowiązek obniżenia podstawy wymiaru zasiłku chorobowego i świadczenia rehabilitacyjnego w przypadku, gdy ustał tytuł ubezpieczenia. „Wysokość świadczenia jest ograniczana w tym przypadku do 100 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w kraju. Z tego powodu w całym 2016 r. obniżono wypłaty o 183,4 mln zł dla 209,9 tys. osób” – podkreślono w komunikacie.

ZUS poinformował, że kolejnym powodem ograniczenia wysokości wypłacanego świadczenia chorobowego jest opóźnienie w przekazaniu zwolnienia lekarskiego pracodawcy. „Obniżenie to ma miejsce w przypadku niedopełnienia obowiązku dostarczenia płatnikowi składek zaświadczenia lekarskiego w ciągu 7 dni od daty jego otrzymania. Świadczenie w kwocie zmniejszonej o 25 proc. wypłacane jest od ósmego dnia niezdolności do pracy do czasu dostarczenia zwolnienia. Ograniczenie to dotknęło w 2016 r. 69,7 tys. osób na łączną kwotę ponad 4,1 mln” – zaznaczył Zakład.

„Łącznie kwota obniżonych i cofniętych świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa w całym 2016 roku to 203,8 mln zł. Tylko w ostatnim IV kwartale kwota ta wyniosła prawie 49,7 mln zł” – zwrócono uwagę w komunikacie.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Jak odzyskać pieniądze, gdy wyślemy przelew nie tam gdzie trzeba

Jak odzyskać pieniądze, gdy pomyliliśmy numer konta na przelewie? Czy obecnie odzyskanie środków w takiej sytuacji jest trudne? Szykują się zmiany przepisów, które mają ułatwić odzyskanie środków w przypadku pomyłki w przelewie.

Każdemu się to może przytrafić. Wystarczy pomylić jedną cyfrę w długim przelewie, a nasze pieniądze mogą trafić na konto zupełnie innej osoby czy firmy. Już od października 2011 r. obowiązują przepisy, które pozwoliły na przyspieszenie wykonywania przelewów. Zgodnie z nimi dostawcy nie mają obowiązku weryfikacji danych odbiorcy, takich jak imię i nazwisko czy adres. Do skutecznego zlecenia przelewu wystarczy podanie samego numeru rachunku. A tu łatwo o pomyłkę. Do Rzecznika Finansowego trafiają liczne skargi na to, że w przypadku pomyłki trudno odzyskać pieniądze. Należy też pamiętać, że banki czy kasy spółdzielcze generalnie nie ponoszą odpowiedzialności za pomyłkę klienta.

W przypadku pomyłki – reaguj natychmiast

Jeżeli pomyliliśmy numer konta na przelewie, to przede wszystkim od razu powinniśmy skontaktować się z bankiem, z którego wykonywaliśmy przelew. „Jeżeli zareagujemy od razu, być może uda się przelew wstrzymać – jeżeli transakcja nie została jeszcze zaakceptowana i oczekuje na realizację” – podkreślają eksperci bankowi.

Pieniądze wrócą do nadawcy automatycznie tylko wtedy, gdy wskazany numer konta nie istnieje i system bankowy wychwyci błąd w tzw. numerze kontrolnym.

Niestety, system Elixir, przez który odbywają się przelewy międzybankowe, nie weryfikuje automatycznie danych odbiorcy przelewu takich jak nazwa czy adres.

„Kiedy pomyłka dotyczy istniejącego rachunku, reklamacja złożona przez klienta daje bankowi podstawę do działania, przy czym warto zaznaczyć, że jego możliwości są ograniczone” – zauważa Rafał Dębski, jeden z wolontariuszy w projekcie Bankowcy dla Edukacji Finansowej Młodzieży BAKCYL.

Dochodzenie zwrotu przez klienta odbywa się na podstawie Kodeksu cywilnego, a banki jedynie pośredniczą w kontakcie między nadawcą a odbiorcą. Nie wolno im ujawniać danych odbiorcy przelewu.

Jeśli zauważymy błąd, to dyspozycja wstrzymania przelewu w jednym z banków kosztuje np. 25 zł. „Jeżeli przelew został już przekazany do banku odbiorcy lub sami spostrzegliśmy nasz błąd z opóźnieniem i pieniądze trafiły na cudze konto, to nadal możemy je odzyskać. Trzeba złożyć reklamację w banku – resztą zajmą się już między sobą: nasz bank i bank odbiorcy przelewu” – tłumaczy Urszula Jakubska-Żuk, wolontariusz w projekcie Bankowcy dla Edukacji Młodzieży BAKCYL.

Łatwiej jest, gdy sprawa dotyczy posiadaczy rachunków w tym samym banku – informację o pomyłce i zgłoszenie nadawcy przekazywane jest wtedy znacznie szybciej. Jeśli pomyłka dotyczy rachunku w innym banku – reklamacja klienta przekazywana jest poprzez międzybankowy system wymiany informacji – Ognivo.

„Bank odbiorcy zobowiązany jest przyjąć reklamację w ciągu 3 dni. Nie ma jednak póki co określonego terminu dotyczącego informacji zwrotnej do banku klienta, który błędnie zlecił przelew. Warto to dodatkowo uregulować” – uważają eksperci bankowi.

Wiele zależy od uczciwości

Bank, do którego trafił przelew ma obowiązek skontaktować się z właścicielem konta, na które został błędnie skierowany przelew, w celu uzyskania zgody na dokonanie zwrotu. Zgoda taka musi zostać wyrażona na piśmie. Później wiele zależy od uczciwości osoby lub firmy, która pomyłkowo otrzymała pieniądz – jeśli zgodzi się na zwrot, pieniądze wracają na konto, jeśli nie – pozostaje droga sądowa.

Jeżeli zgodzi się ona na zwrot, pieniądze wracają na konto. Niestety zdarzają się też przypadki braku takiej zgody – wtedy pozostaje tylko droga sądowa.

„Odzyskanie pieniędzy może być trudne właśnie w tym ostatnim przypadku – jeżeli trafimy na nieuczciwą osobę. Droga sądowa jest trudna i w przypadku mniejszych kwot skorzystanie z tego sposobu może być ekonomicznie nieuzasadnione” – zauważają eksperci bankowi.

Obecnie tego typu sytuacje są możliwe, ponieważ banki dokonują weryfikacji przelewu tylko na podstawie numeru konta zgodnie z ustawą o usługach płatniczych – powrót do weryfikacji także na podstawie danych odbiorcy na pewno uniemożliwiłby przelanie pieniędzy na niewłaściwe konto. Drugim rozwiązaniem byłaby zmiana prawna umożliwiająca bankom dokonywanie zwrotu bez zgody właściciela konta, jeżeli dane odbiorcy i posiadacza konta są niezgodne.

amk/Kurier PAP