Opublikowano:

Płatności online. Dla kobiet są wygodne, zdaniem mężczyzn – szybkie

pepson/tylkotu.pl

Kobiety płacą online ze względu na wygodę, a mężczyźni z powodu szybkiej realizacji transakcji – wynika z raportu Izby Gospodarki Elektronicznej.

Izba Gospodarki Elektronicznej zaprezentowała raport dotyczący zwyczajów płatniczych Polaków w transakcjach internetowych. Jak wynika z publikacji, prawie 20 proc. klientów płaci elektronicznie za zakupy w sieci z przyzwyczajenia. Jedynie 11 proc. ankietowanych wybiera płatności bezgotówkowe ze względów bezpieczeństwa, a 9 proc. z powodu niższych kosztów transakcji.

Najpopularniejszym produktem transakcyjnym jest konto bankowe z aktywnym dostępem przez Internet. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy podczas zakupów online używała go ponad połowa osób z miast liczących 200-500 tys. mieszkańców.

Jak wskazuje raport, osobami najbardziej sceptycznymi wobec płatności online są mieszkańcy wsi. Najwięcej, bo aż 39 proc. z nich posiada konta bankowe bez dostępu do sieci.

W strukturze wiekowej e-konsumentów najbardziej konserwatywną grupę pod względem wykorzystywania elektronicznych form płatności stanowią osoby w wieku 45-54 lata. Z kolei wśród osób w wieku 54+ prawie jedna czwarta ankietowanych podczas e-zakupów korzysta z internetowego konta bankowego, a niemal połowa z karty płatniczej.

Najczęściej jednak użytkownikami cyfrowych produktów finansowych są ludzie młodzi, w wieku 25-34 lat. Internetowe konta bankowe ma 52 proc. z nich, aplikacji mobilnych używa 24 proc., a 45 proc. korzysta z kont w serwisach płatności typu PayPal.

Z publikacji wynika również, że najbardziej preferowanym sposobem opłacania zakupów internetowych są przelewy poprzez serwis płatności, tzw. pay-by-link, które wykonuje aż 48 proc. badanych.

Autorzy raportu sprawdzili też, dlaczego część konsumentów opłaca e-zakupy gotówką. Jak wynika z raportu, 21 proc. wybiera tę możliwość z powodu braku zaufania do sklepu internetowego, a co piąty badany płaci przy odbiorze, ponieważ boi się, że nie otrzyma zamówionego towaru. Powyżej 20 proc. klientów deklaruje, że płaci gotówką z przyzwyczajenia. Tradycyjny sposób płatności jest również preferowany w wypadku zakupu drogich artykułów.

Wśród osób deklarujących przywiązanie do płatności gotówkowych najliczniejszą grupę stanowią mieszkańcy miast o populacji 200-500 tys. osób kupujący biżuterię, a także mieszkańcy wsi zamawiający odzież i obuwie.

Raport dostępny jest pod adresem: http://eizba.pl/files/8014/8345/3781/Raport_platnosci_cyfrowe_2016.pdf

Raport Izby Gospodarki Elektronicznej pt. „Płatności Cyfrowe 2016” prezentuje wyniki badania dotyczącego zwyczajów płatniczych Polaków w transakcjach elektronicznych. Zawarte w nim wnioski są istotne dla podmiotów działających na rynku usług płatniczych, czyli akceptantów płatności i instytucji finansowych.

Publikacja została przygotowana na podstawie kompleksowego badania rynkowego, zrealizowanego przez agencję badawczą Mobile Institute metodą elektronicznych ankiet. Opinie 2051 użytkowników Internetu zebrano w dniach 24 listopada – 3 grudnia 2016 r. Partnerami raportu są Narodowy Bank Polski i Visa. Patronat nad raportem objęła Polska Organizacja Niebankowych Instytucji Płatności.

źródło: http://kurier.pap.pl/

Opublikowano:

Rada: strzeż karty płatniczej, jak oka w głowie

W razie utraty karty płatniczej trzeba natychmiast zastrzec ją w banku, a fakt ewentualnej kradzieży zgłosić do najbliższej jednostki policji.

Skradzione karty płatnicze i inne nasze dokumenty mogą być wykorzystane np. do wyłudzenia pożyczki, wynajęcia mieszkania lub pokoju hotelowego, kradzieży lub wypożyczenia samochodu lub innych przedmiotów, założenia fikcyjnych firm w celu wyłudzenia kredytów lub zwrotu podatków.

Niebezpieczeństwo rośnie wraz z rosnącą popularnością płatności bezgotówkowych. Według danych Ministerstwa Rozwoju, dostęp do konta bankowego ma obecnie większość z 16 mln osób pracujących w Polsce, a liczba umów umożliwiających klientom indywidualnym korzystanie z bankowości przez Internet przekracza 33 mln.

Z poradnika Związku Banków Polskich „Cyberbezpieczny portfel” wynika, że do największych błędów użytkowników kart płatniczych należą: noszenie kart w portfelu z pieniędzmi (64 proc. mężczyzn, 67 proc, kobiet), noszenie ze sobą wszystkich kart płatniczych, bez względu na to, czy są potrzebne (56 proc. mężczyzn, 57 proc, kobiet), noszenie przy sobie zapisanego PIN do karty (12 proc. mężczyzn, 19 proc. kobiet), brak dbałości o to, by wpisywać PIN w taki sposób, by nie zobaczyły go inne osoby (po 29 proc. mężczyzn i kobiet).

