0

Urząd Skarbowy wypełni PIT za podatnika

PIT za podatnika będzie mógł wypełnić Urząd Skarbowy – poinformował w środę na konferencji prasowej w Ministerstwie Finansów wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Wystarczy teraz przesłać do urzędu odpowiedni wniosek o sporządzenie zeznania podatkowego.

Jak poinformował resort finansów Urząd Skarbowy na podstawie danych z wniosku PIT-WZ oraz informacji od pracodawców lub organów rentowych samodzielnie przygotuje zeznanie podatkowe. Podatnik drogą elektroniczną przedstawi tylko informacje o korzystaniu z odliczeń od podatku lub dochodu, takich jak np. ulga na dzieci, wydatki na cele rehabilitacyjne, podwyższonych kosztów uzyskania przychodów czy przekazaniu 1 proc. podatku na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego

„Wchodzimy w nowy etap relacji urzędów skarbowych, całego fiskusa z podatnikiem” – powiedział Morawiecki. „To urząd wypełni zeznanie podatkowe osoby indywidualnej, a podatnik tylko je sprawdzi” – wyjaśnił.

Usługa jest dostępna od środy. Wniosek można złożyć poprzez bankowość elektroniczną lub profil zaufany.

Według MF PIT w ten sposób może złożyć nawet 13 mln Polaków.

Uczestnicząca w konferencji minister cyfryzacji Anna Streżyńska określiła nowy sposób rozliczenia jako „rewolucję”. „Żeby było jeszcze łatwiej składać dokumenty, o których dzisiaj mówimy – PIT-WZ, to zeznanie podatkowe zostanie przygotowane przez urzędnika skarbowego. Można to zrobić nie tylko za pomocą certyfikatu kwalifikowanego (podpisu elektroniczego – PAP) czy kwoty zeznania podatkowego z poprzedniego roku, ale także za pomocą profilu zaufanego” – tłumaczyła Streżyńska.

mm/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Dlaczego niektórzy ludzie zarabiają tak dużo?

pepson/tylkotu.pl

O wysokości zarobków decydują dwa czynniki: popyt oraz umiejętności trudno zastępowalne. Duże zarobki są zagwarantowane wyłącznie wtedy, gdy oba kryteria są spełnione – powiedział dr Piotr Maszczyk z SGH podczas warsztatu „Wprowadzenie do ekonomii” organizowanego w ramach projektu Prasowa Akademia Pieniądza XXI.

Jak wskazał wykładowca podczas pierwszego spotkania w ramach projektu realizowanego przez Polską Agencję Prasową we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, wysokość wynagrodzeń zależy od popytu na pracę.

„Spójrzmy na celebrytów – ludzi znanych z tego, że są znani – i zastanówmy się, dlaczego zarabiają tak dużo? To my jesteśmy gwarantem ich dochodów. Płacimy im pensję, oglądając telewizję śniadaniową, czytając plotkarskie gazety lub portale. Każdy kto to robi, dokłada się do ich zarobków”- tłumaczył wykładowca.

Podał jeszcze kilka przykładów odnoszących się bezpośrednio do warsztatu PAP XXI.
„Wysokość wynagrodzenia dziennikarzy zależy od popytu na stworzoną przez nich treść. Natomiast moja pensja jest uzależniona od zapotrzebowania na wykłady z ekonomii” – wskazał Maszczyk.

Dodał, że wysoki popyt na dobra w pewnych warunkach nie gwarantuje dużych zarobków. Dzieje się tak w przypadku, kiedy wiele osób na rynku pracy jest w stanie wykonywać czy produkować konkretne dobra lub usługi.

„W przypadku gdy wasze umiejętności posiada bardzo dużo ludzi, wtedy musicie konkurować o stanowisko” – mówił do uczestników warsztatu Maszczyk. Dodał, że taką osobę można łatwiej zastąpić, co z kolei daje przewagę pracodawcy.

Jak podkreślił wykładowca, drugim czynnikiem wpływającym na wielkość zatrudnienia jest posiadanie rzadkich umiejętności.

„Robert Lewandowski zarabia dużo, ponieważ jego umiejętności są trudne do zastąpienia. Takimi zasobami dysponuje kilkanaście osób na świecie” – powiedział ekonomista.

