0

Rozpoczęcie Brexitu. W.Brytania i Komisja Europejska gotowe do negocjacji

Brytyjski rząd zapowiedział rozpoczęcie Brexitu na 29 marca. Szef Rady Europejskiej chce przygotować projekt wytycznych w ciągu dwóch dni od notyfikacji.

Premier Theresa May wyśle list rozpoczynający procedurę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w środę 29 marca – poinformowało w poniedziałek Downing Street. „To najważniejsze negocjacje naszego pokolenia” – ocenił minister ds. Brexitu David Davis.

Rzecznik szefowej brytyjskiego rządu dodał, że May, która w poniedziałek przebywa z wizytą w Irlandii Północnej, planuje przed wysłaniem listu odwiedzić pozostałe kraje składowe Wielkiej Brytanii: Walię i Szkocję, a także zaznaczył, że wbrew medialnym spekulacjom rząd nie planuje przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

„Cele negocjacyjne tego rządu są jasne: chcemy porozumienia korzystnego dla wszystkich narodów i regionów Wielkiej Brytanii, ale także dla całej Europy; nowego, pozytywnego partnerstwa między nami a przyjaciółmi i sojusznikami w Unii Europejskiej” – dodał Davis.

KE zadeklarowała gotowość do otwarcia negocjacji. „Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia negocjacji, czekamy na list” – powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Margaritas Schinas.

Jak wyjaśnił, pierwszym krokiem po notyfikacji będzie przyjęcie wytycznych przez Radę Europejską, czyli szefów państw i rządów UE. Spotkanie to zwoła przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Nie ma jeszcze oficjalniej daty, jednak źródła w Brukseli informowały wcześniej, że spotkanie 27 liderów państw unijnych w tej sprawie może się odbyć 6 kwietnia. Inne źródła jako możliwą datę wskazywały 3 maja.

Tusk poinformował na Twitterze, że w ciągu 48 godzin od otrzymania notyfikacji o zamiarze wyjścia Wielkiej Brytanii z UE przedstawi projekt wytycznych dla 27 krajów członkowskich w tej sprawie.

Po przyjęciu wytycznych przez „27” Komisja Europejska ma bezzwłocznie wydać rekomendacje, by rozpocząć rozmowy. Następnie przedstawiciele państw członkowskich podejmą formalną decyzję o otwarciu rokowań, przyjmując mandat do prowadzenia negocjacji dla Komisji Europejskiej. Wcześniej ustalono, że głównym negocjatorem będzie francuski polityk, były unijny komisarz Michel Barnier.

Zgodnie z zapisami Traktatu Lizbońskiego rozmowy powinny potrwać dwa lata, co oznacza, że – o ile nie dojdzie do jednomyślnego przedłużenia terminu przez wszystkie państwa członkowskie – Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej 29 marca 2019 roku.

Zgodnie z zapowiedziami polityków kwestia przyszłych praw obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym niespełna miliona Polaków, będzie wśród pierwszych tematów podjętych w trakcie negocjacji.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny

woj/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

 

[Pay with PayLane]

[donation]

0

Zasady postępowania z flagą narodową

pepson/tylkotu.pl

Na terenie naszego kraju flaga państwowa Rzeczypospolitej Polskiej ma zawsze pierwszeństwo – zauważył zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego Sławomir Stalmach.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wydało broszurę, w której zostały opisane zasady postępowania z flagą narodową. „Szczegółowe zasady postępowania z tak zwanymi weksyliami, czyli znakami rozpoznawczymi, w tym flagami, sztandarami, proporczykami itd. zostały opisane w specjalnej broszurze, rodzaju +instrukcji obsługi+, która może się okazać niezwykle przydatna dla każdego rodzaju urzędu publicznego i samorządowego w kraju” – zauważył wiceszef NIST.

Jak dodał, z broszury można się dowiedzieć, że na terenie naszego kraju flaga państwowa Rzeczypospolitej Polskiej ma zawsze pierwszeństwo przed wszystkimi innymi flagami. Jeśli eksponuje się na masztach więcej flag, flagę państwową RP podnosi się (wciąga na maszt) jako pierwszą i opuszcza jako ostatnią.

„Flaga może pozostawać na maszcie od świtu do zmroku. Jeśli ma pozostać dłużej, muszą być odpowiednio oświetlone. Nie powinno się podnosić i wywieszać flagi w dni deszczowe i przy bardzo silnym wietrze. W czasie burzy, bardzo silnego wiatru lub śnieżycy flagi należy jak najszybciej opuścić i zdjąć. Flaga nigdy nie może dotknąć podłogi, ziemi, bruku lub wody” – wyliczył Stalmach.