Ogólnopolską bazą danych dla wszystkich dokumentów zastrzeżonych jest system Dokumenty Zastrzeżone. Baza ta jest powszechnie dostępna, dane trafiają do banków, ale też operatorów sieci komórkowych, pośredników finansowych, Poczty Polskiej, agencji rozliczeniowych, hoteli, firm ochroniarskich, wypożyczalni, agencji pośrednictwa handlu i wynajmu nieruchomości.

Według wydanego przez Związek Banków Polskich poradnika „Cyberbezpieczny portfel”, do największych zagrożeń, związanych z korzystaniem z kart płatniczych należą: udostępnianie karty i kodu PIN osobom trzecim, nakłanianie do odwiedzania fałszywej strony internetowej (phishing), przekierowywanie na sfałszowane strony banków (pharming), posługiwanie się kartami skradzionymi lub zagubionymi, zakupy na odległość z wykorzystaniem cudzej karty, klonowanie kart z bankomatów.

Są też zagrożenia mało prawdopodobne, np. legenda o przechwytywaniu danych z kart w środkach komunikacji. To prawda, że niektóre telefony komórkowe mogą odbierać i przesyłać dane przy użyciu komunikacja bliskiego zasięgu. Teoretycznie można by je wykorzystać w celu obciążenia karty płatniczej ofiary. Praktycznie jest to jednak niewykonalne, bo jedno urządzenie pośredniczące musiałoby się znaleźć (np. w tramwaju) blisko karty ofiary dla ściągnięcia danych, a drugie urządzenie w tym samym czasie przyłożone do terminala płatniczego.

Pamiętajmy więc, żeby nie nosić ze sobą wszystkich kart płatniczych zgromadzonych jednym pliku w portfelu z pieniędzmi , na dodatek w towarzystwie wypisanych w sposób widoczny dla osób postronnych numerów PIN. I najważniejsze: nie zwlekajmy z zastrzeżeniem w banku utraconej karty płatniczej.
Warto zapamiętać ten numer: +48 828828828.

Opublikowano:

NBP: co piąty Polak nadal nie posiada rachunku w banku

Narodowy Ban Polski strona WWW

„Co piąty Polak nadal nie posiada konta w banku” – wynika z najnowszego badania Narodowego Banku Polskiego.

W dniu 12 grudnia 2016 r. odbyło się osiemnaste plenarne posiedzenie Koalicji na rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności. Podczas konferencji zostały zaprezentowane wybrane wyniki badania Polaków nt. korzystania z usług bankowych i płatności w 2016 r. Prezentację przygotował Tomasz Koźliński z Departamentu Systemu Płatniczego z Narodowego Banku Polskiego.

Z badań wynika, że 21 proc. Polaków nadal nie posiada konta osobistego w banku, a 6 proc. jest współwłaścicielem rachunku bankowego. Oznacza to, iż mimo powszechnej dostępności banków, prawie 1/5 ankietowanych nie korzysta z podstawowej usługi bankowej.

Jednocześnie okazuje się, że najczęściej konta osobistego nie posiadają najmłodsi i najstarsi. Jedynie 58 proc. Polaków w wieku 18 – 24 lat oraz 57 proc. osób powyżej 59 roku życia jest właścicielem konta w banku. Posiadanie rachunku bankowego jest zależne także od dochodów w gospodarstwie domowym. Im wyższe zarobki tym częściej mamy rachunek bankowy.

Badanie NBP skupiło się również na miesięcznych kosztach za posiadanie konta osobistego/ROR. Nieco ponad połowa właścicieli rachunków bankowych (52 proc.) nie ponosiła z tego tytułu miesięcznej opłaty, a 25 proc. ankietowanych płaciło od 6 zł do 10 zł. Najmniej za prowadzenie konta płaciły osoby do 39. roku życia, zamieszkujący miasta powyżej 200 tys. mieszkańców.

Z analizy NBP wynika też, że aż 82 proc. Polaków, którzy mają rachunek bankowy, korzysta z karty debetowej. Najczęściej mają ją osoby do 24. roku życia (93 proc.), a najrzadziej w wieku powyżej 59 lat (61 proc.).

Jedną z części prezentacji poświęcono bankowości internetowej. Okazało się, że z tej formy usług korzysta 73 proc. ankietowanych, którzy mają rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy. Najczęściej są to osoby w przedziale wiekowym 25-39 lat. Niemal równie często ze wspomnianej usługi korzystają Polacy w wieku od 18 do 24roku życia. Jednocześnie tylko 29 proc. osób z najstarszej grupy wiekowej używa bankowości internetowej.

Korzystanie z bankowych usług przez internet jest zależne również od zamożności gospodarstwa domowego. W gospodarstwach, w których dochód przekracza 5 tys. zł netto miesięcznie z bankowości internetowej korzysta 90 proc. osób. Z kolei tylko 31 proc. najuboższych rodzin deklaruje, że używa ją.

Z badania wynika również, że w co czwartym gospodarstwie domowym opłaca się miesięcznie średnio 6-7 rachunków, a w 15 proc. Rodzin opłaca do 3 rachunków. Najwięcej rachunków płacą najbogatsze gospodarstwa domowe.