Zaznaczył również, że rzadkie umiejętności nie zawsze gwarantują powodzenie na rynku pracy.
„Większość osób, chcąc zainwestować w naukę języka obcego, jako pierwszy wybiera angielski. Myśląc o drugim języku, zastanawia się nad mniej popularnym. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że wybierając lekcje języka masajskiego, nie będziemy +sprzedawalni+ na rynku pracy. Mówiąc o rynkowych uwarunkowaniach, warto dysponować rzadkimi zasobami, które są rynkowo sprzedawalne. W tym przypadku dobrym rozwiązaniem będzie nauka koreańskiego czy jednego z języków skandynawskich” – tłumaczył wykładowca.

Dr Maszczyk w swoim wykładzie wskazał na jedną z koncepcji obecną w polskiej ekonomii.

„W środowisku ekonomistów funkcjonuje określenie + polski model kapitalizmu+, który zakłada, że kapitalizm jest stworzony dla pięciu procent najlepszych. Jeśli jesteście państwo w grupie najlepszych w swojej dziedzinie, to jest to gwarant dostatniego życia. Jednak problem wysokich zarobków polega w dużej mierze na tym, że nasze społeczeństwo składa się też z pozostałych 95 proc. ludzi”- podkreślił wykładowca.

Jeden z uczestników warsztatu wskazał, że na rynku pracy duża rolę odgrywają również znajomości.
„Zgadza się, jednak jest to bardzo rzadki zasób, który nieliczna grupa osób ma możliwość zmonetyzować. Taki sam jak znajomość jednego z języków skandynawskich” – skwitował dr Maszczyk.

Pierwszy warsztat w ramach projektu Prasowa Akademia Pieniądza XXI odbył się w sobotę 11 marca w Centrum Prasowym PAP.

0

Fikcyjne kontrole. Połowa stacji diagnostycznych źle badała pojazdy

pepson/tylkotu.pl

Ponad połowa skontrolowanych Stacji Kontroli Pojazdów (SKP) wykonywała badania samochodów powierzchownie – w niepełnym zakresie lub urządzeniami, które nie spełniały wymagań – wynika z ustaleń kontroli Najwyższej Izby Kontroli.

Jak informuje NIK w dużej mierze jest to konsekwencja słabego nadzoru starostów nad przedsiębiorcami prowadzącymi stacje kontroli pojazdów i zatrudnionymi w nich diagnostami. Izba ustaliła, że niemal wszystkie starostwa (19 z 21 skontrolowanych) nie przeprowadzały obowiązkowych, corocznych kontroli stacji kontroli pojazdów, bądź przeprowadzały je po terminie.

Trzy starostwa w latach 2014-2015 nie przeprowadziły okresowej, corocznej kontroli we wszystkich nadzorowanych stacjach. W rezultacie niektóre stacje diagnostyczne funkcjonowały poza kontrolą nawet przez kilkanaście lat.

Według NIK nie przeprowadzano powtórnych kontroli w SKP, które dopuściły pojazdy do ruchu, a których stan techniczny został w niedługim czasie zakwestionowany przez policję. Jak informuje izba starostowie nie interesowali się również znaczną liczbą zatrzymanych dowodów rejestracyjnych ze względu na stan techniczny, a nieodebranych przez właścicieli pojazdów.

„Należy podkreślić, że w ciągu 6 lat do skontrolowanych urzędów przesłano ponad 114 tys. zatrzymanych dowodów, z czego ponad 14 tys. nie zostało odebranych” – napisano w komunikacie NIK. Z ustaleń kontroli wynika, że zdecydowana większość starostów (18 z 21) nienależycie nadzorowała stacje kontroli pojazdów pod względem tego czy mają odpowiednie warunki lokalowe i sprzęt do prowadzenia diagnostyki pojazdów.

„W toku kontroli NIK okazało się, że dwie trzecie zbadanych stacji (41 z 63 SKP) nie spełniało wszystkich wymagań do prowadzenia badań diagnostycznych. W 27 stacjach wyposażenie kontrolno-pomiarowe było niesprawne bądź niedopuszczone do użytkowania przez właściwe organy dozoru technicznego, a w 21 stacjach stwierdzono też szereg braków w zakresie wymaganej dokumentacji” – informuje NIK.

W ocenie NIK, konieczne jest wprowadzenie zmian obowiązujących uregulowań prawnych, które stanowią podstawę funkcjonowania systemu badań technicznych pojazdów.

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Nie(ład) przestrzenny. NIK krytycznie o zarządzaniu przestrzenią przez gminy

pepson/tylkotu.pl

Niekontrolowana urbanizacja, lokowanie inwestycji na obszarach zagrożonych powodzią, brak pełnej ochrony zabytków przyrody, dewastacja ładu przestrzennego i niska ocena atrakcyjności polskich miast dla inwestorów, to skutki wadliwie zarządzanej przestrzeni – ocenia NIK.

