0

Rekordowe wyniki polskich lotnisk

Polskie porty lotnicze w ubiegłym roku obsłużyły blisko 34 mln pasażerów – poinformował w środę prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson. To o 12 proc. więcej niż w 2015 roku. Liderem jest warszawskie Lotnisko Chopina, a najwięcej pasażerów przewiózł PLL LOT.

Najwięcej pasażerów obsłużyło warszawskie Lotnisko Chopina z wynikiem 2,8 mln pasażerów, uzyskując pozycję lidera. To o 1,6 mln więcej podróżnych niż w 2015 roku. Jeśli chodzi o porty regionalne, najlepiej poradziło sobie lotnisko Kraków-Balice z prawie 5 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 18,2 proc. więcej podróżnych niż w 2015 roku.

„Dobre wyniki zawdzięczamy przede wszystkim Polskim Liniom Lotniczym LOT, które po restrukturyzacji aktywnie rozbudowują siatkę połączeń oraz przewoźnikom niskokosztowym – Ryanair i Wizz Air” – powiedział Samson.
Jak dodał, realne wyniki są powyżej prognoz, które ULC wykonywał w roku 2012. „Przewidujemy, że w roku 2030 polskie lotniska obsłużą 60 mln pasażerów” – wskazał Samson.

Z danych ULC wynika, że PLL LOT w 2016 roku obsłużył 6 mln 812 tys. pasażerów, co oznacza o 1 milion więcej niż w 2015 roku. Prezes wyjaśnił, że LOT w 2016 roku rozwijał swoją siatkę połączeń, szczególnie jeśli chodzi o połączenia dalekodystansowe. Polski przewoźnik bądź wznowił wiele połączeń m.in. Zurych, Barcelona, czy Ateny, oraz zwiększył oferowanie.

W ubiegłym roku Polacy najchętniej w ruchu regularnym latali do Wielkiej Brytanii, a następnie do Niemiec, Norwegii i Włoch. W przypadku ruchu czarterowego międzynarodowego najchętniej Polacy wybierali się do Grecji, Hiszpanii, Bułgarii.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mm/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

[paylane_plugin]

0

Polskie miasta się wyludniają. Które najbardzie

Polskie miasta się wyludniają. Obecnie niespełna 61 proc. Polaków mieszka w miastach, a ośrodków powyżej 100 tys. mieszkańców jest mniej niż było – powiedziała PAP geograf prof. Daniela Szymańska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Procesy wyludniania dotyczą głównie dużych ośrodków, co można w największym stopniu zaobserwować np. w Łodzi i Poznaniu. Są też takie, które jak magnes przyciągają nowych mieszkańców np. Warszawa, Rzeszów.

„Trendem ogólnoświatowym jest cały czas napływ ludności do miast. W większości krajów świata ludzie cały czas podążają do ośrodków miejskich. W państwach bogatszych, które przeszły już transformację, mają rozwinięte usługi wyższego rzędu – wiele osób przemieszcza się na ich obrzeża, w strefę podmiejską. Te procesy nazywamy suburbanizacją” – wyjaśniła prof. Szymańska z Katedry Studiów Miejskich i Rozwoju Regionalnego UMK.

Obecnie w Polsce jest 38 miast liczących ponad sto tysięcy mieszkańców, a kiedyś było ich 41.

„Kiedy ośrodki miejskie się uprzemysławiały wiele osób przenosiło się tam ze wsi. Później, gdy zaczęliśmy się troszeczkę bogacić, ludność nie chcąc kupować mieszkań w dużych skupiskach ludzi budowała się na obrzeżach, gdyż było to tańsze, a jednocześnie zgodne z naturą i zrównoważonym rozwojem. Te osoby nie straciły jednak kontaktu z miastem” – zaznaczyła.

Z danych statystycznych wynika, że osoby przeprowadzające się na wieś lub do miasteczek nie wybierają miejscowości oddalonych daleko od centrów. „Kiedyś istniało w naszym kraju takie określenie jak +miasteczko+. Teraz wraca się do jego używania, chociaż przez pewien okres było ono zapomniane” – dodała geograf.