Prezentacja wyników badania dostępna jest na poniższej stronie internetowej NBP:

http://www.nbp.pl/systemplatniczy/obrot_bezgotowkowy/Polacy-na-temat-uslug-bankowych_2016.pdf

mm/Kurier PAP

Opublikowano:

Jak odzyskać pieniądze, gdy wyślemy przelew nie tam gdzie trzeba

Jak odzyskać pieniądze, gdy pomyliliśmy numer konta na przelewie? Czy obecnie odzyskanie środków w takiej sytuacji jest trudne? Szykują się zmiany przepisów, które mają ułatwić odzyskanie środków w przypadku pomyłki w przelewie.

Każdemu się to może przytrafić. Wystarczy pomylić jedną cyfrę w długim przelewie, a nasze pieniądze mogą trafić na konto zupełnie innej osoby czy firmy. Już od października 2011 r. obowiązują przepisy, które pozwoliły na przyspieszenie wykonywania przelewów. Zgodnie z nimi dostawcy nie mają obowiązku weryfikacji danych odbiorcy, takich jak imię i nazwisko czy adres. Do skutecznego zlecenia przelewu wystarczy podanie samego numeru rachunku. A tu łatwo o pomyłkę. Do Rzecznika Finansowego trafiają liczne skargi na to, że w przypadku pomyłki trudno odzyskać pieniądze. Należy też pamiętać, że banki czy kasy spółdzielcze generalnie nie ponoszą odpowiedzialności za pomyłkę klienta.

W przypadku pomyłki – reaguj natychmiast

Jeżeli pomyliliśmy numer konta na przelewie, to przede wszystkim od razu powinniśmy skontaktować się z bankiem, z którego wykonywaliśmy przelew. „Jeżeli zareagujemy od razu, być może uda się przelew wstrzymać – jeżeli transakcja nie została jeszcze zaakceptowana i oczekuje na realizację” – podkreślają eksperci bankowi.

Pieniądze wrócą do nadawcy automatycznie tylko wtedy, gdy wskazany numer konta nie istnieje i system bankowy wychwyci błąd w tzw. numerze kontrolnym.

Niestety, system Elixir, przez który odbywają się przelewy międzybankowe, nie weryfikuje automatycznie danych odbiorcy przelewu takich jak nazwa czy adres.

„Kiedy pomyłka dotyczy istniejącego rachunku, reklamacja złożona przez klienta daje bankowi podstawę do działania, przy czym warto zaznaczyć, że jego możliwości są ograniczone” – zauważa Rafał Dębski, jeden z wolontariuszy w projekcie Bankowcy dla Edukacji Finansowej Młodzieży BAKCYL.

Dochodzenie zwrotu przez klienta odbywa się na podstawie Kodeksu cywilnego, a banki jedynie pośredniczą w kontakcie między nadawcą a odbiorcą. Nie wolno im ujawniać danych odbiorcy przelewu.

Jeśli zauważymy błąd, to dyspozycja wstrzymania przelewu w jednym z banków kosztuje np. 25 zł. „Jeżeli przelew został już przekazany do banku odbiorcy lub sami spostrzegliśmy nasz błąd z opóźnieniem i pieniądze trafiły na cudze konto, to nadal możemy je odzyskać. Trzeba złożyć reklamację w banku – resztą zajmą się już między sobą: nasz bank i bank odbiorcy przelewu” – tłumaczy Urszula Jakubska-Żuk, wolontariusz w projekcie Bankowcy dla Edukacji Młodzieży BAKCYL.

Łatwiej jest, gdy sprawa dotyczy posiadaczy rachunków w tym samym banku – informację o pomyłce i zgłoszenie nadawcy przekazywane jest wtedy znacznie szybciej. Jeśli pomyłka dotyczy rachunku w innym banku – reklamacja klienta przekazywana jest poprzez międzybankowy system wymiany informacji – Ognivo.

„Bank odbiorcy zobowiązany jest przyjąć reklamację w ciągu 3 dni. Nie ma jednak póki co określonego terminu dotyczącego informacji zwrotnej do banku klienta, który błędnie zlecił przelew. Warto to dodatkowo uregulować” – uważają eksperci bankowi.

Wiele zależy od uczciwości

Bank, do którego trafił przelew ma obowiązek skontaktować się z właścicielem konta, na które został błędnie skierowany przelew, w celu uzyskania zgody na dokonanie zwrotu. Zgoda taka musi zostać wyrażona na piśmie. Później wiele zależy od uczciwości osoby lub firmy, która pomyłkowo otrzymała pieniądz – jeśli zgodzi się na zwrot, pieniądze wracają na konto, jeśli nie – pozostaje droga sądowa.

Jeżeli zgodzi się ona na zwrot, pieniądze wracają na konto. Niestety zdarzają się też przypadki braku takiej zgody – wtedy pozostaje tylko droga sądowa.

„Odzyskanie pieniędzy może być trudne właśnie w tym ostatnim przypadku – jeżeli trafimy na nieuczciwą osobę. Droga sądowa jest trudna i w przypadku mniejszych kwot skorzystanie z tego sposobu może być ekonomicznie nieuzasadnione” – zauważają eksperci bankowi.

Obecnie tego typu sytuacje są możliwe, ponieważ banki dokonują weryfikacji przelewu tylko na podstawie numeru konta zgodnie z ustawą o usługach płatniczych – powrót do weryfikacji także na podstawie danych odbiorcy na pewno uniemożliwiłby przelanie pieniędzy na niewłaściwe konto. Drugim rozwiązaniem byłaby zmiana prawna umożliwiająca bankom dokonywanie zwrotu bez zgody właściciela konta, jeżeli dane odbiorcy i posiadacza konta są niezgodne.

amk/Kurier PAP

Opublikowano:

Budżet domowy to podstawowe narzędzie do zarządzania własnymi finansami

Budżet domowy to podstawowe narzędzie do zarządzania własnymi finansami. Niewielu Polaków jednak planuje swoje budżety na cały rok. Tymczasem taki plan pozwala na realne spojrzenie na przychody i wydatki.

