0

Kolejne grupy będą mogły skorzystać z bezpłatnej pomocy prawnej

Porady prawne w Polsce

Ministerstwo Sprawiedliwości chce poszerzyć krąg osób uprawnionych do bezpłatnej pomocy prawnej – poinformował wiceminister Marcin Warchoł. Zapowiedział, że z takiej pomocy będą mogli korzystać m.in. beneficjenci programu 500 plus, bezrobotni i niepełnosprawni.

W czwartek w Sejmie o ewentualne zmiany w bezpłatnej pomocy prawnej pytali posłowie PiS. Zdaniem posła Jarosława Szlachetki, obecnie pomoc prawna działa źle, a przeznaczane na nią środki (ok. 100 mln rocznie) są marnotrawione.

Krytycznie funkcjonowanie bezpłatnej pomocy prawnej ocenił także wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. „Jedna ze sztandarowych reform PO-PSL, tak szumie reklamowana w mediach w okresie kampanii wyborczej, okazała się fiaskiem, totalną klapą” – powiedział. Poinformował, że z bezpłatnej pomocy prawnej korzysta jedynie ok. 2 proc. uprawnionych, a 77 proc. osób nie wie o możliwości skorzystania z niej.

Warchoł skrytykował też jakość świadczonych usług. „W większości są to informacje, które można uzyskać na infolinii, a nie porady prawne, że już nie wspomnę o bezpośredniej pomocy w sporządzeniu pisma procesowego” – powiedział.

Wiceminister poinformował, że resort przygotował propozycje zmian w funkcjonowaniu bezpłatnej pomocy prawnej, a część tych reform już jest wprowadzana. Przypomniał, że w wyniku ustawy „Za życiem” od 1 stycznia tego roku z bezpłatnej pomocy prawnej mogą także korzystać kobiety w ciąży. „Szacujemy, że 560 tys. nowych beneficjentów trafi do tego systemu. To są te kobiety, które potrzebują tej pomocy” – powiedział Warchoł.

Zdaniem wiceministra obecnie krąg osób, które mogą korzystać z bezpłatnych porad „nie pokrywa się z realnymi potrzebami”. Wskazał, że resort chce, by z bezpłatnej pomocy mogły też korzystać osoby otrzymujące świadczenie 500 plus (są to prawie 3 mln rodzin). MS planuje, że z bezpłatnych porad będą też mogły korzystać osoby z niepełnosprawnością (ponad 3 mln osób) i bezrobotne.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Ranking bogactwa samorządów

Ranking Powiatów Włodawa NET na koncu

Kleszczów, Rząśnia, Mielnik, Polkowice i Jerzmanowa – to pierwsza piątka najbogatszych gmin w Polsce. Za serwisem www.samorzad.pap.pl publikujemy zestawienie najbogatszych i najbiedniejszych samorządów.

Dochody najbogatszej gminy w Polsce, Kleszczowa, są ponad 80-krotnie większe od wpływów podatkowych najbiedniejszego samorządu – Radgoszczy. Trzy lata wcześniej różnice te były jeszcze większe, prawie 100-krotne.

Ministerstwo Finansów co roku publikuje wskaźniki dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca dla poszczególnych gmin (wskaźnik G). Stanowi to podstawę do obliczenia tzw. janosikowego, zarówno dla jego beneficjentów, jak i płatników. Podstawą wyliczeń resortu finansów na 2017 r. były dane o finansach gmin za 2015 r.

Wskaźnik gminny Gg, który odzwierciedla dochód podatkowy na jednego mieszkańca dla wszystkich gmin w kraju, oszacowano w tym roku na 1 596,67 zł. Najbliżej średniej krajowej ulokowała się Częstochowa, w której wpływy z podatków w przeliczeniu na jednego mieszkańca to 1 597,53 zł.

PEŁNY RANKING „NAJBOGATSZE I NAJBIEDNIEJSZE GMINY W POLSCE” (2478 miejsc)

Dochody powyżej średniej uzyskało 449 gmin (na 2478), w niektórych przypadkach znacznie przekraczając wskaźnik Gg. Rekordzistą pod tym względem jest gmina wiejska Kleszczów, która osiągnęła najwyższe wpływy z podatków. Na jednego mieszkańca przypadło tam 34 825,79 zł.