„Często mówi się, że powstają młode pierścienie dużych miast, bowiem ten trend dotyczy głównie ludzi młodych, którzy wzięli kredyty, pobudowali się i często w suburbiach założyli swoją nową działalność. Oni ożywiają i aktywizują te nowo zasiedlone przestrzenie, co jest zjawiskiem korzystnym” – wskazała.

Prof. Szymańska zauważyła, że „często władze starają się wyhamowywać ten proces i aktywizować miejscowości, zachęcać ludzi do powrotu”. „W miastach tworzy się nowe przestrzenie, wdraża się programy wspierające przedsiębiorczość i aktywność zawodową, uszlachetnia się ich centra, rewitalizuje, zmienia się charakter funkcjonalny, powstają nowe tereny zieleni. Część osób wraca. Ten proces nazywamy gentryfikacją – tj. uszlachetnieniem” – mówiła.

Maleje liczba mieszkańców miast. Obecnie w mieszka w nich niespełna 61 proc. ludności, a było to już 68 proc.

„Nie oznacza to, że nie wzrasta poziom zurbanizowania. Wszystkie przestrzenie, tak wiejskie, jak i miejskie, w krajach wysokorozwiniętych się urbanizują. Gdybyśmy zliczyli całą ludność zurbanizowaną tych krajów, to wyszłoby nam, blisko 90 proc. ludności” – podkreśliła prof. Szymańska.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Sieć szpitali. Sejm znowelizował ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej

Sejm uchwalił nowelizację wprowadzającą tzw. sieć szpitali. „Ta ustawa stabilizuje sytuację szpitali, a przez to zabezpiecza interesy pacjentów” – przekonywał przed głosowaniem minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Za nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych głosowało 230 posłów, 209 było przeciw, pięciu wstrzymało się od głosu.

Zgodnie z nowymi przepisami utworzony zostanie system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), czyli tzw. sieć szpitali. W sieci będą mogły znaleźć się placówki, które od co najmniej dwóch lat mają umowę z NFZ i w których funkcjonuje izba przyjęć, albo szpitalny oddział ratunkowy (drugiego warunku nie będą musiały spełniać szpitale ogólnopolskie, onkologiczne i pulmonologiczne).

Placówki znajdujące się w sieci będą podzielone na kilka różnych poziomów systemu zabezpieczenia. Pierwszy stopień to głównie szpitale powiatowe, drugi – ponadpowiatowe, a trzeci – wojewódzkie. Kolejne poziomy to szpitale: pediatryczne, ogólnopolskie, onkologiczne i pulmonologiczne. Placówki zakwalifikowane do sieci będą miały gwarantowaną umowę z NFZ. Sieć będzie też obejmować m.in. ambulatoryjną opiekę specjalistyczną w przychodniach przyszpitalnych oraz nocną i świąteczną opiekę zdrowotną.

Na funkcjonowanie tego systemu przeznaczonych będzie ok. 91 proc. środków, z których obecnie finansowane jest leczenie szpitalne. Pozostałe 9 proc. będzie przeznaczone na konkursy świadczeń, do których będą mogły przystąpić zarówno placówki, które nie zakwalifikowały się do sieci, jaki i szpitale sieciowe, które będą chciały otrzymać finansowanie np. na funkcjonowanie dodatkowych oddziałów.

Pierwsze wykazy szpitali zakwalifikowanych do sieci w każdym województwie będą ogłaszane nie później niż do 27 czerwca br. Do 26 września zostaną one uzupełnione o podmioty lecznicze, które powstaną w wyniku połączenia dwóch lub więcej podmiotów. Wykazy będą obowiązywały od 1 października 2017 r. przez kolejne 4 lata.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny

woj/Kurier PAP
Jane Doe

0

Absolwenci tych studiów są rozchwytywani. Rząd wesprze kształcenie dualne

Model kształcenia dualnego może liczyć na nasze wsparcie – zapewnił w poniedziałek w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Lesznie minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Wicepremier podkreślił wagę tego typu uczelni dla rynku pracy i lokalnych społeczności.