Budżet domowy to planowanie przyszłości. Dave Ramsey’a, amerykański ekspert w zakresie finansów osobistych i wychodzenia z długów, proponuje taką definicję: „budżet to mówienie Twoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast zastanawiania się, dokąd one same sobie poszły”.

„Mówi się, że 95 proc. osób nie ma planu finansowego. Ja uważam, że znacznie większa liczba Polaków nie ma planu, to nie jest nawet 5 proc., nawet takiego zapisanego na kartce” – podkreśla ekspert finansowy Sławek Śniegocki, autor bloga finansowego w audycji „Jakie decyzje podejmują ludzie inteligentni finansowo?” PigułkiWiedzy.TV.

„Ogólnie nie planujemy budżetu rodzinnego, żyjemy z dnia na dzień. Jedyne o czym myślimy, planując budżet to wyjazdy wakacyjne i na ferie (około 10 tys. rocznie)” – przyznaje Karolina, mama dwójki dzieci. Stałe wydatki, jakie miesięcznie ponosi jej rodzina to: zajęcia dodatkowe dzieci, takie jak angielski, basen, tańce córki (około 400 zł miesięcznie) opłaty – zimą około 1000 zł miesięcznie, latem – około 400 zł miesięcznie.

„Rozrywki typu kino, koncert są u nas w miarę często, ale jest to typowo spontaniczny wypad nieplanowany” – podkreśla. „Zdecydowanie największym wydatkiem, który najbardziej mnie boli, to wizyty prywatne u lekarzy, badania i dentysta” – dodaje.

Jak zabrać się za sporządzenie budżety domowego?

Stworzenie budżetu domowego to pierwszy krok na drodze do zapanowania nad własnymi finansami.
„Dobrze przygotowany budżet to podstawowe narzędzie w skutecznym zarządzaniu pieniędzmi. W połączeniu z systematycznym spisywaniem wydatków realizuje on bowiem dwa cele: pozwala zaplanować co mamy zrobić z pieniędzmi, które mamy do dyspozycji oraz pozwala zweryfikować ile tak naprawdę wydajemy w skali miesiąca i na co, oraz podjąć decyzje, które w kolejnym miesiącu pozwolą nam lepiej gospodarować pieniędzmi” – pisze na swoim blogu jakoszczedzacpieniadze.pl Michał Szafrański.

Blogerzy finansowi udostępniają gotowe aplikacje budżetowe wspierające monitoring budżetu domowego. Narodowy Bank Polski przygotował bezpłatną aplikację „NBP Portfel”, która dostępna jest na stronie http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/aplikacje/portfel.html. Można za jej pomocą m.in. zapisywać zakupy w podziale na kategorie oraz dodawać zdjęcia paragonów do każdego wydatku.

Można też skorzystać z aplikacji budżetowych na urządzenia mobilne, internetowych agregatorów informacji o wydatkach i przychodach.

Na co zaplanować?

Aby zacząć prace nad budżetem, warto przyjrzeć się swoim przychodom (z pracy na etacie, zleceń, spadków i darowizn, z inwestycji, wygranych i prezentów). Z danych GUS wynika, że w poziom przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę (czyli po potrąceniu wszystkich podatków) wyniósł w 2015 r. 1386 zł i był realnie wyższy o 4,3 proc. od dochodu z roku 2014. Wraz ze wzrostem dochodów rosły także przeciętne miesięczne wydatki. W 2015 r. osiągnęły one w gospodarstwach domowych wartość 1091 zł na osobę.

Niemal jedną czwartą (24 proc.) miesięcznych wydatków na osobę w gospodarstwie domowym pochłaniają zakupy żywności i napojów bezalkoholowych. Kolejny duży dział to opłaty za użytkowanie mieszkania i nośniki energii – 20 proc. wydatków. Niemal 9 proc. przeciętnych wydatków na osobę to wydatki na transport. Po około 5 proc. przeznaczamy na: odzież i obuwie (5,4 proc.), zdrowie (5,3 proc.), wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego (5 proc.) oraz łączność, w tym internet (5 proc.). W strukturze przeciętnych miesięcznych wydatków na osobę 6,7 proc. to rekreacja i kultura, 4,2 proc. – restauracje i hotele, 2,5 proc. – napoje alkoholowe. Udział wydatków na edukację to zaledwie 1 proc.

Planując budżet, to my decydujemy, na co i ile przeznaczymy. Część wydatków gospodarstwa domowe przeznaczają na spłatę kredytów. Z Diagnozy Społecznej 2015 wynika, że w 2015 r. niespełna 34 proc. gospodarstw było zadłużonych. Najwięcej kredytów i pożyczek Polacy mają na zakup domu lub mieszkania. Ich wartość to prawie 67 proc. całości zobowiązań.

Deficyt w domowym budżecie

Trudności ze zbilansowaniem domowych budżetów miało w 2015 r. roku 37 proc. gospodarstw, przy czym duże problemy miało z tym aż 13 proc. rodzin. Najwyższy odsetek gospodarstw domowych ledwo wiążących koniec z końcem dotyczył rodzin utrzymujących się z niezarobkowych źródeł (ponad 50 proc. gospodarstw) oraz rencistów (ponad 31 proc. gospodarstw).