„Funkcjonujący system planowania i zagospodarowania przestrzennego nie zapewnia racjonalnego gospodarowania przestrzenią, jako dobrem publicznym. Polska przestrzeń jest źle zarządzana, a chaos i brak ładu przestrzennego negatywnie wpływają na szeroko rozumianą jakość życia mieszkańców.

Skutki wadliwie zarządzanej przestrzeni to m.in.: niekontrolowana urbanizacja, lokowanie inwestycji na obszarach zagrożonych powodzią, brak pełnej ochrony zabytków przyrody, dewastacja ładu przestrzennego oraz niska ocena atrakcyjności polskich miast dla inwestorów” – poinformowała we wtorek Najwyższa Izba Kontroli w komunikacie na temat gospodarowania przestrzenią gminy jako dobrem publicznym.

Jak dodano, „w ocenie NIK bezzwłocznie należy podjąć działania prowadzące do zmiany systemu planowania i zagospodarowania przestrzennego w Polsce, w ramach którego możliwe byłoby wypracowanie kompromisu pomiędzy interesem społeczności lokalnej zapewnianiającym wysoką jakość życia (dostęp do oświaty, kultury, usług, transportu, itp.), interesami inwestorów gwarantującymi gminie rozwój, dochody podatkowe oraz potencjalne miejsca pracy, a także wymogami niezbędnymi dla zachowania wartości przyrodniczych, historycznych i kulturowych”.

Według Izby w Polsce dla gospodarowania przestrzenią jako dobrem publicznym, niezbędny jest system, w którym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, określające kluczowe uwarunkowania w procesie kształtowania ładu przestrzennego, powinno być wiążące przy ustalaniu lokalizacji inwestycji na podstawie decyzji administracyjnej.

Ponadto, „miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego powinny odgrywać główną rolę w procesie kształtowania ładu przestrzennego, a ich opracowanie powinno być obligatoryjne, co najmniej dla terenów objętych ochroną przyrody, krajobrazu i zabytków oraz przeznaczonych na realizację zadań gmin, w tym przeznaczonych pod inwestycje celu publicznego dla obszarów przestrzeni publicznej oraz dla obszarów zagrożonych klęskami żywiołowymi”.

Zdaniem NIK decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu nie mogą być sprzeczne z ustaleniami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, a okres ich obowiązywania powinien być ograniczony.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Bezrobocie w Polsce. Wszędzie spada poza jednym powiatem

W minionej dekadzie na 380 polskich powiatów i miast na prawach powiatu tylko w jednym (tatrzańskim) nie udało się zredukować odsetka osób bez pracy – wynika z danych GUS. W co czwartym bezrobocie spadło o co najmniej 10 proc. Rekordzista – powiat dzierżoniowski – zredukował bezrobocie niemal trzykrotnie, z 29,5 proc. w 2006 roku do 10 proc. w 2016 roku.

W skali całego kraju stopa bezrobocia w latach 2006-2016 spadła z 14,8 proc. do 8,3 proc. Najniższą w kraju stopę bezrobocia (1,9 proc.) ma Poznań, miasto na prawach powiatu. Prezydent miasta Jacek Jaśkowiak powiedział PAP, że ten niski poziom bezrobocia w Poznaniu to wypadkowa wielu elementów.

„Kadry Wielkopolski oceniane są wysoko przez międzynarodowe korporacje czy ośrodki badawcze, co potwierdza poziom Poznania jako silnego ośrodka akademickiego. Kolejna kwestia to ponadprzeciętna przedsiębiorczość mieszkańców regionu, przekładająca się na dużą liczbę małych i średnich firm” – podkreślił Jaśkowiak.

Jak dodał, nie jest dziełem przypadku, że właśnie tu powstały takie potęgi jak Allegro czy Solaris. Jaśkowiak, zanim objął funkcję prezydenta, sam był przedsiębiorcą świadczącym usługi inwestorom, głównie zagranicznym.

Z kolei w powiecie poznańskim, obejmującym 17 ościennych gmin otaczających Poznań, stopa bezrobocia wynosi 2,3 proc. i również jest jednym z najniższych wskaźników w Polsce (zaraz po powiecie kępińskim, gdzie wynosi 2,2 proc.).