Na konferencji prasowej po spotkaniu z władzami leszczyńskiej uczelni, szef resortu nauki podkreślił, że absolwenci studiów dualnych – czyli polegających na połączeniu teorii z praktyką – „są rozchwytywani na rynku pracy”. Przypomniał, że PWSZ w Lesznie była prekursorem tego modelu kształcenia w Polsce.

Zdaniem ministra warto zastanowić się nad rozwiązaniami ustawowymi, które będą „jeszcze bardziej zachęcały uczelnie i przedsiębiorców do współpracy w procesie kształcenia”. Przyznał, że ma świadomość, iż taka forma studiów generuje większe koszty. „Jeżeli możliwości przyszłego budżetu na to pozwolą, będziemy się starali dofinansowywać takie studia” – zapewnił.

Gowin podkreślił przy tym wagę PWSZ dla lokalnych społeczności. Jak ocenił, są one „bardzo ważnym elementem poczucia dumy, patriotyzmu lokalnego”, mogą też być kuźnią lokalnych elit.

„Chcę otworzyć ustawową możliwość dodatkowego finansowania uczelni przez samorządy. Te dodatkowe środki będą pozwalały profilować daną uczelnię jeszcze bardziej pod potrzeby regionalnego rynku pracy. Chodziłoby tu przede wszystkim o PWSZ – zwłaszcza one, ulokowane w większości w byłych miastach wojewódzkich są szczególnie ważne dla lokalnych samorządów” – zapowiedział wicepremier.

Rektor PWSZ w Lesznie prof. Maciej Pietrzak powiedział PAP, że wprowadzone kilka lat temu studia dualne świetnie się sprawdzają i są cenione przez studentów.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Nie(ład) przestrzenny. NIK krytycznie o zarządzaniu przestrzenią przez gminy

pepson/tylkotu.pl

Niekontrolowana urbanizacja, lokowanie inwestycji na obszarach zagrożonych powodzią, brak pełnej ochrony zabytków przyrody, dewastacja ładu przestrzennego i niska ocena atrakcyjności polskich miast dla inwestorów, to skutki wadliwie zarządzanej przestrzeni – ocenia NIK.

„Funkcjonujący system planowania i zagospodarowania przestrzennego nie zapewnia racjonalnego gospodarowania przestrzenią, jako dobrem publicznym. Polska przestrzeń jest źle zarządzana, a chaos i brak ładu przestrzennego negatywnie wpływają na szeroko rozumianą jakość życia mieszkańców.

Skutki wadliwie zarządzanej przestrzeni to m.in.: niekontrolowana urbanizacja, lokowanie inwestycji na obszarach zagrożonych powodzią, brak pełnej ochrony zabytków przyrody, dewastacja ładu przestrzennego oraz niska ocena atrakcyjności polskich miast dla inwestorów” – poinformowała we wtorek Najwyższa Izba Kontroli w komunikacie na temat gospodarowania przestrzenią gminy jako dobrem publicznym.

Jak dodano, „w ocenie NIK bezzwłocznie należy podjąć działania prowadzące do zmiany systemu planowania i zagospodarowania przestrzennego w Polsce, w ramach którego możliwe byłoby wypracowanie kompromisu pomiędzy interesem społeczności lokalnej zapewnianiającym wysoką jakość życia (dostęp do oświaty, kultury, usług, transportu, itp.), interesami inwestorów gwarantującymi gminie rozwój, dochody podatkowe oraz potencjalne miejsca pracy, a także wymogami niezbędnymi dla zachowania wartości przyrodniczych, historycznych i kulturowych”.

Według Izby w Polsce dla gospodarowania przestrzenią jako dobrem publicznym, niezbędny jest system, w którym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, określające kluczowe uwarunkowania w procesie kształtowania ładu przestrzennego, powinno być wiążące przy ustalaniu lokalizacji inwestycji na podstawie decyzji administracyjnej.