Co w sytuacji, kiedy rozchody przewyższają dochody i w budżecie domowym pojawi się deficyt? Polacy radzą sobie w takich sytuacjach, ograniczając bieżące potrzeby (86 proc. gospodarstw domowych w 2015 r.) , a z drugiej strony – korzystając z pomocy krewnych (prawie 36 proc. gospodarstw). Dopiero na trzecim miejscu Polacy deklarują, że zaciągają pożyczki (prawie 26 proc. gospodarstw) – wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r. Tylko w niecałych 14 proc. gospodarstw znajdujących się w trudnej sytuacji, członek gospodarstwa podejmuje dodatkową pracę.

A gdzie oszczędności?

Sytuacja jest komfortowa, jeśli rozchody są niższe niż przychody i pojawia się nadwyżka. Wtedy możemy pozwolić sobie na oszczędności. Eksperci finansowi radzą, aby z dochodów odkładać chociaż 10 proc. na oszczędności. I z roku na rok zwiększa się odsetek gospodarstw domowych, które deklarują posiadanie oszczędności – w 2007 r. było ich tylko 28 proc., ale już w 2013 r. ok. 40 proc., a w 2015 r. – 45 proc.

Jak wynika z Diagnozy Społecznej 2015 r., największa część oszczędności polskich gospodarstw domowych zgromadzona jest na starość (22 proc.), na tzw. „czarną godzinę” lub wypadek sytuacji losowych (18 proc.). Na wypoczynek oszczędza tylko 8 proc. badanych gospodarstw. To wciąż mniej niż w krajach strefy euro, gdzie oszczędności deklaruje 96 proc. gospodarstw domowych. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują wzrost wartości oszczędności gospodarstw domowych o 15 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat.

Źródło:

20 historii dlaczego warto prowadzić budżet domowy – rozstrzygnięcie konkursu


http://jakoszczedzacpieniadze.pl/ksiazka-jak-zadbac-o-wlasne-finanse#comment-76291

Jak zaplanować prosty budżet domowy – przewodnik krok po kroku

36 blogów finansowych, które warto czytać


http://wlasnefinanse.pl/

Opublikowano:

Klikamy w linki, w które nie powinniśmy klikać…

pepson/tylkotu.pl

Cyberprzestępstwo jest mniej ryzykowne i łatwiej je popełnić niż przestępstwo tradycyjne – mówi PAP Nigel Inkster, b. dyrektor w brytyjskich służbach specjalnych.

Nawet tak niepozorne dane, jak imiona najbliższych umieszczone na portalach społecznościowych, mogą być dla cyberprzestępców cenne – dodaje dr Diana Burley.

„Po co iść do banku z pistoletem, a potem dźwigać dużą liczbę banknotów, jeśli ten sam efekt można uzyskać nie wychodząc z mieszkania, za pomocą kilku kliknięć myszką?” – pyta Inkster, związany obecnie z Międzynarodowym Instytutem Studiów Strategicznych w Londynie (IISS), a wcześniej dyrektor ds. operacyjnych i wywiadowczych brytyjskich służb specjalnych

„Cyberprzestępczość jest w dzisiejszych czasach wszechobecna i w wielu przypadkach zajęła miejsce innych, bardziej tradycyjnych form przestępczości, ponieważ jest łatwiejsza i mniej ryzykowna” – podkreśla Inkster.

Zwraca także uwagę, że cyberprzestępczość ma wiele różnych form. „Z jednej strony mamy spektrum cyberprzestępców, którzy kupują usługi ekspertów przestępców online, kupują kradzione lub klonowane karty kredytowe i przy ich pomocy kradną ludziom pieniądze. Na drugim końcu spektrum są osoby, które tworzą schematy działania, kradną lub klonują karty kredytowe, te osoby podejmują znacznie mniejsze ryzyko, sprzedając swoje usługi przestępcom” – tłumaczy ekspert.

Handel umiejętnościami poruszania się w cybernetycznym świecie oznacza również różnorodne ceny usług. „Jeśli kupuje się usługi bardziej kosztownych ekspertów-przestępców, można mieć dostęp do pomocy telefonicznej tak, że w przypadku trudności z realizacją przestępczego działania, które się wykupiło, eksperci służą pomocą” – mówi specjalista.

 

Z kolei dr Diana Burley z Institute for Information Infrastructure Protection (I3P) – konsorcjum amerykańskich instytucji, zajmujących się cyberbezpieczeństwem, podkreśla, że „jedną z rzeczy, która pomaga cyberprzestępcom, jest nasz brak świadomości, w jaki sposób oni działają”.

Pozornie niewinne informacje, jak np. imiona krewnych, zamieszczane w mediach społecznościowych, np. na Facebooku, dają cyberprzestępcom wiele wskazówek – przyznaje. Wiele osób tworzy np. na ich podstawie hasła do swoich kont pocztowych czy bankowych.

Według Burley aktywność w internecie, w tym w mediach społecznościowych, ułatwia działania cyberprzestępcze. „Czasami klikamy w linki, w które nie powinniśmy klikać. Czasami (…) zamieszczamy swoje prywatne dane, czego nie powinniśmy robić, ale robimy to, bo jesteśmy nieświadomi niebezpieczeństwa” – mówi Burley.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
wk/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

Opublikowano:

Czy warto, aby małżonkowie mieli oddzielne karty kredytowe?