Jak zaznaczył, w broszurze został opisany sposób ekspozycji flagi, proporców, proporczyków itd., ale także wskazanie dla kibiców. „Powszechny stał się zwyczaj umieszczania na barwach narodowych nazw miejscowości, z których przyjeżdżają kibice na zawody sportowe (na przykład w skokach narciarskich), aby jednak nie naruszać zasad, powinny to być barwy narodowe, a nie flagi o proporcji 5:8” – zauważył Stalmach.

Broszura jest do pobrania nieodpłatnie tutaj

W przypadku więcej niż jednej flagi w rzędzie, półkolu lub kole, kolejność uzależniona jest od ich miejsca w następującej hierarchii:

1. Flaga państwowa Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Flaga innego państwa.

3. Flaga województwa.

4. Flaga powiatu.

5. Flaga gminy (miasta, gminy miejsko-­wiejskiej, gminy wiejskiej).

6. Flaga Europejska.

7. Flaga organizacji międzynarodowej (np. flaga ONZ, flaga NATO).

8. Flaga służbowa (np. Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Poczty Polskiej, straży miejskiej).

9. Flaga instytucji, firmy, organizacji, uczelni, szkoły, klubu sportowego itp.

10. Flaga grupy narodowościowej, flaga okolicznościowa.

Hierarchii tej należy przestrzegać przy wszystkich formach eksponowania flag i bannerów w przestrzeni publicznej, na zewnątrz i wewnątrz budynków lub obiektów sportowych.

kic/

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

W sieci lepiej jak najrzadziej podawać swoje dane

pepson/tylkotu.pl

We wtorek w Polsce po raz trzynasty jest obchodzony Dzień Bezpiecznego Internetu. Eksperci ostrzegają, że jednym z najpopularniejszych oszustw internetowych jest phishing, czyli podszywanie się przez hakerów pod inne osoby w celu wyłudzenia informacji.

Termin „phishing” powstał z połączenia angielskich słów „fishing” (łowienie) i „password” (hasło). Obejmuje kradzież haseł, numerów kart kredytowych, danych kont bankowych i innych poufnych informacji. Wiadomości phishingowe przybierają zazwyczaj formę fałszywych powiadomień z banków i innych instytucji dażonych powszechnym zaufaniem. Ich autorzy próbują zachęcić odbiorców do do przekazania lub aktualizacji poufnych informacji o sobie, aby zapobiec utracie ważnych danych, awarii systemu lub innemu zagrożeniu.

„Internauta musi być świadomy, że w każdej chwili może stać się obiektem ataku phishingowego. Hakerzy, aby osiągnąć swoje cele dążą do budowania relacji opartych na zaufaniu, trzeba się więc liczyć z możliwością przejęcia przez nich skrzynek mailowych naszych znajomych. Dlatego musimy zwracać uwagę, czy w wiadomościach od nich nie zaczęły pojawiać się błędy stylistyczne i ortograficzne” – powiedział PAP dyrektor w dziale zarządzania ryzykiem informatycznym EY Michał Kurek.

Zdaniem Kurka, hakerów często zdradza także brak polskich czcionek w tematach wiadomości. Ekspert radzi, aby szukać w Google danych o domenach adresatów, które wydają się nam podejrzane. „Należy zawsze sprawdzać źródła linków, które pojawiają się w mailach bez klikania w nie. Większość programów pocztowych wyświetli źródło linka po najechaniu na niego kursorem myszy. Jeśli różni się ono od jego opisu i prowadzi do nieznanego adresu internetowego, nie można go otwierać” – dodaje Marcin Lisiecki, manager ds. cyberbezpieczeństwa w Deloitte Advisory.

Lisiecki zwraca też uwagę, że w internecie powinno się jak najrzadziej podawać swoje dane. „Poważne instytucje nigdy nie wysyłają do nas wiadomości e-mail z prośbą o podanie swoich identyfikatorów i haseł. Banki wiedzą o nas tyle, że nie muszą nas pytać o numer karty kredytowej, którą same nam wydały. Nigdy nie proszą również w ten sposób o podanie swojego hasła dostępowego lub SMS-owych kodów do potwierdzania transakcji” – mówi.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

0

Jak odzyskać pieniądze, gdy wyślemy przelew nie tam gdzie trzeba

Jak odzyskać pieniądze, gdy pomyliliśmy numer konta na przelewie? Czy obecnie odzyskanie środków w takiej sytuacji jest trudne? Szykują się zmiany przepisów, które mają ułatwić odzyskanie środków w przypadku pomyłki w przelewie.