Ponadto, „miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego powinny odgrywać główną rolę w procesie kształtowania ładu przestrzennego, a ich opracowanie powinno być obligatoryjne, co najmniej dla terenów objętych ochroną przyrody, krajobrazu i zabytków oraz przeznaczonych na realizację zadań gmin, w tym przeznaczonych pod inwestycje celu publicznego dla obszarów przestrzeni publicznej oraz dla obszarów zagrożonych klęskami żywiołowymi”.

Zdaniem NIK decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu nie mogą być sprzeczne z ustaleniami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, a okres ich obowiązywania powinien być ograniczony.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

W 2017 r. przybędzie rekordowo dużo emerytów. Prezes ZUS: to duże wyzwanie

pepson/tylkotu.pl

ZUS w tym roku może otrzymać nawet 550 tys. wniosków o emeryturę, z czego ponad 300 tys. po obniżeniu wieku emerytalnego – szacuje w rozmowie z PAP prezes Zakładu prof. Gertruda Uścińska. To największe wyzwanie stojące przed ZUS w ostatnich latach – przypomina.

Od 1 października obniżony zostanie wiek emerytalny – kobiety będą mogły przejść na emeryturę, gdy ukończą 60, a mężczyźni 65 lat życia. Prof. Uścińska chce jednak przekonywać przyszłych emerytów, by odłożyli decyzję o skorzystaniu ze swojego prawa i przeszli na emeryturę później, jeżeli jest praca i zdrowie pozwala na kontynuowanie zatrudnienia.

Prezes ZUS zapewnia, że przygotowania do tego wyzwania już trwają. W ostatnim kwartale zapewne wydłużą się godziny pracy placówek ZUS i zwiększy się obsada sal obsługi klienta. W Zakładzie trwa już analiza i – jeżeli to konieczne – porządkowanie kont osób, które nabędą prawo emerytalne w związku z nowelizacją ustawy. Pierwsze wnioski będzie można złożyć już we wrześniu – 30 dni przed zmianą.

PAP: Przed panią profesor największe zadanie. Czy 1 października wszystkie placówki ZUS przeżyją oblężenie klientów? Zostaniecie zarzuceni wnioskami o emeryturę?

Uścińska: Standardowo w ostatnich latach wydawaliśmy ok. 200 tys. decyzji o przyznaniu emerytury. W tym roku miało to być między 220 a 240 tys. decyzji, jednak w związku z wejściem w życie ustawy obniżającej wiek emerytalny szacujemy, że dodatkowo o emeryturę może wystąpić ok. 331 tys. osób. Zatem w sumie spodziewamy się wpływu nawet 550 tys. wniosków. W historii ZUS jest to pierwsza taka sytuacja, żeby obsłużyć taką liczbę wniosków w jednym roku.

Musimy zważyć na to, że te dodatkowe 330 tys. wniosków może trafić do nas tylko w ostatnim kwartale – od 1 października do końca grudnia. To wielka liczba i musimy być przygotowani, że dokumenty złożą wszyscy uprawnieni. Zgodnie z obecną tendencją w Polsce, ok. 83 proc. osób, które uzyskują prawa emerytalne składa od razu wniosek o świadczenie, natomiast ok. 11 proc. z nich składa wniosek w ciągu roku od nabycia uprawnień. Jedynie ok. 6 proc. osób decyduje się odłożyć tę decyzję na dłużej niż rok.

Przygotowania do 1 października trwają w Zakładzie już od dłuższego czasu. Najpierw przeprowadziliśmy analizy finansowe skutków obniżenia wieku emerytalnego. W latach 2017-21 mówimy o łącznej kwocie ok. 55 mld zł. Pamiętajmy przy tym, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych jest dofinansowywany z budżetu. W ostatnich latach była to kwota wynosząca średnio ok. 43 mld zł.

Obecnie przygotowujemy wytyczne i interpretacje nowych przepisów dla naszych oddziałów w całym kraju. Wkrótce rozpoczynamy szkolenia pracowników.

PAP: Nowe przepisy to nie obowiązek przechodzenia na emeryturę, a prawo emeryta.