Czy możliwe jest wyrobienie karty płatniczej dla niepełnoletniej córki? Czy warto, aby małżonkowie mieli oddzielne karty kredytowe? – pyta nasza czytelniczka. Odpowiadają certyfikowani doradcy finansowi.

Chciałabym, żeby moja niepełnoletnia córka (17 lat) mogła korzystać z karty płatniczej. Jak mogę to zrobić – czy można utworzyć dla niej osobne konto w banku? Czy raczej powinna korzystać z konta mojego lub męża – może jest możliwość stworzenia subkonta? W takiej sytuacji dobrze byłoby ustalić limity kwotowe – zastanawia się Katarzyna z Warszawy.

Łukasz Kryk, posiadacz Certyfikatu I stopnia z zakresu doradztwa finansowego, wydanego przez WIB:

Obecnie w bankach jest na tyle szeroka oferta produktów, że bez problemu można poszukać konta dla osoby niepełnoletniej. Doskonałym przykładem jest np. „Konto Pierwsze” w jednym z dużych banków, które jest prowadzone bez żadnych opłat. Do konta jest wydawana karta płatnicza, dzięki której córka będzie mogła dokonywać płatności w sklepach oraz wypłacać pieniądze w bankomatach na całym świecie bez prowizji. Karta jest również bezpłatna, jeśli są dokonane minimum dwie płatności miesięcznie, w pozostałych przypadkach kosztuje 3,90 zł/miesięcznie.

Ponadto w ramach konta są bezpłatne krajowe przelewy. Posiadaczem konta może być już nawet 13-letnia osoba. Wybierając konto dla osoby niepełnoletniej warto zwrócić uwagę m.in. na: wysokość opłaty za prowadzenie konta, opłatę za kartę do konta, prowizję za wypłatę gotówki z bankomatu oraz koszty związane z przelewami i obsługą przez internet. Dla młodych osób ważnym elementem przy wyborze może być również możliwość korzystania z innowacyjnych rozwiązań takich jak np. płatności czy wypłaty za pomocą telefonu.

Czy warto, żebym miała kartę kredytową, kiedy ma ją mój mąż? Mąż twierdzi, że taka karta nie jest mi potrzebna, bo zazwyczaj wyjeżdżamy razem, a płatności dokonujemy kartami płatniczymi. W jakich przypadkach karty kredytowe się sprawdzają i czy warto żeby małżonkowie mieli osobne karty?

Anna Sokołowska, posiadacz certyfikatu I stopnia z zakresu doradztwa finansowego, wydanego przez WIB: W ramach jednej zawartej umowy o kartę kredytową oraz w ramach tego samego limitu możecie mieć Państwo dwie karty. Każdy z Was może mieć swoją. Mąż będzie posiadaczem karty głównej, Pani będzie posiadaczem karty dodatkowej. Dużą zaletą posiadania drugiej karty jest to, że może być ona z innym znakiem akceptacji np. Visa lub MasterCard.

Jeżeli kiedykolwiek na zakupach lub na wyjeździe zagranicznym nie będzie możliwości dokonania płatności z udziałem akceptanta Visa, to alternatywą będzie MasterCard. Warto mieć takie wyjście awaryjne szczególnie w krajach poza strefą EURO.

Ponadto będąc jednocześnie w różnych miejscach, każde z Was może dokonywać transakcji bez wychodzenia z domu (płatności przez Internet), robić zakupy w sieci oraz dokonywać przelewów z rachunku karty, opłacać rachunki (np. za prąd, gaz, TV) oraz korzystać ze zniżek i ofert specjalnych popularnych marek w ramach programu Oferty Visa/ MasterCard.

Jak rozsądnie korzystać z karty kredytowej?

Karta kredytowa to nic innego jak po prostu kredyt, do którego mamy dostęp dzięki karcie płatniczej, i to raczej nie najtańszy.

Bank w ramach określonego limitu daje klientowi możliwość skorzystania z określonej kwoty. Należy jednak pamiętać, iż limit w karcie kredytowej jest zawsze w określonej kwocie i w końcu trzeba go będzie spłacić.

Przy odpowiednim zarządzaniu kartą kredytową można jednak skorzystać z kredytu bez konieczności zapłacenia odsetek nawet przez 55 czy 56 dni w zależności od oferty banku. Kredyt uruchamiany jest w dacie dokonania płatności kartą kredytową. I to od umiejscowienia tej daty w okresie rozliczeniowym karty zależy jak długo mamy do czynienia z kredytem „za darmo”. Karty kredytowej dotyczy tzw. okres bezodsetkowy, na który składa się miesięczny okres rozliczeniowy (do 31 dni) i okres na spłatę zadłużenia bez odsetek (około 20-25 dni zgodnie z regulaminem banku). Jeśli więc płatności kartą dokonamy np. 25 maja, a czas na spłatę zadłużenia to 20 dni, okres bezodsetkowy wynosi już tylko 26 dni.

Jeśli natomiast nie spłacimy całego zadłużenia w terminie i wybierzemy np. dostępną opcję spłaty minimalnej, to należy pamiętać o tym, że bank naliczy odsetki od całego zadłużenia (również od spłaconej części) i wcześniejszych odsetek. W takim przypadku okres bezodsetkowy nie obowiązuje.

amk/Kurier PAP

Opublikowano:

Banki dużo lepiej niż ubezpieczyciele traktują skargi i reklamacje swoich klientów

Ponad 233 tys. reklamacji klientów zaraportowały banki do Rzecznika Finansowego w ciągu trzech ostatnich miesięcy ub. roku. Banki rozstrzygnęły na korzyść klientów ponad połowę skarg.