Każdemu się to może przytrafić. Wystarczy pomylić jedną cyfrę w długim przelewie, a nasze pieniądze mogą trafić na konto zupełnie innej osoby czy firmy. Już od października 2011 r. obowiązują przepisy, które pozwoliły na przyspieszenie wykonywania przelewów. Zgodnie z nimi dostawcy nie mają obowiązku weryfikacji danych odbiorcy, takich jak imię i nazwisko czy adres. Do skutecznego zlecenia przelewu wystarczy podanie samego numeru rachunku. A tu łatwo o pomyłkę. Do Rzecznika Finansowego trafiają liczne skargi na to, że w przypadku pomyłki trudno odzyskać pieniądze. Należy też pamiętać, że banki czy kasy spółdzielcze generalnie nie ponoszą odpowiedzialności za pomyłkę klienta.

W przypadku pomyłki – reaguj natychmiast

Jeżeli pomyliliśmy numer konta na przelewie, to przede wszystkim od razu powinniśmy skontaktować się z bankiem, z którego wykonywaliśmy przelew. „Jeżeli zareagujemy od razu, być może uda się przelew wstrzymać – jeżeli transakcja nie została jeszcze zaakceptowana i oczekuje na realizację” – podkreślają eksperci bankowi.

Pieniądze wrócą do nadawcy automatycznie tylko wtedy, gdy wskazany numer konta nie istnieje i system bankowy wychwyci błąd w tzw. numerze kontrolnym.

Niestety, system Elixir, przez który odbywają się przelewy międzybankowe, nie weryfikuje automatycznie danych odbiorcy przelewu takich jak nazwa czy adres.

„Kiedy pomyłka dotyczy istniejącego rachunku, reklamacja złożona przez klienta daje bankowi podstawę do działania, przy czym warto zaznaczyć, że jego możliwości są ograniczone” – zauważa Rafał Dębski, jeden z wolontariuszy w projekcie Bankowcy dla Edukacji Finansowej Młodzieży BAKCYL.

Dochodzenie zwrotu przez klienta odbywa się na podstawie Kodeksu cywilnego, a banki jedynie pośredniczą w kontakcie między nadawcą a odbiorcą. Nie wolno im ujawniać danych odbiorcy przelewu.

Jeśli zauważymy błąd, to dyspozycja wstrzymania przelewu w jednym z banków kosztuje np. 25 zł. „Jeżeli przelew został już przekazany do banku odbiorcy lub sami spostrzegliśmy nasz błąd z opóźnieniem i pieniądze trafiły na cudze konto, to nadal możemy je odzyskać. Trzeba złożyć reklamację w banku – resztą zajmą się już między sobą: nasz bank i bank odbiorcy przelewu” – tłumaczy Urszula Jakubska-Żuk, wolontariusz w projekcie Bankowcy dla Edukacji Młodzieży BAKCYL.

Łatwiej jest, gdy sprawa dotyczy posiadaczy rachunków w tym samym banku – informację o pomyłce i zgłoszenie nadawcy przekazywane jest wtedy znacznie szybciej. Jeśli pomyłka dotyczy rachunku w innym banku – reklamacja klienta przekazywana jest poprzez międzybankowy system wymiany informacji – Ognivo.

„Bank odbiorcy zobowiązany jest przyjąć reklamację w ciągu 3 dni. Nie ma jednak póki co określonego terminu dotyczącego informacji zwrotnej do banku klienta, który błędnie zlecił przelew. Warto to dodatkowo uregulować” – uważają eksperci bankowi.

Wiele zależy od uczciwości

Bank, do którego trafił przelew ma obowiązek skontaktować się z właścicielem konta, na które został błędnie skierowany przelew, w celu uzyskania zgody na dokonanie zwrotu. Zgoda taka musi zostać wyrażona na piśmie. Później wiele zależy od uczciwości osoby lub firmy, która pomyłkowo otrzymała pieniądz – jeśli zgodzi się na zwrot, pieniądze wracają na konto, jeśli nie – pozostaje droga sądowa.

Jeżeli zgodzi się ona na zwrot, pieniądze wracają na konto. Niestety zdarzają się też przypadki braku takiej zgody – wtedy pozostaje tylko droga sądowa.