Członek Zarządu Powiatu Poznańskiego Zygmunt Jeżewski podkreślił, że wpływ na niski poziom bezrobocia w regionie ma już samo położenie powiatu, który na siedzibę swojej firmy wybiera wiele dużych i międzynarodowych korporacji. „Nie bez znaczenia jest oferta edukacyjna powiatu poznańskiego. Stawiamy na kształcenie, które daje możliwość zdobycia konkretnego zawodu (…) Ważnym czynnikiem jest również tradycja rzemiosła poznańskiego” – zaznaczył Jeżewski.

W 2006 r. najniższy wskaźnik bezrobocia, na poziomie 4,6 proc., notowano w Warszawie. Dekadę później ten sam wynik (4,6 proc.) ulokował Kalisz i Zieloną Górę na 29. i 30. miejscu wśród 380 powiatów i miast na prawach powiatu.

Warszawa, mimo spadku bezrobocia o 1,8 pkt proc., obecnie znajduje się poza pierwszą trójką. Stopa bezrobocia na poziomie 2,8 proc. dała stolicy piątą lokatę, ex aequo z Katowicami i Wrocławiem.

Agnieszka Walawska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Dzierżoniowie, uważa, że do rekordowego spadku bezrobocia w tym powiecie przyczyniła się m.in. działalność dzierżoniowskiej podstrefy Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Wielu mieszkańców powiatu dzierżoniowskiego dojeżdża do pracy w dużych firmach, ulokowanych w strefie pod Wrocławiem, takich jak Amazon czy LG. „Na koniec 2016 roku liczba bezrobotnych w powiecie dzierżoniowskim wynosiła 2877 osób. Warto przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno, bo w 2012 r. bezrobotnych było ponad 7200 osób” – zauważyła Walawska.

Bezrobocie w latach 2006-2016 wyraźnie spadło też m.in. w powiatach: krośnieńskim w woj. lubuskim (o 18,8 pkt proc.), starogardzkim w woj. pomorskim (o 17,1 pkt proc.) oraz gryfickim w woj. zachodniopomorskim (o 16,9 pkt. proc.).

Pierwszym miastem na prawach powiatu, w którym można zauważyć najsilniejszy trend spadkowy, jest Grudziądz, bezrobocie przez 10 lat zmniejszyło się tam z 25,1 proc. do 13,1 proc.

W powiecie tatrzańskim, jako jedynym w Polsce, bezrobocie w dekadzie 2006-2016 wzrosło – o 0,7 pkt proc. Jak powiedział szef zakopiańskiego Urzędu Pracy Jan Gąsienica-Walczak, apogeum bezrobocia w pow. tatrzańskim to niemal 14 proc. w 2014 r. Obecnie wskaźnik ten wynosi ok. 11 proc.

„Do 2007 roku mieliśmy mocny spadek bezrobocia, a po tym okresie bezrobocie zaczęło nam systematycznie rosnąć. Przyczynił się do tego wzrost kosztów pracy (…) i poszło za tym zwalnianie pracowników” – zaznaczył. Dodał, że w powiecie obserwowane jest zjawisko rejestrowania się osób chcących uzyskać ubezpieczenie zdrowotne, a jednocześnie podejmowanie przez nie dorywczych zajęć sezonowych.

W Krośnie na Podkarpaciu stopa bezrobocia od 10 lat utrzymuje się na niskim poziomie. Obecnie wynosi 4,8 proc., podczas gdy w Przemyślu 14,2 proc., a w Rzeszowie 6,9 proc.

Zdaniem dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie Tomasza Czopa niska stopa bezrobocia w Krośnie to zasługa m.in. dynamicznego rozwoju przedsiębiorczości w tym mieście. „W blisko 50-tysięcznym mieście działa bardzo duża liczba podmiotów gospodarczych, ponad 5,5 tysiąca, a 97 proc. z nich to firmy prywatne. Miasto jest też ośrodkiem usługowym i przemysłowym z różnorodnością branż, dużo miejsc pracy generują handel i usługi. To dynamizuje również handel przygraniczny ze Słowacją” – dodał.

Są jednak w dalszym ciągu w Polsce powiaty, w których bezrobocie, chociaż niższe niż przed 10 laty, utrzymuje się na wysokim poziomie.

Najwyższą stopę bezrobocia rejestrowanego (28,8 proc.) w 2016 r. odnotowano w powiecie szydłowieckim na Mazowszu. Zaraz za nim uplasowały się trzy powiaty z woj. warmińsko-mazurskiego: braniewski (25,2 proc.), kętrzyński (23,7 proc.) i bartoszycki (23,7 proc.).