To blisko 22-krotnie więcej niż średnia krajowa i niemal 82-krotnie więcej niż najniższy odnotowany wynik, który należy do gminy wiejskiej Radgoszcz (woj. małopolskie).

Na drugim miejscu wśród najzamożniejszych gmin uplasowała się Rząśnia (woj. łódzkie), będąca gminą wiejską. Wpływy z podatków dały jednostce 8 090,04 zł per capita. W pierwszej trójce znalazła się ponadto gmina wiejska Mielnik (woj. podlaskie) z dochodem w wysokości 6 168,21 zł na jednego mieszkańca.

Kolejne miejsca na liście najbogatszych zajęły: Polkowice – gmina miejsko-wiejska w województwie dolnośląskim (6 108,4 zł), Jerzmanowa – gmina wiejska w województwie dolnośląskim (5 975,16 zł) i Rewal – gmina wiejska w województwie zachodniopomorskim (5 544,85 zł). Pierwszą dziesiątkę zamyka gmina wiejska Nadarzyn (woj. mazowieckie) z kwotą wpływów podatkowych w przeliczeniu na mieszkańca wynoszącą 4 923,92 zł.

Pierwszym miastem w zestawieniu jest Podkowa Leśna. Dochody na poziomie 3 772,43 zł dały tej podwarszawskiej miejscowości 20. miejsce w klasyfikacji. Dla porównania w Warszawie było to 3 126,34 zł per capita (43. lokata).

Najbiedniejszą gminą pod względem dochodów per capita okazała się Radgoszcz, gdzie podatki przyniosły 424,77 zł na głowę mieszkańca. Wśród gmin o najniższych dochodach znalazły się trzy inne gminy wiejskie: Lipnica Wielka w woj. małopolskim (433,53 zł), Rusinów w woj. mazowieckim (440,57 zł) oraz Ropa w woj. małopolskim (456,45 zł). W sumie w 11 gminach dochody nie przekroczyły 500 zł na osobę (trzy lata wcześniej było ich 64).

Więcej na temat racjonalnego zarządzania budżetami lokalnymi dowiedzą się Państwo z wykładów i publikacji w ramach Samorządowej Akademii Finansów V edycja – projektu szkoleniowego realizowanego przez PAP we współpracy z NBP w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Źródło: www.samorzad.pap.pl

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Polskie nastolatki nie potrafią żyć bez internetu. Sprawdź co robią w sieci

pepson/tylkotu.pl

Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa przedstawiła we wtorek wyniki badań „Nastolatki 3.0.” Wynika z nich, że 93,4 proc. polskich gimnazjalistów i licealistów korzysta codziennie z internetu. Około 30 proc. pozostaje on-line przez cały czas.

Koordynowane przez NASK badania „Nastolatki 3.0” zostały przeprowadzone przez Fundację Pedagogium przy współpracy z Ośrodkiem Sondaży Społecznych „Opinia”. To druga edycja raportu – pierwsza została opublikowana w 2014 r.

Badania pokazują, że internet jest dla polskich gimnazjalistów i licealistów podstawowym narzędziem komunikacji. „Aplikacje internetowe, takie jak komunikaty i serwisy społecznościowe, zastępują nastolatkom kontakt telefoniczny, poszerzają też i zmieniają formy interakcji” – powiedział podczas prezentacji raportu prof. Maciej Tanaś, kierownik Pracowni Edukacyjnych Zastosowań Technologii Informacyjno-Komunikacyjnych w NASK.

Około 30 proc. polskich nastolatków pozostaje on-line cały czas bez względu na miejsce pobytu. 93,4 proc. korzysta z internetu codziennie w domu, 62,5 proc. – w szkole. 31,3 proc. badanej młodzieży przyznało, że codziennie korzysta przez przynajmniej 5 godzin ze smartfona – czytamy w raporcie.

Dla 90,6 proc. uczestników badania internet to środek komunikacji ze znajomymi ze szkoły, 85,4 proc. – z kolegami spoza szkoły. Znacznie rzadsze są kontakty on-line z nauczycielami. 58,7 proc. uczniów nigdy nie porozumiewało się z nimi przez internet – wynika z raportu.

78,1 proc. polskich nastolatków codziennie korzysta z serwisów społecznościowych, 68,7 proc. – z komunikatorów internetowych. 68,2 proc. badanych słucha muzyki i ogląda filmy przez internet. Inne popularne sposoby wykorzystywania internetu przez młodzież szkolną, to m.in. poszerzanie wiedzy w ramach hobby (41,8 proc.), poszukiwanie bieżących informacji (34 proc.) i gry on-line (23,1 proc.) – poinformowała NASK.