„Odzyskanie pieniędzy może być trudne właśnie w tym ostatnim przypadku – jeżeli trafimy na nieuczciwą osobę. Droga sądowa jest trudna i w przypadku mniejszych kwot skorzystanie z tego sposobu może być ekonomicznie nieuzasadnione” – zauważają eksperci bankowi.

Obecnie tego typu sytuacje są możliwe, ponieważ banki dokonują weryfikacji przelewu tylko na podstawie numeru konta zgodnie z ustawą o usługach płatniczych – powrót do weryfikacji także na podstawie danych odbiorcy na pewno uniemożliwiłby przelanie pieniędzy na niewłaściwe konto. Drugim rozwiązaniem byłaby zmiana prawna umożliwiająca bankom dokonywanie zwrotu bez zgody właściciela konta, jeżeli dane odbiorcy i posiadacza konta są niezgodne.

amk/Kurier PAP

0

Rekordowo dużo firm planuje podwyżki płac

44 proc. firm chce zwiększać wynagrodzenia w ciągu nadchodzącego półrocza, a 32 proc. przewiduje wzrost zatrudnienia – wynika z najnowszego sondażu Instytutu Badawczego Randstad i TNS Polska.

„Aż 44 proc. badanych firm zamierza zwiększać wynagrodzenia. To najwyższy zanotowany w ośmioletniej historii badania wynik – o 19 pkt. proc. więcej niż w poprzednim kwartale i o 9 pkt. proc. więcej niż rok temu. Jednocześnie 32 proc. firm przewiduje zwiększanie zatrudnienia, co oznacza spadek liczby wskazań o 5 pkt. proc. wobec poprzedniego kwartału” – poinformował w poniedziałek Instytut Badawczy Randstad.

W sektorze pośrednictwa finansowego podwyżki pensji zapowiadało 32 proc. badanych, w budownictwie – 33 proc., w transporcie, gospodarce magazynowej i łączności oraz w obsłudze nieruchomości i firm – po 35 proc. Co ciekawe, w ostatnich trzech kwartałach takie wskazania charakteryzowały całą gospodarkę, a nie najbardziej niechętne podwyżkom branży.

Jak ocenia Monika Hryniszyn z zarządu Randstad, rekordowo wysoka prognoza wzrostu wynagrodzeń w ciągu nadchodzącego półrocza ma charakter sezonowy. Jej zdaniem w wielu firmach podwyżki przyznaje się raz w roku – właśnie na początku roku.

„Jednakże takiego czwartego kwartału jeszcze nigdy nie było” – dodaje.

Poinformowała, że 55 proc. firm przemysłowych, 48 proc. innych firm usługowych i 43 proc. w sektorze SSC/BPO spodziewało się zwiększenia wydatków na wynagrodzenia. „Najczęściej wspominały o tym firmy ze wschodniego rejonu kraju i podmioty gospodarcze zlokalizowane na wsiach poza obrębem aglomeracji miejskich (po 50 proc.), najrzadziej – na północy (39 proc.) oraz w firmach działających na wsiach w obrębie dużych aglomeracji (38 proc.). Dla porównania – w całym kraju obniżek wypłat spodziewało się 2 proc. firm, a odsetek ten nie przekraczał wielkości błędu statystycznego już siódmy kwartał z rzędu” – skomentowała Hryniszyn.

51 proc. firm „pogodzonych z perspektywą zwiększenia wynagrodzeń” sygnalizowało, że będą one dotyczyć zdecydowanej większości kadry (ponad 9/10 pracowników), 16 proc. – że obejmą ponad połowę pracowników, ale mniej niż 90 proc. z nich. W 22 proc. podwyżki są efektem wzrostu wynagrodzenia minimalnego. 24 proc. zamierzało uzależnić je od wyników finansowych czy sprzedażowych pracowników, a tyle samo – chciało docenić pozafinansowe osiągnięcia (jakość pracy, ocena pracownika).

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Firmy korzystają z e-administracji, ale są wyjątki: niechętnie startują w e-przetargach

Już ponad 93 proc. firm korzysta z usług e-administracji, najwięcej z woj. dolnośląskiego – poinformował GUS.

Spośród usług jakie oferuje Internet, e-administracja należy do tych, z których przedsiębiorcy korzystają coraz chętniej. Możliwość wypełnienia i wysyłania dokumentów online pozwala zaoszczędzić czas, a zamieszczanie informacji na stronach administracji publicznej ułatwia śledzenie zmian w przepisach.

Według raportu GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce” w latach 2012-2015 z usług e-administracji najczęściej korzystały firmy duże i w nieco mniejszym stopniu – średnie. W 2015 r. w większości sekcji dziewięć na dziesięć przedsiębiorstw (93,6 proc.) używało Internetu w kontaktach z administracją publiczną.