Pełne zestawienie: stopa bezrobocia w 380 powiatach w Polsce: http://samorzad.pap.pl/depesze/redakcyjne.praca.akty/173745/Stopa-bezrobocia-w-powiatach

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PA

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Apel Greenpeace. Marnujemy za dużo żywności

pepson/tylkotu.pl

W Polsce rocznie marnuje się ok. 9 mln ton żywności, co stawia nas na 5. miejscu w UE – wyliczyła Greenpeace Polska. Organizacja przypomina, że Wielkanoc to okres, w którym oprócz zadumy religijnej i spotkań z bliskimi, mamy też do czynienia z marnowaniem szczególnie dużych ilości żywności.

Europejczycy marnują 88 mln ton jedzenia rocznie, czyli 173 kg na osobę. Według wyliczeń Komisji Europejskiej, koszty z tym związane szacowane są na 143 mld euro. W tym tygodniu europarlamentarzyści zaapelowali do państw UE o ograniczenie marnowania żywności o 30 proc. do 2025 roku oraz o 50 proc. do 2030 roku.

Greenpeace apeluje do polityków, by przyjęli prawo, które skutecznie ograniczy wyrzucanie żywności i sprawi, że trafi ona do potrzebujących. Prace nad ustawą o przeciwdziałaniu temu zjawisku bardzo się przeciągają. Organizacja rozpoczęła więc akcję #NieMarnujemy, w której namawia polityków, aby przyjęli prawo, które skutecznie ograniczy wyrzucanie żywności i sprawi, że jedzenie trafi do potrzebujących.

Greenpeace uważa, że marnotrawstwo żywności to nie tylko problem społeczny, ale i ekologiczny. Wylicza, że wyrzucanie do kosza rocznie 9 mln ton jedzenia, oznacza zmarnowanie ponad 1,72 mld metrów sześciennych wody, które wykorzystano do jej produkcji. To tak, jakby każdy Polak codziennie przez rok wylewał sto 1,5-litrowych butelek wody. To również szkodliwe emisje do atmosfery, odpowiadające łącznym emisjom dwutlenku węgla wszystkich samochodów osobowych w Polsce przez rok – 22,77 mln ton dwutlenku węgla.

Według organizacji jednym z rozwiązań, które można szybko wprowadzić, jest zobowiązanie dużych sklepów i sieci handlowych do przekazywania żywności organizacjom zajmującym się jej dystrybucją do najbardziej potrzebujących. Greenpeace postuluje ponadto m.in. podwyższenie opłaty dla sprzedawców za wytwarzanie odpadów do 20 groszy za kilogram. Byłaby ona niższa o 10 gr dla tych, którzy przekazywaliby żywność do dalszej dystrybucji. Kolejnym postulatem jest też to, by sklepy sieciowe nie zmuszały dostawców do odbioru niesprzedanej przez sklepy żywności, którą wcześniej dostarczyli.

Do tej pory przepisy przeciwdziałające marnotrawstwu żywności wprowadzono we Włoszech, Francji, Czechach i Belgii.

źródło: www.lubelska.policja.gov.pl

0

Zasady postępowania z flagą narodową

pepson/tylkotu.pl

Na terenie naszego kraju flaga państwowa Rzeczypospolitej Polskiej ma zawsze pierwszeństwo – zauważył zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego Sławomir Stalmach.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wydało broszurę, w której zostały opisane zasady postępowania z flagą narodową. „Szczegółowe zasady postępowania z tak zwanymi weksyliami, czyli znakami rozpoznawczymi, w tym flagami, sztandarami, proporczykami itd. zostały opisane w specjalnej broszurze, rodzaju +instrukcji obsługi+, która może się okazać niezwykle przydatna dla każdego rodzaju urzędu publicznego i samorządowego w kraju” – zauważył wiceszef NIST.

Jak dodał, z broszury można się dowiedzieć, że na terenie naszego kraju flaga państwowa Rzeczypospolitej Polskiej ma zawsze pierwszeństwo przed wszystkimi innymi flagami. Jeśli eksponuje się na masztach więcej flag, flagę państwową RP podnosi się (wciąga na maszt) jako pierwszą i opuszcza jako ostatnią.

„Flaga może pozostawać na maszcie od świtu do zmroku. Jeśli ma pozostać dłużej, muszą być odpowiednio oświetlone. Nie powinno się podnosić i wywieszać flagi w dni deszczowe i przy bardzo silnym wietrze. W czasie burzy, bardzo silnego wiatru lub śnieżycy flagi należy jak najszybciej opuścić i zdjąć. Flaga nigdy nie może dotknąć podłogi, ziemi, bruku lub wody” – wyliczył Stalmach.