79,7 proc. badanych wykorzystuje internet jako pomoc w odrabianiu lekcji. Najczęściej uczniowie korzystają w tym celu z Google (60 proc.) i Wikipedii (43,3 proc.). 22,7 proc. odpowiedziało, że nie zwraca uwagi, z jakich internetowych źródeł wiedzy czerpie. „40,3 proc. nastolatków przyznało, że korzysta z urządzeń mobilnych jako ściągi na sprawdzianach i klasówkach” – zwróciła uwagę współautorka raportu, dr Agnieszka Wrońska z NASK.

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Profil zaufany przez bank. Jakie sprawy urzędowe załatwimy przez internet?

Nasze działania mieszczą się w ważnej inicjatywie przejścia od papierowej do cyfrowej Polski – mówiła szefowa MC Anna Streżyńska w poniedziałek podczas spotkania ws. możliwości potwierdzenia Profilu Zaufanego przez serwisy bankowe.

Od poniedziałku klienci banku PKO BP mogą bez wychodzenia z domu założyć profil zaufany za pośrednictwem system elektronicznego tego banku. Kolejnych kilkanaście instytucji prywatnych, m.in. firmy telekomunikacyjne, banki, podpisało porozumienie z Ministerstwem Cyfryzacji o możliwości testowania tej usługi.

Do tej pory, aby móc korzystać z profilu zaufanego, trzeba było udać się do urzędu, aby potwierdzić swoją tożsamość. W przypadku założenia profilu za pośrednictwem banku nie będzie to konieczne.

„Oddając możliwość założenia profilu zaufanego podmiotom komercyjnym powodujemy, że nie musimy udawać się do autoryzowanej jednostki administracji publicznej, żeby potwierdzić swoją tożsamość. Dzięki temu powodujemy coraz większą powszechność tego rozwiązania” – powiedziała minister cyfryzacji Anna Streżyńska.

 

„Mam przekonanie, że tworzymy zupełnie nowy etap w historii relacji między administracją publiczną a obywatelem, i jest to krok w bardzo dobrym kierunku” – podkreślił obecny na konferencji wicepremier Mateusz Morawiecki.

Profil zaufany to bezpłatna metoda uwierzytelnienia obywateli w systemach e-administracji (m.in. ePUAP, CEIDG, ZUS, ale też np. EMP@TIA – MPiPS); posługując się nim można drogą elektroniczną złożyć wniosek np. o wydanie dowodu osobistego, odpisu aktu stanu cywilnego, założyć firmę, wyrejestrować samochód bez konieczności wychodzenia z domu.

Sam profil zaufany to zestaw specjalnych danych, które identyfikują obywatela w systemach informatycznych e-administracji.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Jedna kompania na powiat. Wojsko szykuje nową koncepcję obrony terytorialnej

pepson/tylkotu.pl

Do kwietnia, a może wcześniej, powinna być gotowa koncepcja wojsk obrony terytorialnej. Będą one piątym rodzajem sił zbrojnych i równorzędnym partnerem dla armii zawodowej – zapowiada płk Krzysztof Gaj ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Siły zbrojne mają obecnie 30 batalionów obrony terytorialnej, w całości złożonych z żołnierzy rezerwy. Oznacza to, że jest przygotowane uzbrojenie i sprzęt dla tych oddziałów, a żołnierze zostaną powołani w razie potrzeby.

Były doradca szefa MON Antoniego Macierewicza, a od niedawna szef Zarządu Organizacji i Uzupełnień SG WP płk Krzysztof Gaj podkreśla jednak, że jednostki obrony terytorialnej muszą istnieć realnie już w czasie pokoju.

„Jeżeli dana jednostka nie istnieje w czasie pokoju, to są marne szanse, żeby ona zaistniała w czasie wojny. Przykład kampanii wrześniowej pokazuje, że jednostki, które istniały w czasie pokoju, przeważnie dobrze lub bardzo dobrze dawały sobie radę w czasie wojny, a te, które dopiero formowano, nie zawsze” – powiedział Gaj w rozmowie z PAP.