W 2015 r. w dziesięciu województwach wskaźnik wykorzystywania Internetu do kontaktów z urzędami ukształtował się na poziomie wyższym niż średnio w kraju. Z takiej formy kontaktu najchętniej korzystały firmy z województw dolnośląskiego (95,7 proc.), opolskiego (94,4.) i pomorskiego (94,2 proc.).

Najmniejsze zainteresowanie usługami tego rodzaju wykazały podmioty z województw łódzkiego i wielkopolskiego, w których wskaźnik był niższy od średniej krajowej odpowiednio o 2,6 p. proc. i 2,0 p. proc.

Przedsiębiorcy najczęściej korzystają z e-administracji w celu odsyłania wypełnionych formularzy i pobierania formularzy oraz pozyskiwania informacji. Ten typ kontaktów preferują głównie firmy duże, a nieco rzadziej stosują firmy średnie.

Mapa Polski e-usługii

Przedsiębiorstwa prowadzące działalność związaną z naprawą i konserwacją komputerów i sprzętu komunikacyjnego oraz z działalnością finansową i ubezpieczeniową należą do najaktywniej korzystających z omawianych form współpracy z administracją.

Niezmiennie od kilku lat, najmniejsze zainteresowanie dotyczy składania ofert w elektronicznym systemie zamówień publicznych. W 2015 r. niemal co szósta firma wybrała tę formę kontaktów z e-administracją.

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Wizyta za pół roku. Mimo wzrostu nakładów na zdrowie, wydłużają się kolejki do lekarzy

Zwiększanie nakładów na świadczenia zdrowotne i tworzenie kolejnych programów nie przynosi oczekiwanych efektów: kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Koszty świadczeń zdrowotnych poniesione przez NFZ w 2015 r. wyniosły prawie 67,8 mld zł, o 4,4 mld więcej niż w 2014 r. NIK wskazuje, że pomimo zwiększenia wartości umów zawartych ze świadczeniodawcami, a także mimo wprowadzenia od 2015 r. tzw. pakietu kolejkowego, dostęp pacjentów do większości świadczeń w ubiegłym roku nie poprawił się.

„Przeciwnie – średni czas oczekiwania na niektóre świadczenia wydłużył się i był zróżnicowany w zależności od województwa” – zaznacza Izba w najnowszym raporcie.

W porównaniu do roku 2014, średni czas oczekiwania na świadczenia w 2015 r. wydłużył się w przypadku siedmiu spośród dziewięciu analizowanych rodzajów oddziałów szpitalnych oraz pięciu (spośród dziewięciu analizowanych) rodzajów poradni ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

W poradniach endokrynologicznych średni czas oczekiwania wzrósł o 21 dni (z 143 do 164 dni). Z kolei w oddziałach otorynolaryngologicznych dla dzieci średni czas oczekiwania wzrósł o 40 dni (z 127 do 167 dni). W oddziałach rehabilitacyjnych średni czas oczekiwania wzrósł o 62 dni (z 286 do 348 dni).

Autorzy raportu oceniają, że w ubiegłym roku NFZ „nie zapewnił równego dostępu do świadczeń zdrowotnych dla wszystkich ubezpieczonych, co naruszało podstawową zasadę ustawy o świadczeniach, czyli zapewnienia ubezpieczonym równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej”. Jak wskazano, było to spowodowane m.in. nierównomiernym rozmieszczeniem kadry i placówek medycznych na terenie kraju.

Najdłużej pacjenci czekali na konsultację w poradniach endokrynologicznych osteoporozy (średnio 296 dni), genetycznych dla dzieci (189 dni), endokrynologicznych dla dzieci (180 dni), endokrynologicznych (164 dni), immunologicznych dla dzieci (148 dni) oraz chorób tarczycy (148 dni).

Problemy były również w dostępie do świadczeń szpitalnych. Najdłużej pacjenci czekali na przyjęcie do oddziałów: otorynolaryngologicznych dla dzieci (167 dni), audiologiczno-foniatrycznych (165 dni), leczenia oparzeń (162 dni), urologicznych dla dzieci (152 dni), otorynolaryngologicznych (131 dni) oraz chirurgii urazowo – ortopedycznej (129).

W przypadku rehabilitacji leczniczej, pacjenci najdłużej oczekiwali na świadczenia udzielane w oddziałach: paraplegii (średnio 1234 dni), rehabilitacyjnych (348 dni), rehabilitacji narządu ruchu (282 dni), rehabilitacji pulmonologicznych (232 dni) oraz w zakładach rehabilitacji leczniczej (226 dni).