Jak zaznaczył, w broszurze został opisany sposób ekspozycji flagi, proporców, proporczyków itd., ale także wskazanie dla kibiców. „Powszechny stał się zwyczaj umieszczania na barwach narodowych nazw miejscowości, z których przyjeżdżają kibice na zawody sportowe (na przykład w skokach narciarskich), aby jednak nie naruszać zasad, powinny to być barwy narodowe, a nie flagi o proporcji 5:8” – zauważył Stalmach.

Broszura jest do pobrania nieodpłatnie tutaj

W przypadku więcej niż jednej flagi w rzędzie, półkolu lub kole, kolejność uzależniona jest od ich miejsca w następującej hierarchii:

1. Flaga państwowa Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Flaga innego państwa.

3. Flaga województwa.

4. Flaga powiatu.

5. Flaga gminy (miasta, gminy miejsko-­wiejskiej, gminy wiejskiej).

6. Flaga Europejska.

7. Flaga organizacji międzynarodowej (np. flaga ONZ, flaga NATO).

8. Flaga służbowa (np. Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Poczty Polskiej, straży miejskiej).

9. Flaga instytucji, firmy, organizacji, uczelni, szkoły, klubu sportowego itp.

10. Flaga grupy narodowościowej, flaga okolicznościowa.

Hierarchii tej należy przestrzegać przy wszystkich formach eksponowania flag i bannerów w przestrzeni publicznej, na zewnątrz i wewnątrz budynków lub obiektów sportowych.

kic/

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Nie nagradzaj dzieci pieniędzmi. Ucz je zarządzać finansami

pepson/tylkotu.pl

Regularne przekazywanie kwoty, którą dziecko samo zarządza, jest jednym z najlepszych sposobów wprowadzania w świat finansów.

Ważne jest, że jeśli dziecko wyda z kieszonkowego wszystko pierwszego dnia (np. na słodycze), to konsekwentnie rodzice powinni wstrzymać wypłaty aż do terminu następnego kieszonkowego. Dziecko uczy się w ten sposób, że w dorosłym życiu ma się do dyspozycji ograniczoną kwotę pieniędzy.

Rada: Nie nagradzaj dzieci pieniędzmi. Płacenie nie ma nic wspólnego z edukacją. Ucz dzieci zarządzać finansami, przyznając stałe kieszonkowe

Młodzież zazwyczaj odkłada pieniądze, które zostają im na koniec danego miesiąca, ale nie oszczędza w sposób zaplanowany i systematyczny.

Uczniowie kończący szkołę podstawową wydają miesięcznie średnio 63 zł, gimnazjaliści z III klasy średnio 108 zł, a uczniowie przedostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych – 172 zł.

Oszczędności gromadzi 26 proc. uczniów szkoły podstawowej, 31 proc. uczniów gimnazjum oraz 36 proc. uczniów szkoły ponadgimnazjalnej. Oszczędzający uczniowie szkoły podstawowej mają średnio 358 zł, uczniowie gimnazjum średnio 455 zł, uczniowie w szkole ponadgimnazjalnej średnio 486 zł oszczędności – wynika z badania „Diagnoza wiedzy i świadomości ekonomicznej dzieci i młodzieży w Polsce” wykonanego 2014 roku na zlecenie NBP.

Zgodnie z cytowaną wyżej diagnozą rodzice starają się wprawdzie nadzorować wydatki dzieci, ale wraz z ich dorastaniem tracą kontrolę nad ich zachowaniami ekonomicznymi.

Wielu rodziców jest przeświadczonych, że pierwsze nauki dotyczące zarządzania finansami potrzebne są człowiekowi dopiero wtedy, kiedy staje się dorosły, kończy szkołę i myśli o braniu kredytu” – twierdzi psycholog dziecięcy dr Aleksandra Piotrowska.

Zwraca uwagę, że nagradzanie kwotami pieniędzy ma niewiele wspólnego z edukacją finansową. Natomiast regularne przekazywanie dziecku (raz w tygodniu czy raz w miesiącu – to zależy m.in. od wieku dziecka) kwoty, którą dziecko samo zarządza, jest jednym z najlepszych sposobów wprowadzania dziecka w świat finansów.

Ważne jest, że jeśli dziecko wyda z kieszonkowego wszystko pierwszego dnia (np. na słodycze), to konsekwentnie rodzice powinni wstrzymać wypłaty aż do terminu następnego kieszonkowego. Dziecko uczy się w ten sposób, że w dorosłym życiu ma się do dyspozycji ograniczoną kwotę pieniędzy, którą warto przeznaczyć na dobrze zaplanowany cel.