Uścińska: Oczywiście, emerytura w Polsce jest prawem a nie obowiązkiem. Dlatego chcemy przeprowadzić akcję edukacyjną pod hasłem „Emerytura – Twoje prawo”. Będziemy mówić, że nikt nie musi od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego odchodzić z rynku pracy i wygaszać swojej aktywności. Jest to niezwykle istotne, biorąc pod uwagę fakt, że mamy w Polsce system zdefiniowanej składki, w którym emerytura zależy od wartości wpłaconych składek oraz wieku, w którym rozpoczynamy pobieranie świadczenia. Im więcej uzbieramy kapitału emerytalnego oraz później przejdziemy na emeryturę, tym większe otrzymamy świadczenie.

Chcemy, żeby przed podjęciem decyzji nasi klienci skorzystali z wiedzy pracowników ZUS. W czerwcu w salach obsługi klientów będą doradcy emerytalni. Ich zadaniem będzie pomoc w podjęciu decyzji, kiedy przejść na emeryturę. Wyjaśnią, podpowiedzą, przedstawią stan naszego konta emerytalnego w ZUS i obliczenia, co nam da finansowo dłuższa aktywność zawodowa.

To obliczenie nie jest takie skomplikowane, bo jeśli mamy założone konto na Platformie Usług Elektronicznych ZUS, sami w domu możemy sobie wyliczyć korzyści z dalszego odkładania składek.

Emerytura to proste równanie. W liczniku ułamka wstawiamy zebrane i zwaloryzowane składki na koncie, subkoncie oraz kapitał początkowy, jeśli go mamy, a w mianowniku – średnią długość życia na emeryturze, dla naszego wieku, podawaną przez Główny Urząd Statystyczny w specjalnej tablicy trwania życia. Im więcej w liczniku i mniej w mianowniku, tym emerytura wyższa.

I tak, kobieta, która w wieku 60 lat otrzymałaby świadczenie w wysokości ok. 1,7 tys. zł, pracując pięć lat dłużej otrzyma 600 zł więcej. Niedługo kalkulator emerytalny, podobny do tego dostępnego po zalogowaniu na PUE, pojawi się również na stronie głównej zus.pl, tak by można było z niego skorzystać nawet nie mając konta na PUE.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Ubóstwo energetyczne – na czym polega

W Polsce ubóstwo energetyczne dotyka 9,6 proc. gospodarstw domowych, czyli ponad 4 mln osób – mówi PAP Aleksander Szpor z Instytutu Badań Strukturalnych. W Anglii ten wskaźnik wynosi 10,6 proc., tzn. dotyczy blisko 2,4 mln ludzi.

Z badań IBS wynika, że ubóstwem energetycznym najbardziej zagrożone są osoby samotne mieszkające w dużych domach na wsi, lokatorzy starych, komunalnych kamienic w miastach, rodziny wielodzietne mieszkające w dużych wiejskich domach, oraz ubodzy mieszkańcy wolnostojących domów na wsi i w małych miejscowościach.

Ekspert Instytutu Badań Strukturalnych Aleksander Szpor w rozmowie z PAP przyznaje, że jest pewien problem z „operacyjną definicją ubóstwa energetycznego uniwersalną dla wszystkich krajów”.

„Przyjęliśmy, że ubóstwo energetyczne to zjawisko polegające na doświadczaniu trudności w zaspokojeniu podstawowych potrzeb energetycznych w miejscu zamieszkania za rozsądną cenę – powiedział PAP.

W praktyce, chodzi więc o ogrzewanie oświetlenie, przygotowywanie posiłków i użytkowanie podstawowych sprzętów AGD i RTV.

Na pytanie o skalę zjawiska Szpor podkreśla, że zależy ono od zastosowanych miar. W pracach Instytutu analizowano m.in. dwie z nich: subiektywną i obiektywną. Miary subiektywne opierają się na deklaracjach osób, które same stwierdzają, że mieszkają w mieszkaniach niewystarczająco ciepłych zimą. Istnieje też miara obiektywna – Instytut w swych badaniach zaproponował stworzoną w Wielkiej Brytanii LIHC (ang. Low Income High Costs), opartą na danych dotyczących dochodów i wydatków na energię.