Jak wskazuje NIK, szczególnie długo oczekiwano na świadczenia endoprotezoplastyki stawu biodrowego i stawu kolanowego oraz zabiegów związanych z leczeniem zaćmy. Średni czas oczekiwania oddziałach NFZ był zróżnicowany i mógł przekraczać nawet 1400 dni.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Klikamy w linki, w które nie powinniśmy klikać…

pepson/tylkotu.pl

Cyberprzestępstwo jest mniej ryzykowne i łatwiej je popełnić niż przestępstwo tradycyjne – mówi PAP Nigel Inkster, b. dyrektor w brytyjskich służbach specjalnych.

Nawet tak niepozorne dane, jak imiona najbliższych umieszczone na portalach społecznościowych, mogą być dla cyberprzestępców cenne – dodaje dr Diana Burley.

„Po co iść do banku z pistoletem, a potem dźwigać dużą liczbę banknotów, jeśli ten sam efekt można uzyskać nie wychodząc z mieszkania, za pomocą kilku kliknięć myszką?” – pyta Inkster, związany obecnie z Międzynarodowym Instytutem Studiów Strategicznych w Londynie (IISS), a wcześniej dyrektor ds. operacyjnych i wywiadowczych brytyjskich służb specjalnych

„Cyberprzestępczość jest w dzisiejszych czasach wszechobecna i w wielu przypadkach zajęła miejsce innych, bardziej tradycyjnych form przestępczości, ponieważ jest łatwiejsza i mniej ryzykowna” – podkreśla Inkster.

Zwraca także uwagę, że cyberprzestępczość ma wiele różnych form. „Z jednej strony mamy spektrum cyberprzestępców, którzy kupują usługi ekspertów przestępców online, kupują kradzione lub klonowane karty kredytowe i przy ich pomocy kradną ludziom pieniądze. Na drugim końcu spektrum są osoby, które tworzą schematy działania, kradną lub klonują karty kredytowe, te osoby podejmują znacznie mniejsze ryzyko, sprzedając swoje usługi przestępcom” – tłumaczy ekspert.

Handel umiejętnościami poruszania się w cybernetycznym świecie oznacza również różnorodne ceny usług. „Jeśli kupuje się usługi bardziej kosztownych ekspertów-przestępców, można mieć dostęp do pomocy telefonicznej tak, że w przypadku trudności z realizacją przestępczego działania, które się wykupiło, eksperci służą pomocą” – mówi specjalista.

 

Z kolei dr Diana Burley z Institute for Information Infrastructure Protection (I3P) – konsorcjum amerykańskich instytucji, zajmujących się cyberbezpieczeństwem, podkreśla, że „jedną z rzeczy, która pomaga cyberprzestępcom, jest nasz brak świadomości, w jaki sposób oni działają”.

Pozornie niewinne informacje, jak np. imiona krewnych, zamieszczane w mediach społecznościowych, np. na Facebooku, dają cyberprzestępcom wiele wskazówek – przyznaje. Wiele osób tworzy np. na ich podstawie hasła do swoich kont pocztowych czy bankowych.

Według Burley aktywność w internecie, w tym w mediach społecznościowych, ułatwia działania cyberprzestępcze. „Czasami klikamy w linki, w które nie powinniśmy klikać. Czasami (…) zamieszczamy swoje prywatne dane, czego nie powinniśmy robić, ale robimy to, bo jesteśmy nieświadomi niebezpieczeństwa” – mówi Burley.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
wk/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/

0

Co drugi Polak przeciwny przyjmowaniu uchodźców.

55 proc. Polaków deklaruje, że Polska nie powinna w ogóle przyjmować uchodźców, natomiast 39 proc. jest zdania, że co najmniej czasowo powinna przyjmować uchodźców z krajów objętych konfliktami. Zdaniem CBOS widać spadek niechęci względem uchodźców.

Analizy CBOS wskazują, iż stosunek do przyjmowania uchodźców z krajów objętych konfliktami zbrojnymi różnicują przede wszystkim preferencje partyjne. Przeciwni przyjmowaniu uchodźców są obecnie w większości badani, którzy w hipotetycznych wyborach do Sejmu zagłosowaliby na ugrupowanie KORWiN (85 proc.), Prawo i Sprawiedliwość (65 proc.), ruch Kukiz’15 (60 proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe (59 proc.) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (54 proc.).