Zorganizowanie obrony terytorialnej kraju Macierewicz, niedługo po objęciu funkcji szefa MON, wymienił jako jedno ze swoich najistotniejszych zadań. Zapowiedział wówczas, że w perspektywie roku MON zamierza doprowadzić do zorganizowania i uruchomienia na granicy wschodniej co najmniej trzech brygad.

Jak powiedział płk Gaj, wojsko będzie starało się do końca 2016 r. nie tylko powołać dowództwa tych brygada, ale i ukompletować bataliony. Dodał, że w pierwszej kolejności powstaną brygady na północnym wschodzie Polski. Wojsko zastanawia się jeszcze, które garnizony wybrać. Docelowo brygad obrony terytorialnej różnych typów ma być kilkanaście.

W Sztabie Generalnym trwają obecnie prace nad koncepcją obrony terytorialnej. „Chcielibyśmy, aby nie później niż w kwietniu te prace się zakończyły” – powiedział płk Gaj.

Zastrzegł, że póki koncepcja nie będzie gotowa, za wcześnie na podawanie dokładnych liczb, jednak obrona terytorialna miałaby w czasie pokoju liczyć kilkanaście tysięcy żołnierzy, a na czas wojny rozrastać się do wielokrotnie większych rozmiarów.

Jak zapowiadał szef MON, wojska obrony terytorialnej będą nowym, piątym rodzajem sił zbrojnych – obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. „Oznacza to, że powstaje równorzędny partner wojsk operacyjnych, a nie młodszy brat czy +wojsko trzeciej kategorii+” – wyjaśnił płk Gaj. Przyznał, że byłoby to rozwiązanie unikatowe, ale – jak podkreślił – dostosowane do realiów krajowych.

Ochotnicy, którzy chcieliby służyć w obronie terytorialnej, na co dzień będą żyć i pracować w cywilu. Co jakiś czas mają zakładać mundury, by szkolić się i ćwiczyć. „Ideałem byłoby, gdyby się znalazły środki finansowe i rozwiązania prawne, które by pozwoliły na szkolenie weekendowe dwa dni w miesiącu” – powiedział płk Gaj. „Będzie nam przyświecał cel, żeby cały batalion lub jego część jechały na poważniejsze ćwiczenia na poligonie raz w roku, np. na dwa tygodnie” – dodał.

Płk Gaj podkreślił, że dla żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych szkolenie w trybie weekendowym byłoby niczym więcej jak podtrzymywaniem nawyków. Natomiast w przypadku członków rozmaitych organizacji i grup proobronnych wojsko jest w stanie powołać ich na około dwutygodniowe ćwiczenia, by sprawdzić ich umiejętności i zdecydować, czy wystarczą im cykliczne szkolenia jak żołnierzom NSR i innym rezerwistom, czy też taki ochotnik potrzebuje dodatkowego przeszkolenia w jakimś konkretnym ograniczonym zakresie. Z kolei kandydaci bez żadnego doświadczenia wojskowego powinni trafić do szkolenia przygotowawczego podobnie jak kandydaci do służby zawodowej.

Jak mówi płk Gaj, wojska obrony terytorialnej powinny składać z dwóch filarów. Pierwszy z nich to komponent „pozostający w danym miejscu”. Ma on składać się z pododdziałów różnego typu, specjalizujących się w takich zadaniach jak np. ochrona ważnej infrastruktury, likwidowanie grup dywersyjnych przeciwnika, jeśliby przeniknęły na nasze tyły, albo działania na tyłach przeciwnika, jeśli jego wojska wkroczyłyby w głąb naszego terytorium i opanowały jego część.

Autorzy koncepcji przyjmują, że średnio jedna kompania tego komponentu obrony terytorialnej będzie przypadała na powiat. Będzie to lekka piechota wyposażona nie tylko w broń osobistą, ale i cięższe uzbrojenie – karabiny maszynowe, moździerze, granatniki, a także broń przeciwpancerną o większych możliwościach. Wspierać ją będą elementy łączności, zabezpieczenia technicznego i medycznego oraz pododdziały zaopatrujące. Jak mówił płk Gaj w listopadzie 2015 r. na posiedzeniu sejmowej komisji obrony, w czasie wojny ten komponent mógłby liczyć w przybliżeniu ok. 46 tys. żołnierzy.

Więcej: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
Źródło: http://kurier.pap.pl/depesza/160521/Jedna-kompania-na-powiat–Wojsko-szykuje-nowa-koncepcje-obrony-terytorialnej