„Osoby ubogie energetycznie w praktyce borykają się więc z problemem mieszkania w zimnie, lub z problemem zbyt wysokich kosztów energii. W drugim przypadku gospodarstwo ma do wyboru świadome odkładanie opłaty rachunku lub rezygnację z zaspokojenia innych potrzeb – zakupu żywności, lekarstw czy potrzeb edukacyjnych” – wyjaśnił.

Z najnowszych badań Instytutu dotyczących 2014 r. wynika, że ubóstwem energetycznym mierzonym wskaźnikiem LIHC zagrożonych było 4,4 mln osób w 9,6 proc. gospodarstw domowych w Polsce.

We Francji w 2015 roku ubóstwo energetyczne mierzone miarą LIHC dotyczyło 9,2 proc. osób, a w Anglii (nie mylić z Wielką Brytanią) wynosiło w 2014 r. 10,6 proc. gospodarstw domowych, czyli 2,38 mln osób.

Eksperci Instytutu wyliczyli, że gospodarstwa domowe ponoszące zbyt wysokie wydatki na energię w porównaniu do dochodów (miara obiektywna LIHC) to częściej mieszkańcy wsi niż mieszkańcy miast (62 proc. gospodarstw ubogich energetycznie to gospodarstwa wiejskie), mieszkańcy domów jednorodzinnych (65 proc.) częściej niż mieszkańcy bloków lub kamienic, gospodarstwa domowe pracowników fizycznych (29 proc.), emerytów (21 proc.) i rolników (14 proc.) częściej niż pozostałe grupy społeczne.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Najbogatszym powiatem jest Warszawa, najbiedniejszym powiat kazimierski

Najzamożniejszym powiatem jest Warszawa, a najbiedniejszym powiat kazimierski – wynika z danych resortu finansów.

Ministerstwo Finansów opublikowało wskaźniki dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca dla wszystkich powiatów w Polsce na 2017 r. (wskaźnik P), wyliczone na podstawie informacji o dochodach podatkowych za 2015 r. wg stanu na 30 czerwca 2016 r.

Jak wynika z danych, średnie dochody podatkowe na jednego mieszkańca dla wszystkich powiatów w kraju wyliczono na 216,38 zł. Spośród 380 powiatów, jedynie 82 odnotowały dochody podatkowe przekraczające średnią. Wpływy najbardziej do niej zbliżone uzyskał powiat oświęcimski z woj. małopolskiego (218,30 zł per capita). Podobne wartości wskaźnika odnotowano w powiecie gliwickim z woj. śląskiego (221,63 zł) i w Świnoujściu (221,80 zł).

Najzamożniejszym powiatem, według danych Ministerstwa Finansów, jest Warszawa, której dochody podatkowe wyniosły 582,54 zł na mieszkańca. Drugie miejsce w rankingu zajął powiat piaseczyński z woj. mazowieckiego z dochodami rzędu 490,21 zł, a trzecie – powiat warszawski zachodni (444,17 zł). Zaraz za nim uplasowało się miasto na prawach powiatu Sopot (441,47 zł) oraz mazowiecki powiat pruszkowski (411,15 zł). Kolejne miejsca zajęły: Poznań (371, 53 zł), powiat polkowicki z woj. dolnośląskiego (370,31 zł), grodziski z woj. mazowieckiego (354,78 zł) i Katowice (353,74 zł).

Tymczasem najniższe dochody z podatków osiągnął powiat kazimierski z woj. świętokrzyskiego. Wpływy te wyniosły 75,33 zł per capita, czyli nieznacznie więcej niż dwa lata wcześniej (61,7 zł). Niskim wskaźnikiem dochodów podatkowych na jednego mieszkańca odznaczył się też powiat moniecki z woj. podlaskiego (79,95 zł), a także powiat chełmski z woj. lubelskiego (83,16 zł) oraz kolneński z woj. podlaskiego (87,5 zł).

W porównaniu z sytuacją finansową sprzed dwóch lat, największy awans w rankingu odnotował powiat zielonogórski (woj. lubuskie), który powiększył dochody podatkowe per capita o 80,42 zł, ze 154,22 zł do 234,64 zł. Wartość tego wskaźnika wzrosła znacząco również w powiecie piaseczyńskim (woj. mazowieckie), gdzie wpływy z dochodów zwiększyły się o 66,59 zł zł i wyniosły 490,21 zł na mieszkańca.