Największe poparcie dla przyjmowania przez Polskę uchodźców notujemy natomiast w potencjalnych elektoratach Nowoczesnej (77 proc.) i Partii Razem (70 proc.). Zwolennicy przyjmowania uchodźców przeważają też wśród popierających Platformę Obywatelską (55 proc.).

Według CBOS we wszystkich potencjalnych elektoratach wśród badanych popierających przyjmowanie uchodźców dominują obecnie osoby opowiadające się za przyznawaniem im prawa pobytu jedynie do czasu, kiedy będą mogli wrócić do krajów, z których pochodzą.

Tak jak w kwietniu, opinie na temat przyjmowania w Polsce uchodźców różnicują także deklarowane poglądy polityczne.

CBOS podkreśla, że niechęć do przyjmowania uchodźców częściej wyrażają osoby identyfikujące się z prawicą (59 proc.) niż z politycznym centrum lub lewicą (odpowiednio 53 i 37 proc.). Największy sprzeciw wyrażają badani niepotrafiący określić swoich poglądów politycznych na osi lewica-centrum-prawica (65 proc.).

Podobna zależność została zaobserwowana w kwietniowym badaniu, jednak w maju można zauważyć znaczący spadek niechęci do przyjmowania w Polsce uchodźców odnotowany wśród osób o poglądach lewicowych i niepotrafiących określić swoich poglądów politycznych na osi lewica-centrum-prawica (spadek o 12 i 8 punktów proc.). Częstość praktyk religijnych nie ma wpływu na stosunek do przyjmowania przez Polskę uchodźców.

Opinie dot. przyjmowania uchodźców różnicuje także wiek badanych przez CBOS, a najistotniejsze różnice opinii występują między badanymi poniżej 45 roku życia, a starszymi. Osoby młodsze (od 18 do 44 roku życia) częściej niż starsze mają negatywny stosunek do przyjmowania uchodźców. W tej grupie sprzeciw jest tym częstszy, im młodszy respondent. Sprzeciw wobec udzielania uchodźcom schronienia w Polsce dominuje także w grupie wiekowej 45-54 lata.

Jak wynika z badania CBOS na akceptację przyjmowania uchodźców ma wpływ wielkość miejsca zamieszkania. Istotna różnica występuje pomiędzy mieszkańcami wsi oraz miast poniżej 20 tysięcy mieszkańców a badanymi żyjącymi w miastach średnich i dużych.

Najbardziej przychylni udzielaniu uchodźcom schronienia do momentu, kiedy będą mogli wrócić do kraju, z którego pochodzą, oraz zezwalaniu im na stałe osiedlanie się w Polsce są mieszkańcy miast powyżej 500 tys. ludności (odpowiednio 44 i 8 proc.), najmniej – mieszkańcy wsi, z których 67 proc. jest przeciwnych przyjmowaniu uchodźców.

W maju ponownie można zauważyć, że większą otwartość w stosunku do uchodźców deklarują badani o wyższych miesięcznych dochodach w gospodarstwie domowym (szczególnie dysponujący miesięcznie kwotą 1 tys. 400 zł na osobę), z których większość opowiada się za ich przyjmowaniem. Wśród badanych deklarujących dochody poniżej 1400 zł na osobę miesięcznie niechęć jest tym częstsza, im niższe są dochody.

Z badania CBOS wynika także, że w maju zmalała dezaprobata przyjmowania w Polsce przybyłych w ostatnich miesiącach do państw Unii Europejskiej uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, choć nadal większość badanych sprzeciwia się ich relokacji (63 proc., od kwietnia spadek o 8 punktów procentowych). W maju w większym stopniu zmalała grupa osób, które są raczej przeciwne przyjmowaniu tych uchodźców (spadek o 5 punktów, do 23 proc.) niż zdecydowanych przeciwników relokacji (40 proc., spadek o 3 punkty).

Przyjęcie przez Polskę części bliskowschodnich i afrykańskich uchodźców przybyłych do innych krajów UE akceptuje obecnie 30 proc. badanych (od kwietnia wzrost o 5 punktów procentowych), przy czym – tak jak w poprzednich badaniach – zdecydowanie za takim rozwiązaniem opowiadają się nieliczni (3 proc., wzrost o 1 punkt). Dominują tu umiarkowanie popierający (27 proc., wzrost o 4 punkty).