Rzecznik Finansowy przedstawił po raz pierwszy zestawienie liczby reklamacji klientów instytucji finansowych obejmujące ostatni kwartał 2015 r. Z zebranych ankiet wynika, że klienci złożyli ponad 318 tys. reklamacji.

„Najwięcej reklamacji zaraportowały banki, bo ponad 233 tys. Ubezpieczyciele sprzedający polisy na życie i majątkowe przyjęli w tym samym czasie niemal 63 tys. reklamacji. Te dwie grupy odpowiadają łącznie za 93 proc. ogółu reklamacji” – podkreślono w komunikacie Rzecznika Finansowego.

Co ciekawe, banki rozstrzygnęły na korzyść klientów 58 proc. spośród złożonych skarg. Dla ubezpieczycieli ten wskaźnik wyniósł 26 proc.

„Najmniej kłopotów z uznaniem reklamacji mają klienci banków spółdzielczych (83 proc. uznanych) oraz firm zajmujących się pośrednictwem w przekazywaniu płatności (73 proc.) uznanych. Choć warto zaznaczyć, że w przypadku tych ostatnich, danych nie dostarczyło kilku istotnych graczy – poinformował Rzecznik Finansowy.

Rzecznik Finansowy ma wątpliwości, co do jakości danych raportowanych przez finansistów. Będzie więc prosił KNF o skontrolowanie tego, jak poszczególne banki czy ubezpieczyciele liczą pisma wpływające od niezadowolonych klientów.

– 318 tys. reklamacji to olbrzymia liczba, pokazująca jak wiele zastrzeżeń mają klienci instytucji finansowych do ich działalności. Dodatkowo, mamy podstawy przypuszczać, że skala problemów jest jeszcze większa. Część firm, wbrew ustawowemu obowiązkowi nie przekazała danych – podkreśliła Aleksandra Wiktorow.

„Z tych, które je przekazały część zaraportowała zaskakująco niskie wartości w stosunku do swoich udziałów w rynku. Nie wiemy czy to celowe działanie mające na celu poprawienie swojej pozycji w rankingach, czy po prostu błędna interpretacja przepisów. Niestety wygląda na to, że będziemy zmuszeni zwrócić się do Komisji Nadzoru Finansowego z wnioskiem o skontrolowanie sposobu raportowania” – dodała.

RF w obszarze rynku bankowo-kapitałowego reprezentuje interesy osób fizycznych, które są klientami podmiotów rynku finansowego, w tym w szczególności banków, klientami instytucji płatniczych, biur usług płatniczych, instytucji pieniądza elektronicznego, instytucji kredytowych, instytucji finansowych, firm inwestycyjnych, instytucji pożyczkowych jak również uczestnikami funduszu inwestycyjnego oraz członkami SKOK.

Do Biura RF wpływają liczne wnioski dotyczące różnych problemów klientów instytucji finansowych. Na razie w działalności Rzecznika Finansowego wciąż dominują skargi na sektor ubezpieczeniowy (łącznie 14 273 skargi w całym 2015 r.).

– Spodziewam się, że z czasem liczba skarg na podmioty z szeroko pojętego sektora bankowo-kapitałowego będzie większa niż na ubezpieczycieli, ze względu na szeroki katalog podmiotów, które znalazły się w kompetencji Rzecznika Finansowego. W pierwszym okresie naszej działalności przyjęliśmy 341 skarg, a przecież informacja o nowych kompetencjach Rzecznika Finansowego powoli dociera do świadomości klientów. Na dziś notujemy około 50 skarg tygodniowo i spodziewam się, że ta liczba będzie rosła z każdym miesiącem naszej działalności – mówi Agnieszka Wachnicka, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Ubezpieczeniowego.

Eksperci RF oprócz zbierania oficjalnych skarg na sektor bankowo-ubezpieczeniowy udzielili w 2015 r. prawie 12 tys. porad telefonicznych. Odebrali też aż 4338 maili z prośbą o opinię w ich sprawie, wobec 2484 rok wcześniej.

– Klienci chętnie korzystają z możliwości złożenia zapytania mailem, bo wtedy ekspert ma szansę zapoznać się z dokumentami i udziela wyczerpującej informacji i porady na piśmie. Z naszych obserwacji wynika, że znakomita część osób, które zostały wyposażone w taką opinię, nie składa już oficjalnej skargi. Możemy przypuszczać, że przytoczone argumenty pozwoliły na załatwienia sprawy po myśli klienta w trybie reklamacji w instytucji finansowej – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Szczegóły dotyczące zakresu możliwej pomocy na stronie www.rf.gov.pl

Źródło: http://kurier.pap.pl/depesza/163213/Banki-czesciej-niz-ubezpieczyciele-rozstrzygaja-reklamacje-na-rzecz-swoich-klientow

Opublikowano:

Czy karty płatnicze wyprą tradycyjny pieniądz?

Ponad 861,6 mln transakcji gotówkowych i bezgotówkowych przeprowadzono w trzecim kwartale ubiegłego roku przy użyciu kart płatniczych – wynika z danych NBP. W ciągu dwóch lat liczba takich transakcji wzrosła o połowę.