Z kolei spadek dochodów podatkowych, z 395,63 per capita do 370,31 zł, dotyczył powiatu polkowickiego (woj. dolnośląskie). Ubytki w dochodach odnotowano również w Zielonej Górze, powiecie gostyńskim (woj. wielkopolskie) i zambrowskim (woj. podlaskie).

Więcej informacji na temat racjonalnego zarządzania budżetami lokalnymi mogą uzyskać Państwo z wykładów i publikacji w ramach V edycji Samorządowej Akademii Finansów – projektu szkoleniowego realizowanego przez PAP we współpracy z NBP w ramach programu edukacji ekonomicznej.

PEŁNY RANKING NAJBOGATSZYCH I NAJBIEDNIEJSZYCH POWIATÓW W POLSCE

0

Aaa więzień szuka pracy. W Lubelskiem akcja promująca zatrudnianie osadzonych

Przeprowadzenie akcji promującej zatrudnianie więźniów oraz uruchomienie strony internetowej i informacji telefonicznej, które będą to ułatwiać, przewiduje projekt rozpoczęty w Lubelskiem.

O możliwości zwiększenia zatrudnienia więźniów rozmawiali w poniedziałek w Lublinie m.in. przedstawiciele Służby Więziennej i pracodawcy.

„Pomysł polega na tym żeby promować zatrudnienie osadzonych. Jest z tym problem. Przedsiębiorcy nie wiedzą, że mogą zatrudniać więźniów i na jakich zasadach, a są one korzystne, bo jeżeli zatrudniają skazanych to płacą mniejszy podatek” – powiedział inicjator projektu, dyrektor diecezjalnego Radia eR w Lublinie, ks. Mieczysław Puzewicz.

Spośród ponad 4 tys. więźniów osadzonych w ośmiu więzieniach i aresztach śledczych w woj. lubelskim pracuje – głównie nieodpłatnie – niespełna połowa. To najwięcej w kraju. Poza murami więziennymi pracuje około 600 osadzonych, z których tylko niecałe 250 – odpłatnie.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
ban/Kurier PAP

http://kurier.pap.pl/depesza/165350/Aaa-wiezien-szuka-pracy–W-Lubelskiem-akcja-promujaca-zatrudnianie-osadzonych

0

Kupowanie biletów autobusowych w kiosku przejdzie do historii? Powstała nowa aplikacja

pepson/tylkotu.pl

Aplikacja mobilna pozwalająca na poruszanie się komunikacją miejską bez konieczności kasowania kupionego biletu powstała w trakcie wydarzenia Kontakt.io – Beacon Valley Hackathon. System działa w oparciu o beacony, czyli niewielkie nadajniki, które komunikują się ze smartfonem.

JustTravel działa w oparciu o technologię Bluetooth Low Energy (BLE). Urządzenie mobilne odbiera sygnał od beaconów BLE umieszczonych w autobusach i tramwajach. Gdy użytkownik wejdzie do pojazdu i znajdzie się w zasięgu działania miniaturowego nadajnika, aplikacja automatycznie kupi mu bilet.

Jak tłumaczą twórcy programu Patryk Serek i Paweł Kazimierowicz, uczestnicy wydarzenia Beacon Valley Hackathon, nie ma znaczenia, czy podróż będzie wymagać biletu 20- czy 40-minutowego – jeżeli przejazd zajmie więcej czasu, bilet zostanie automatycznie przedłużony. „Aplikacja nie bierze pod uwagę tego, ile przejazd powinien trwać teoretycznie, ale to ile użytkownik faktycznie porusza się środkami komunikacji miejskiej” – zaznaczyli.

Więcej w Codziennym Serwisie Informacyjnym PAP
ban/Kurier PAP
Źródło: http://kurier.pap.pl/depesza/165033/Kupowanie-biletow-autobusowych-w-kiosku-przejdzie-do-historii–Powstala-nowa-aplikacja