Dobrze też jest zachęcać dziecko do odkładania np. 10 proc. otrzymanej kwoty (np. obiecując premię po uskładaniu pewnej sumy).

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

W 2017 r. przybędzie rekordowo dużo emerytów. Prezes ZUS: to duże wyzwanie

pepson/tylkotu.pl

ZUS w tym roku może otrzymać nawet 550 tys. wniosków o emeryturę, z czego ponad 300 tys. po obniżeniu wieku emerytalnego – szacuje w rozmowie z PAP prezes Zakładu prof. Gertruda Uścińska. To największe wyzwanie stojące przed ZUS w ostatnich latach – przypomina.

Od 1 października obniżony zostanie wiek emerytalny – kobiety będą mogły przejść na emeryturę, gdy ukończą 60, a mężczyźni 65 lat życia. Prof. Uścińska chce jednak przekonywać przyszłych emerytów, by odłożyli decyzję o skorzystaniu ze swojego prawa i przeszli na emeryturę później, jeżeli jest praca i zdrowie pozwala na kontynuowanie zatrudnienia.

Prezes ZUS zapewnia, że przygotowania do tego wyzwania już trwają. W ostatnim kwartale zapewne wydłużą się godziny pracy placówek ZUS i zwiększy się obsada sal obsługi klienta. W Zakładzie trwa już analiza i – jeżeli to konieczne – porządkowanie kont osób, które nabędą prawo emerytalne w związku z nowelizacją ustawy. Pierwsze wnioski będzie można złożyć już we wrześniu – 30 dni przed zmianą.

PAP: Przed panią profesor największe zadanie. Czy 1 października wszystkie placówki ZUS przeżyją oblężenie klientów? Zostaniecie zarzuceni wnioskami o emeryturę?

Uścińska: Standardowo w ostatnich latach wydawaliśmy ok. 200 tys. decyzji o przyznaniu emerytury. W tym roku miało to być między 220 a 240 tys. decyzji, jednak w związku z wejściem w życie ustawy obniżającej wiek emerytalny szacujemy, że dodatkowo o emeryturę może wystąpić ok. 331 tys. osób. Zatem w sumie spodziewamy się wpływu nawet 550 tys. wniosków. W historii ZUS jest to pierwsza taka sytuacja, żeby obsłużyć taką liczbę wniosków w jednym roku.

Musimy zważyć na to, że te dodatkowe 330 tys. wniosków może trafić do nas tylko w ostatnim kwartale – od 1 października do końca grudnia. To wielka liczba i musimy być przygotowani, że dokumenty złożą wszyscy uprawnieni. Zgodnie z obecną tendencją w Polsce, ok. 83 proc. osób, które uzyskują prawa emerytalne składa od razu wniosek o świadczenie, natomiast ok. 11 proc. z nich składa wniosek w ciągu roku od nabycia uprawnień. Jedynie ok. 6 proc. osób decyduje się odłożyć tę decyzję na dłużej niż rok.

Przygotowania do 1 października trwają w Zakładzie już od dłuższego czasu. Najpierw przeprowadziliśmy analizy finansowe skutków obniżenia wieku emerytalnego. W latach 2017-21 mówimy o łącznej kwocie ok. 55 mld zł. Pamiętajmy przy tym, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych jest dofinansowywany z budżetu. W ostatnich latach była to kwota wynosząca średnio ok. 43 mld zł.

Obecnie przygotowujemy wytyczne i interpretacje nowych przepisów dla naszych oddziałów w całym kraju. Wkrótce rozpoczynamy szkolenia pracowników.

PAP: Nowe przepisy to nie obowiązek przechodzenia na emeryturę, a prawo emeryta.

Uścińska: Oczywiście, emerytura w Polsce jest prawem a nie obowiązkiem. Dlatego chcemy przeprowadzić akcję edukacyjną pod hasłem „Emerytura – Twoje prawo”. Będziemy mówić, że nikt nie musi od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego odchodzić z rynku pracy i wygaszać swojej aktywności. Jest to niezwykle istotne, biorąc pod uwagę fakt, że mamy w Polsce system zdefiniowanej składki, w którym emerytura zależy od wartości wpłaconych składek oraz wieku, w którym rozpoczynamy pobieranie świadczenia. Im więcej uzbieramy kapitału emerytalnego oraz później przejdziemy na emeryturę, tym większe otrzymamy świadczenie.