Więcej: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP
Źródło: http://kurier.pap.pl/depesza/164734/Co-drugi-Polak-przeciwny-przyjmowaniu-uchodxcow–Decyduje-nastawienie-polityczne

0

Nasze dane mogą paść łupem hakerów. NIK sprawdziła państwowe systemy IT

pepson/tylkotu.pl

Państwowe systemy ochrony danych nie zapewniają ich bezpieczeństwa, a działania, które mają je zapewnić, są prowadzone opieszale, bez przygotowanego planu – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

W poniedziałek NIK opublikowała raport „Zapewnienie bezpieczeństwa działania systemów informatycznych wykorzystywanych do realizacji zadań publicznych”. Jego celem było sprawdzenie, czy w kontrolowanych jednostkach zapewnione jest bezpieczeństwo danych gromadzonych w systemach przeznaczonych do realizacji istotnych zadań publicznych

Kontrolą objęto sześć wybranych instytucji: Ministerstwo Skarbu Państwa, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Ministerstwo Sprawiedliwości, Komendę Główną Straży Granicznej, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Rolniczego. Kontrolą objęto okres od 1 stycznia 2014 r. do 1 października 2015 r.

Izba wskazuje, że KRUS była jedyną skontrolowaną instytucją, w której formalnie wdrożono System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji. Jednak również w systemie funkcjonującym w KRUS kontrola wykryła nieprawidłowości w postaci błędów w implementacji wymagań norm stanowiących podstawę uzyskania certyfikatu. W ocenie NIK niektóre z nich były poważne i mogły mieć istotny, negatywny wpływ na wiele procesów zapewnienia bezpieczeństwa IT w KRUS.

Izba stwierdziła nieprawidłowości dotyczące m.in. rozbieżności pomiędzy deklarowanym a faktycznym poziomem zabezpieczenia informacji. Przyjęta koncepcja powierzenia zasobów KRUS wykonawcy zewnętrznemu, m.in. w zakresie systemów służących realizacji podstawowych zadań ustawowych, nie została poprzedzona stosownymi analizami – np. nie określono sposobu szacowania ryzyka związanego z utratą informacji w sytuacji powierzenia zasobów firmie zewnętrznej.

NIK wskazuje, że w pozostałych skontrolowanych jednostkach sytuacja była „niestety nieporównywalnie gorsza”. Opierano się w nich wyłącznie na uproszczonych lub nieformalnych zasadach wynikających z dobrych praktyk lub dotychczas zdobytego doświadczenia pracowników działów IT.

Doraźnie prowadzone działania nie zapewniały odpowiedniego, bezpiecznego i spójnego zarządzania bezpieczeństwem danych. Kontrola wykazała w tym obszarze m.in. brak planów zapewnienia bezpieczeństwa danych, niewdrożenie systemów zarządzania bezpieczeństwem informacji, brak niezbędnych opracowań analitycznych i procedur (w tym dotyczących incydentów, identyfikacji zadań, dystrybucji oprogramowania antywirusowego), ograniczony zakres nadzoru, testowania i monitorowania bezpieczeństwa.

W ocenie NIK kontrolowane jednostki w ograniczonym zakresie wykorzystywały metody identyfikacji, monitorowania i zapobiegania ryzyku związanemu z bezpieczeństwem informacji przetwarzanych w systemach teleinformatycznych.

Izba wskazała, że istniała duża dysproporcja pomiędzy działaniami podejmowanymi dla ochrony poszczególnych grup informacji, tj. informacji objętych ustawową ochroną (niejawnych i danych osobowych) oraz innych informacji, których ochrona nie została wprost usankcjonowana w przepisach, ale które mają istotne znaczenie dla prawidłowej realizacji podstawowych zadań tych jednostek.

„W jednostkach kontrolowanych brak było świadomości, że oprócz informacji, których wymóg ochrony zapisany jest wprost w przepisach prawa, istnieją także inne informacje, równie ważne, o których ochronę każda jednostka powinna zadbać samodzielnie” – wskazała NIK.

W żadnej ze skontrolowanych jednostek nie określono precyzyjnie zakresu odpowiedzialności poszczególnych osób za zapewnienie bezpieczeństwa danych, co prowadziło do sporów kompetencyjnych. W większości kontrolowanych jednostek zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa informacji znajdowały się wyłącznie w gestii komórek bezpośrednio odpowiedzialnych za systemy informatyczne.

„Skutkowało to ograniczeniem faktycznego zakresu ochrony informacji jedynie do systemów informatycznych i nośników danych” – wskazała izba.

Więcej: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

mp/Kurier PAP

źródło: http://kurier.pap.pl/depesza/164426/Nasze-dane-moga-pasc-lupem-hakerow–NIK-sprawdzila-panstwowe-systemy-IT