Pod koniec września 2015 r., na polskim rynku znajdowało się w obiegu 34,7 mln kart płatniczych, to jest o 385 tys. kart więcej niż w czerwcu ub.r. – wynika z najnowszej informacji o kartach płatniczych opublikowanej przez NBP.

Jakie karty mamy w portfelach?

Na rynku jest kilka rodzajów kart płatniczych. Najwięcej, bo ponad 76 proc. to tzw. karty debetowe, dzięki którym można dokonywać zakupów lub wypłacać gotówkę – ale tylko do wysokości środków zgromadzonych na rachunku bankowym. Większość banków standardowo w pakiecie do każdego otwieranego rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego wydaje właśnie takie karty.

„Transakcje wykonywane przy użyciu kart debetowych (z wyjątkiem transakcji realizowanych z wykorzystaniem funkcji zbliżeniowej w trybie off-line) są autoryzowane, tzn. że przy każdym użyciu karty weryfikowana jest karta płatnicza i posiadacz karty (np. przez podanie kodu PIN) oraz dostępność środków zgromadzonych na rachunku bankowym” – tłumaczą eksperci Departamentu Systemu Płatniczego NBP.

W III kwartale 2015 r. było ponad 26,5 mln kart debetowych. Ich liczba zwiększyła się o 330 tys. w porównaniu do kwartału poprzedniego.

Na rynku używamy też kart przedpłaconych (pod koniec 2015 r. było ich w obiegu 2,1 mln sztuk i miały 6 proc. udziału w rynku). Najmniej jest kart obciążeniowych, których w obiegu jest 263 tys., co stanowiło 0,7 proc rynku.

Jakie zabezpieczenia mają nasze karty?

Najwięcej, bo aż ponad 95 proc. na rynku finansowym jest tzw. kart hybrydowych, czyli takich, które posiadają pasek magnetyczny oraz mikroprocesor. Ich liczba wzrosła od końca 2009 r. do września 2015 r. z 8mln do 33 mln sztuk.

Coraz mniej na polskim rynku jest kart wyposażonych jedynie w pasek magnetyczny. Dzięki mikroprocesorowi i potwierdzaniu płatności pin-em korzystanie z kart płatniczych jest bezpieczniejsze.

W 2001 roku pojawiły się w Polsce tzw. karty wirtualne, służące wyłącznie do dokonywania płatności za pośrednictwem Internetu. „Liczba kart tego typu na koniec III kwartału 2015 r. ukształtowała się na poziomie 223 tys. Udział tych kart w ogólnej liczbie kart na koniec września 2015 r. wynosił jedynie 0,6 proc.” – podaje bank centralny.

W jaki sposób płacimy?

Od kilku lat na polskim rynku można korzystać z nowej formy płatności z wykorzystaniem zbliżeniowej karty płatniczej. W systemie VISA karty zbliżeniowe to karty PayWave. Natomiast w systemie MasterCard karty takie noszą nazwę PayPass.

„Transakcje zbliżeniowe są możliwe dzięki nowej technologii, która wykorzystuje umieszczony w karcie miniaturowy układ scalony oraz wbudowaną antenę radiową” – tłumaczą eksperci NBP.

Aby dokonać transakcji wystarczy zbliżyć kartę do terminala, a przy płatnościach poniżej 50 zł nie jest wymagane podanie kodu PIN czy złożenie podpisu posiadacza karty.

Według danych NBP na rynku polskim na koniec III kwartału 2015 r. było w obiegu ok. 27,6 mln kart z funkcją zbliżeniową, co stanowiło 79,4 proc. wszystkich kart płatniczych.

Od 2014 r. rozwija się także polski system płatności mobilnych BLIK. Umożliwia on użytkownikom smartfonów dokonywanie płatności w sieci tysięcy sklepów i punktów usługowych, wypłacanie gotówki w bankomatach oraz dokonywanie płatności w internecie.

Jak będziemy płacić w przyszłości?

Czy pieniądz plastikowy wyprze tradycyjny? A może w przyszłości pojawią się nowe technologie, które spowodują, że będziemy płacić innymi sposobami?

Dorota Bęben i Piotr Nowak, autorzy publikacji Komisji Nadzoru Finansowego „Porozmawiajmy o finansach” przyznają, że „obecny stan techniki umożliwia wyeliminowanie pieniądza tradycyjnego, który staje się kategorią historyczną”.

„Przyjmuje bowiem postać niewidoczną dla osób dokonujących zakupów lub jakichkolwiek innych transakcji. Proces ich rozliczania to jedynie przepisywanie liczb z jednego rachunku na drugi. Dodatkowo świat opanowują płatności mobilne. Najnowocześniejszy standard komunikacji, pozwalający na bezprzewodową wymianę danych (NFC), wykorzystywany jest obecnie również w dokonywaniu płatności np. przy użyciu telefonu” – podkreślają w publikacji „Porozmawiajmy o finansach”.

Zdarza się już, że płacenie odbywa się za pomocą specjalnych aplikacji wbudowanych do zegarków, telefonów komórkowych i innych urządzeń, które działają poprzez zbliżenie ich do czytnika. Być może w przyszłości będziemy płacić za pomocą mikroprocesora (chipa) wszczepionego pod skórę, odcisku palca (w Apple Pay potwierdza się płatności odciskiem palca na telefonie komórkowym), a może tęczówki oka?

amk/ Kurier PAP
Źródło: http://kurier.pap.pl/depesza/161063/Czy-karty-platnicze-wypra-tradycyjny-pieniadz-