Chcemy, żeby przed podjęciem decyzji nasi klienci skorzystali z wiedzy pracowników ZUS. W czerwcu w salach obsługi klientów będą doradcy emerytalni. Ich zadaniem będzie pomoc w podjęciu decyzji, kiedy przejść na emeryturę. Wyjaśnią, podpowiedzą, przedstawią stan naszego konta emerytalnego w ZUS i obliczenia, co nam da finansowo dłuższa aktywność zawodowa.

To obliczenie nie jest takie skomplikowane, bo jeśli mamy założone konto na Platformie Usług Elektronicznych ZUS, sami w domu możemy sobie wyliczyć korzyści z dalszego odkładania składek.

Emerytura to proste równanie. W liczniku ułamka wstawiamy zebrane i zwaloryzowane składki na koncie, subkoncie oraz kapitał początkowy, jeśli go mamy, a w mianowniku – średnią długość życia na emeryturze, dla naszego wieku, podawaną przez Główny Urząd Statystyczny w specjalnej tablicy trwania życia. Im więcej w liczniku i mniej w mianowniku, tym emerytura wyższa.

I tak, kobieta, która w wieku 60 lat otrzymałaby świadczenie w wysokości ok. 1,7 tys. zł, pracując pięć lat dłużej otrzyma 600 zł więcej. Niedługo kalkulator emerytalny, podobny do tego dostępnego po zalogowaniu na PUE, pojawi się również na stronie głównej zus.pl, tak by można było z niego skorzystać nawet nie mając konta na PUE.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Które mleko najlepsze? Wyniki testu smaku 8 popularnych marek

Rosnące oczekiwania konsumentów wobec jakości produktów dotknęły również rynku mleka. W ostatnich latach półki, a właściwie lodówki sklepowe wzbogaciły się o nowy wariant mleka – ESL (Extended Shelf Life). Jest to tzw. mleko „świeże”, które w porównaniu do tradycyjnych wariantów UHT i pasteryzowanego, oferuje największą ilość wartości odżywczych oraz bogatszy smak, ale ma krótszy termin przydatności do spożycia. W lutym Polski Instytut Badań Jakości, we współpracy z SGGW dokonał oceny 8 popularnych marek mleka w wariancie ESL. Który z produktów oferuje najlepszą smakowitość?

Badanie zostało przeprowadzone metodą QDA (Ilościowa Ocena Sensoryczna). W jego trakcie oceniono zapach i smak produktów. Test odbył się w laboratorium analizy sensorycznej Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW.

W pierwszym etapie badania grono specjalistów wytypowało 14 atrybutów za pomocą których można ocenić smak i zapach mleka. Następnie 10 wykwalifikowanych testerów próbowało każdego produktu oraz oceniało go za pomocą atrybutów. Do oceny użyto skali o szerokości 11 cm.

Łaciate Świeże zwycięzcą testu, 2 i 3 miejsce dla Mleka Wiejskiego Piątnica i Mleka Świeżego Pilos

Zwycięzcą testu zostało mleko Łaciate Świeże, które uzyskało ogólną ocenę jakości 7,1 pkt w 10 punktowej skali. Zapach tego mleka wyróżnia się wysoką intensywnością i najlepiej wyczuwalnymi nutami słodką i mleczną. Smak z kolei charakteryzuje najlepiej wyczuwalny smak mleczny oraz najwyższa pełnia smaku.

Drugie miejsce zajęło w teście mleko Wiejskie Świeże Piątnica, które na tle konkurencji wyróżnia słodki i intensywny zapach. Smak tego produktu wyróżniał się wysoką pełnią smaku i niewyczuwalną nutą goryczy.

Trzecią w kolejności ocenę ogólną jakości uzyskało Mleko Świeże Pilos z Lidla o wyraźnie mlecznym zapachu i smaku oraz również prawie niewyczuwalną nutą goryczy.

Na miejscu czwartym uplasowały się identycznie ocenione Ale Mleko! oraz Mleko świeże Z Wiejskiego Dworku. Dalsze miejsca zajęły mleka Świeże Zimne Mleko, Mleko Świeże Filtrowane Auchan oraz Mleko Garwolińskie.

Polski Instytut Badań Jakości jest częścią niemieckiej Consumer Guidance Group, która przeprowadza testy usług i produktów łącząc najlepsze praktyki z biznesu i nauki.

Więcej informacji na stronie: http://www.badaniajakosci.pl/tests/mleko-esl/

Źródło informacji: Polski Instytut Badań Jakości

Centrum Prasowe PAP